Przejdz do tresci glownej

Czy przygotowując się do chrztu można stracić wiarę?

3 min czytania
MĘŻCZYZNA W CIEMNOŚCI

Autor: Shutterstock

Droga do chrztu to trasa, która ma swoje bardziej jałowe odcinki. To normalne, że napotykamy na niej duchową oschłość.

TODO MESSAGE :

Każdy wierzący, zarówno bierzmowany, jak i katechumen, przechodzi w pewnym momencie swojego życia wiary przez spadek motywacji i zainteresowania, który czasem może być prawdziwym osłabieniem wiary. Jak więc rozpoznać, co jest przejściowe, a co jest sygnałem, że wiara się pogarsza i że trzeba bardziej o nią zadbać?

Duchowa oschłość

Aby zrozumieć te spadki wiary, porównajmy je do relacji miłosnej. Jak w parze, trzeba regularnie pielęgnować związek, aby nie dać się zamknąć w rutynie – choć ta ostatnia jest równie ważna i konieczna, by ustabilizować parę na dłuższą metę. Zbyt duża spontaniczność wyczerpuje parę, a zbyt duża rutyna oziębia uczucia i zapał miłosny. Para przechodzi więc przez klasyczne etapy, na wzór pór roku: wiosnę – szczęśliwy okres, gdy wszystko przychodzi naturalnie; lato – namiętność, gdy wszystko jest intensywne; jesień – fazę znużenia, gdy wszystko jest monotonne; zimę – próby, gdy wkrada się wątpliwość i wrażenie, że nic się nie układa albo że nic już nie idzie do przodu (są to oczywiście uproszczone przykłady: często znajdujemy się na granicy dwóch pór). Podobnie nasza dusza, w naszym życiu wiary, przechodzi przez te pory, w tym przez okresy duchowej oschłości. Święty Augustyn, dawny katechumen, wyjaśnia nam, dlaczego te próby przyczyniają się do umocnienia naszej wiary, jeśli przeżywamy je z Bogiem i w Bogu:

W swojej ziemskiej wędrówce nasze życie nie może uniknąć próby pokusy, ponieważ nasz postęp dokonuje się właśnie poprzez próbę; nikt nie poznaje samego siebie bez doświadczenia próby, nikt nie może zwyciężyć samego siebie bez walki, i nikt nie może walczyć, jeśli nie napotkał wroga i pokus. (Święty Augustyn, Homilia, Psalm 60, 2-3)

Kiedy się niepokoić?

Przede wszystkim trzeba zaakceptować, że nasza wiara może przechodzić przez takie etapy, zachowując jednocześnie czujność, by dobrze rozeznać, co jest przemijające, a co wskazuje na to, że oddalamy się od Boga. Oto kilka pytań pomocnych w rozróżnieniu jednego od drugiego: czy nadal utrzymuję moje życie modlitwy oraz obecność na Mszy i na spotkaniach katechumenatu? Czy dzielę się tym, co przeżywam, czuję i myślę w odniesieniu do mojej wiary, z chrześcijańskim przyjacielem? Czy coś mnie zaniepokoiło, rozczarowało, a nawet zszokowało w relacji do Boga lub innych chrześcijan? Czy mam wrażenie, że nie jestem na wysokości zadania albo że jest to zbyt trudne?

Jeśli katechumen zaniedbuje praktykę swojej wiary (modlitwę, grupę i Mszę), warto stopniowo wracać do rytmu życia modlitwy, korzystając z rady osoby towarzyszącej. Jeśli mimo wytrwałości w modlitwie nadal utrzymuje się jakaś blokada, objawiająca się coraz rzadszą modlitwą, zaniedbywaniem Mszy lub brakiem zaangażowania w nią, warto rozwiązać tę trudność z ojcem duchownym lub doświadczonym chrześcijaninem. Tak więc, jak zachęca nas sam Jezus, dobrze jest czuwać (por. Mt 26, 41).