Przejdz do tresci glownej

Kościoły pękają w szwach. Amerykański Południowy Wschód przeżywa katolicki boom

6 min czytania
People line up for Eucharistic blessing in Atlanta Cathedral of Christ the King

Autor: Courtesy of Tim Durski

Podczas gdy w wielu krajach Zachodu mówi się o kryzysie wiary i pustoszejących świątyniach, na południowym wschodzie Stanów Zjednoczonych dzieje się coś zupełnie odwrotnego. Parafie pękają w szwach, biskupi kupują nowe działki pod przyszłe kościoły, a duszpasterze muszą dokładać kolejne Msze niedzielne, żeby pomieścić wszystkich chętnych. Problemem nie jest tam brak wiernych – lecz brak miejsca dla nich.

TODO MESSAGE :

Najbardziej wymowne dane pochodzą z archidiecezji Atlanty, liczącej ponad 1,2 miliona katolików. Według danych diecezjalnych aż sześć parafii regularnie funkcjonuje przy obłożeniu sięgającym 120–150 procent normalnej pojemności, a 30 procent wszystkich parafii ma przynajmniej jedną niedzielną Mszę odprawianą przy komplecie albo przy przepełnionym kościele. Proboszczowie radzą sobie, jak mogą: mnożą liczbę Mszy, zagospodarowują dodatkowe pomieszczenia (sale parafialne zamieniają się w tymczasowe przestrzenie liturgiczne) i uruchamiają transmisje internetowe dla tych, którzy nie zmieścili się w środku.

Wzrost koncentruje się głównie na przedmieściach, gdzie budowa osiedli mieszkaniowych zwykle wyprzedza o lata rozwój infrastruktury parafialnej. Co ciekawe, ma on też coraz bardziej wielokulturowy charakter – w archidiecezji działają dwie parafie wietnamskie, a jeden z trzech biskupów pomocniczych Atlanty, bp John Nhàn Trần, jest Wietnamczykiem. W odpowiedzi na potrzeby duszpasterskie archidiecezja przyjęła w tym roku 20 nowych kleryków, dzięki czemu liczba seminarzystów w formacji przekroczyła 70 (przy 325 księżach posługujących obecnie w archidiecezji).

Arcybiskup Atlanty Gregory Hartmayer, pochodzący z Buffalo w stanie Nowy Jork – diecezji, która w ostatnich latach przeszła falę zamknięć i łączenia parafii – przypisuje dynamiczny wzrost głównie migracji wewnętrznej oraz atrakcyjności żywego życia parafialnego, które nowo przybyli odbierają jako zaskakująco otwarte. Jak przyznaje, tempo budowy nowych świątyń po prostu nie nadąża za liczbą nowych wiernych – podobnie jak tempo zbierania funduszy na rozbudowę istniejących kościołów. Aby przyspieszyć inwestycje, archidiecezja stworzyła wewnętrzny mechanizm finansowania, dzięki któremu parafie mogą rozpoczynać budowę wcześniej, nie czekając latami na zgromadzenie całej potrzebnej sumy – środki są następnie spłacane i odnawiane na kolejne projekty.

Alabama i Karolina Południowa: setki nowych wiernych w jeden dzień

Podobny obraz wyłania się z innych diecezji regionu. W archidiecezji Mobile w Alabamie, obejmującej ponad 113 tysięcy katolików, tegoroczna Wielkanoc przyniosła ponad 600 nowych członków Kościoła – o 36 procent więcej niż rok wcześniej. Znaczną część nowo przyjętych stanowią studenci. Archidiecezja przygotowuje się na dalszy wzrost, mając obecnie 13 kleryków w formacji, choć równolegle zmaga się ze starzejącym się duchowieństwem: spośród 84 księży diecezjalnych aż 50 ma co najmniej 60 lat. Archidiecezja kupuje już grunty pod przyszłe parafie w najszybciej rozwijających się miejscowościach Alabamy – w Opelice nowy kościół i wielofunkcyjny budynek parafii św. Marii mają zostać otwarte jeszcze w grudniu tego roku.

