Lipiec w kalendarzu liturgicznym to wyjątkowy czas dla małżonków. Wspominamy pary, które udowodniły, że świętość rodzi się w domu, w pracy, wychowaniu dzieci i codziennej wierności.
Lipiec jest miesiącem, w którym Kościół wspomina wiele świętych małżeństw. Ich historie pokazują, że droga do świętości wiedzie przez zwyczajną codzienność, wzajemną miłość i zaufanie Bogu.
Błogosławieni Józef i Wiktoria Ulmowie (7 lipca)
Ich dom w Markowej tętnił życiem. Była praca w sadzie, dziecięcy śmiech, fotografia, wspólna modlitwa i Biblia z podkreślonym przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie.Oddali swoje życie nie tylko rodzinie, ale także prześladowanym Żydom. Zapłacili za to życiem swoim i swoich dzieci, ale wcześniej pokazali światu coś ważniejszego – że najpiękniejsza świętość rodzi się z dobrze przeżytego zwyczajnego dnia.

Święte małżeństwo nie zaczyna się od wielkich czynów, ale od codziennego wybierania miłości.
Święci Pryscylla i Akwila (8 lipca)
Szyli namioty, często zmieniali miejsce zamieszkania, a mimo to wszędzie potrafili stworzyć dom. Przyjęli pod swój dach św. Pawła, pomagali pierwszym chrześcijanom i z własnego mieszkania uczynili Kościół domowy. Nie głosili kazań z ambony. Ewangelię głosili gościnnością, pracowitością i małżeńską jednością.

Tam, gdzie małżonkowie żyją Ewangelią, zwykły dom staje się miejscem spotkania z Chrystusem.
Święci Ludwik i Zelia Martin (12 lipca)
Marzyli o życiu zakonnym, lecz Bóg zaprosił ich do małżeństwa. Codzienna Msza święta, uczciwa praca i wychowanie dzieci stały się ich drogą do nieba. Przeżyli śmierć czworga dzieci, chorobę Zelii i samotność Ludwika po jej odejściu. Nie byli idealni, ale umieli przebaczać i każdego dnia zaczynać od nowa. To z ich domu wyszła św. Teresa z Lisieux.

Największym prezentem, jaki małżonkowie mogą zostawić dzieciom, jest żywa wiara.
Święci Henryk i Kunegunda (14 lipca i 3 marca)
Byli cesarską parą, ale bardziej niż o władzę troszczyli się o Królestwo Boże. Nie doczekali się potomstwa. Fundowali kościoły i klasztory, wspierali ubogich i razem służyli Kościołowi. Ich małżeństwo pokazuje, że płodność można mierzyć nie tylko liczbą dzieci, lecz także dobrem pozostawionym po sobie. Nie wspominamy ich jednego dnia.

Bóg potrafi przemienić nawet największy brak w źródło błogosławieństwa dla innych.
Święci Joachim i Anna (26 lipca)
Przez długie lata czekali na dziecko. W świecie, który uważał bezdzietność za hańbę, nie przestali ufać Bogu. Według chrześcijańskiej tradycji ich wytrwałość została nagrodzona narodzinami Maryi. To oni stworzyli dom, w którym dorastała przyszła Matka Jezusa.

Cierpliwość przeżywana z Bogiem często wydaje owoce większe, niż potrafimy sobie wyobrazić.













