Przejdz do tresci glownej

Ferran Torres – katolicki bohater mundialu

3 min czytania
coupe du monde 2026

Autor: David Ramos / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP

Le but de Ferran Torres a offert le sacre à l’Espagne contre l’Argentine, ce 19 juillet.

Finał Mistrzostw Świata 2026 w New Jersey rozstrzygnął się dopiero w dogrywce. To właśnie wtedy, w 106. minucie, Ferran Torres strzelił jedyną bramkę meczu, dając Hiszpanii wygraną 1:0 z broniącą tytułu Argentyną i drugi w historii tytuł mistrzowski „La Furia Roja”. Argentyńczycy od wyrzucenia z boiska Enzo Fernándeza grali w dziesiątkę i nie zdołali stworzyć realnego zagrożenia. Torres, jak wskazują relacje z całego świata, od razu po ostatnim gwizdku mówił nie o sobie, lecz o Bogu i o kraju, który reprezentował.

TODO MESSAGE :

Napastnik FC Barcelony przyznał po meczu, że sam gol był dla niego sprawą drugorzędną – ważniejsze było to, co zwycięstwo oznacza dla milionów kibiców w Hiszpanii. Podkreślał również, że w trakcie turnieju spotkał się z ostrą krytyką, a teraz odczuwał ogromną ulgę. Powtarzał przy tym myśl, że to Bóg daje siłę, by nie poddawać się w trudnych chwilach, i że nagradza tych, którzy najbardziej na to zasługują.

Krzyż i wizerunek Maryi zawsze przy sobie

Kilka dni przed finałem, w materiale opublikowanym przez reprezentację, Torres opowiadał, że nosi przy sobie krzyż oraz obrazek Matki Bożej. Wyznał, że to właśnie mocno przeżywana wiara daje mu największe wsparcie i wzmacnia go na co dzień. Po finale otrzymał również tytuł najlepszego zawodnika meczu.

Wiara wyniesiona z domu

Religijność Torresa nie jest niczym nowym – według wcześniejszych publikacji piłkarz wychował się w mocno katolickiej rodzinie, a wiara od lat towarzyszy mu na boisku: przed każdym wybiegnięciem na murawę żegna się znakiem krzyża i uczestniczy w praktykach religijnych związanych z jego rodzinną Walencją, w tym w dorocznych uroczystościach ku czci patronki miasta.

Nie tylko Torres – religijna twarz kadry i selekcjonera

Hiszpańska reprezentacja jako całość zwraca uwagę na swój katolicki charakter. Selekcjoner Luis de la Fuente, który przed półfinałowym zwycięstwem 2:0 nad Francją mówił o swojej codziennej modlitwie, tłumaczył, że nie modli się po to, by prosić o wynik czy pomoc, lecz z wdzięczności za sam fakt, że może cieszyć się kolejnym dniem życia. Episkopat Hiszpanii docenił zresztą to publiczne świadectwo trenera, zwracając uwagę, że konsekwentnie przeżywana wiara daje mu pewność siebie zarówno w futbolu, jak i w życiu prywatnym. De la Fuente podkreślał też w wywiadach udzielanych podczas mundialu, że przekonania religijne – podobnie jak inne światopoglądy – powinny być wyrażane otwarcie i bez skrępowania, i że coraz więcej osób odważa się dziś publicznie mówić o swojej wierze.

Wiara po obu stronach boiska

Warto dodać, że religijne akcenty towarzyszyły całemu turniejowi, także po stronie pokonanych. Argentyńczycy grali pod znakiem Matki Bożej z Luján – buty Leo Messiego pobłogosławił rektor tamtejszego sanktuarium, w szatni reprezentacji stawiano przed każdym meczem mały ołtarzyk, a Lautaro Martínez nosił w ochraniaczach obrazki patronki swojego kraju. Cristian Romero i Lisandro Martínez modlili się i sięgali po wodę święconą przed wyjściem na boisko. Także reprezentacja Chorwacji przerwała przygotowania do turnieju, by wspólnie uczestniczyć we Mszy świętej w uroczystość Trójcy Świętej.

Historia Ferrana Torresa – piłkarza, który po zdobyciu mistrzostwa świata pierwsze słowa skierował do Boga – wpisuje się więc w szerszy obraz mundialu 2026, na którym wiara wielu zawodników odgrywała rolę wyraźnie widoczną nie tylko na trybunach, ale i tuż przy linii boiska.