Jeszcze bardziej spektakularne liczby notuje diecezja Charleston, obejmująca całą Karolinę Południową – w Wielkanoc do Kościoła przyjęto tam aż 1754 osoby, a liczba katolickich gospodarstw domowych wzrosła w ciągu ostatniej dekady o ponad 20 procent. Diecezja zatrudniła firmę analityczną, by wskazała obszary najszybszego wzrostu w całym stanie, i na tej podstawie wytypowała już sześć działek pod przyszłe parafie. Obecnie posługuje w niej 137 księży i 36 kleryków w formacji.

Nie brakuje wzrostu również w Tennessee. Bp J. Mark Spalding z Nashville wskazuje, że aglomeracja miasta rośnie w tempie około 1,5 procent rocznie – znacznie szybciej niż krajowa średnia – co zmusza diecezję do planowania z wieloletnim wyprzedzeniem. Diecezja liczy ponad 126 tysięcy katolików (a licząc razem z Memphis i Knoxville – łącznie około 279 tysięcy w całym stanie), 109 księży i 35 kleryków. Trwa m.in. budowa nowego kościoła Matki Teresy w Nolensville. Diecezja bierze też pod uwagę zakup opuszczanych świątyń innych wyznań, jeśli mogą one posłużyć jako tymczasowe lub docelowe miejsce kultu dla rozwijającej się wspólnoty.

Nie tylko mury

Hierarchowie regionu są zgodni: samo wznoszenie nowych budynków nie rozwiąże problemu. Biskup Spalding podkreśla, że prawdziwym wyzwaniem jest realne włączenie nowo przybyłych w życie wspólnoty – poprzez formację, katechezę, działalność charytatywną czy udział w liturgii – a nie tylko bierne uczestnictwo w niedzielnej Mszy. Arcybiskup Mobile, Mark Rivituso, dodaje, że chodzi o to, by osoby przyjęte do Kościoła w Wielką Sobotę wciąż były częścią życia parafii rok później – kluczową rolę odgrywają tu m.in. dzieła posługi wobec ubogich, imigrantów i osób w trudnej sytuacji.

W diecezji Charleston wdrażany jest w tym celu pięcioletni plan duszpasterski Via Fidelis, który zaczął się od etapu ewangelizacji, obecnie – w drugim roku – skupia się na katechezie, a do 2029 roku obejmie kolejno sakramenty, posługę i misję. Biskup Jacques Fabre-Jeune żartobliwie zauważył, że region tradycyjnie kojarzony z protestantyzmem – „Bible Belt” – mógłby kiedyś zasłużyć na miano „Mary Belt”.

Jak zaznaczają biskupi, miarą sukcesu nie powinna być wyłącznie liczba osób przyjmowanych do Kościoła każdego roku, ale to, ilu z nich rzeczywiście zostaje we wspólnocie na dłużej i pogłębia swoją wiarę. Arcybiskup Hartmayer podsumowuje to wprost: to „dobry problem”, ale nie można go traktować jako coś oczywistego – to, co stało się z Kościołem na północnym wschodzie USA (zamykanie i łączenie parafii z powodu spadku liczby wiernych), może powtórzyć się na południu, jeśli zabraknie dobrej liturgii, muzyki, homilii i troski duszpasterskiej.

Nieoczywisty kierunek wzrostu

Wzrost liczby katolików najczęściej kojarzy się z Afryką czy Azją, gdzie Kościół rzeczywiście rozwija się najszybciej. Tymczasem opisywane wydarzenia pokazują, że podobna dynamika – choć w innej skali – zachodzi także w części Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza na tzw. Bible Belt, gdzie tradycyjnie dominował protestantyzm. Migracje wewnętrzne, nowe inwestycje mieszkaniowe, możliwości gospodarcze i rosnące zainteresowanie wiarą wśród młodych, w tym studentów, sprawiają, że to właśnie amerykański Południowy Wschód staje się dziś jednym z bardziej dynamicznych miejsc rozwoju Kościoła katolickiego w świecie zachodnim – w wyraźnym kontraście do Północnego Wschodu i Środkowego Zachodu USA, gdzie od lat trwają zamknięcia i łączenia parafii.