Przejdz do tresci glownej

Siostra Józefa skradła serca kibiców Lecha Poznań. Podczas meczu poszła z przełożoną do Kotła…

5 min czytania
siostra-jozefa-na-meczu.jpg

Autor: archiwum sióstr elżbietanek

Habit i szalik Lecha? W Poznaniu to żadna sprzeczność. Siostra Józefa Krupa, elżbietanka i od 44 lat kibic Kolejorza, poprosiła „braci po szalu" o wsparcie dla ubogich. Odpowiedź trybun przeszła najśmielsze oczekiwania.

TODO MESSAGE :

Siostra Józefa na co dzień prowadzi jadłodajnię dla osób bezdomnych przy ul. Łąkowej w Poznaniu. Kiedy Elżbietańskie Centrum Pomocy Ubogim potrzebowało wsparcia, zakonnica postanowiła sięgnąć tam, gdzie zna ludzi najlepiej – na stadion. Kibice Lecha Poznań odpowiedzieli konkretnie:

„Mamy mistrzowski rok, wszyscy liczymy na Ligę Mistrzów, ale Braci i Sióstr po szalu się nie zostawia w potrzebie, więc wyskakiwać z bejmów i niech każdy wrzuci od siebie przynajmniej te 19,22 zł i ufunduje jedną zupę dla ubogich. Nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś z nas będzie potrzebował takiej pomocy. Pamiętajcie, każdy z nas to wie, co w życiu liczy się!" – napisali w zbiórce na siepomaga.pl.

19,22 zł – bo rok założenia klubu zobowiązuje. A żeby podtrzymać zapał darczyńców, siostra Józefa wybrała się ze swoją przełożoną na mecz z Górnikiem. I to nie na byle jakie miejsca, ale do samego Kotła – serca najzagorzalszego dopingu.

„Dobrze, że miejsca wysoko, będziemy bliżej Szefa" – rzuciła, wchodząc na trybunę.

Rolki z siostrą Józefą szybko stały się wiralem.

Kibice nie zawiedli. W ciągu 24 godzin na koncie zbiórki przybyło 6000 zł, a w momencie pisania tego tekstu licznik pokazuje już 24 012 zł. Zbiórka wciąż trwa – można ją wesprzeć tutaj: https://www.siepomaga.pl/od-kiboli-dla-siostry-jozefy.

Zupa, która ratuje życie

Za tą sympatyczną, stadionową historią stoi codzienna, żmudna praca. Jednym z filarów działalności sióstr elżbietanek w Poznaniu pozostaje pomoc najprostsza z możliwych – darmowe posiłki. W jadłodajni prowadzonej przez siostry w centrum miasta każdego dnia setki osób otrzymują ciepłą zupę, kanapki i herbatę. Dla wielu z nich to jedyny regularny posiłek w ciągu dnia.

Kim są ludzie stojący w kolejce do okienka? Część nie ma dachu nad głową – noce spędzają w pustostanach, na ławkach, klatkach schodowych, pod mostami, a dni na ulicy. Dla nich talerz gorącej zupy to często jedyny ciepły posiłek, a zimą – bez przesady – kwestia przetrwania. Są też tacy, którzy mieszkanie mają, ale po opłaceniu rachunków na jedzenie zostaje już niewiele albo nic.

Siostry opowiadają, że wiele osób podchodzi do okienka ze słoikami i plastikowymi pojemnikami, prosząc o dodatkową porcję. Dla mamy, która została w domu. Dla chorego sąsiada. Dla staruszka mieszkającego na działkach. Dla dzieci, które wrócą ze szkoły i zapytają, czy jest coś do jedzenia. Każda historia jest inna, a są ich setki. Jadłodajnia to zresztą nie tylko punkt pomocy materialnej, ale też przestrzeń spotkania i rozmowy, w której człowiek w potrzebie odzyskuje poczucie godności. Aktualny harmonogram wydawania posiłków można sprawdzić na stronie elżbietanek.

Lubisz nasze artykuły?

Rozmównica św. Józefa – bo nakarmić to za mało

Siostry szybko przekonały się, że nakarmić i opatrzyć rany to jeszcze za mało. Punktem zwrotnym była pewna deszczowa, zimna rozmowa. Młody, przemoczony mężczyzna podszedł do jednej z sióstr z prośbą: „Siostro, czy możemy porozmawiać? Naprawdę nie dam już sobie rady. Potrzebuję, żeby ktoś mnie wysłuchał". Na zaproszenie do domu odpowiedział jednak zaskakująco: „Nie, ulica jest moim domem, porozmawiajmy tutaj".

Tyle że o poważnych, życiowych problemach trudno mówić w kolejce, wśród przechodzących ludzi. Tak narodziła się idea nowego miejsca – takiego, w którym potrzebujący człowiek może usiąść i spokojnie porozmawiać z kimś, kto go wysłucha, ale które jednocześnie znajduje się tam, gdzie toczy się codzienność osób bezdomnych: na ulicy.

Siostry poprosiły o pomoc mężczyzn z grupy Wojowników Maryi – i nie musiały długo czekać. Przez blisko miesiąc Wojownicy własnymi rękami budowali mały, solidny domek, który w całości ufundowali. Tak powstała Rozmównica św. Józefa, stojąca na podwórku przy jadłodajni, poświęcona przez abp. Stanisława Gądeckiego.

Dziś w Rozmównicy osoby w kryzysie bezdomności i ubóstwa mogą – zupełnie za darmo – spotkać się ze specjalistami z różnych dziedzin. W konkretne dni dyżurują tam osoby gotowe pomóc w zależności od rodzaju problemu, a warunki pozwalają na spokojną, intymną rozmowę. Siostry wciąż poszukują wolontariuszy o otwartych sercach: psychologów, psychiatrów, lekarzy, pielęgniarek, prawników i kapłanów.

Bo – jak przypomina siostra Józefa – braci i sióstr po szalu w potrzebie się nie zostawia. A tak naprawdę: nikogo.