Przejdz do tresci glownej

Ameryka stawia Nigerii ultimatum w sprawie prześladowania chrześcijan

7 min czytania
Nigeria Police Force spotted on guard during and at the annual Osun Osogbo Festival in Osun, Nigeria: West of Africa on Friday, August 11, 2023.

Autor: Tolu Owoeye | Shutterstock

15 lipca 2026 roku Izba Reprezentantów USA przyjęła głosami większości poprawkę do ustawy budżetowej Departamentu Stanu na rok fiskalny 2027, która zawiesza 100 procent amerykańskiej pomocy dla Nigerii do czasu, aż rząd w Abudży wykaże się skutecznymi działaniami na rzecz ochrony chrześcijańskich społeczności i ścigania sprawców przemocy na tle religijnym. To zaostrzenie wcześniejszej wersji przepisu, który zakładał zawieszenie jedynie połowy środków.

TODO MESSAGE :

Głosowanie w Izbie Reprezentantów nie pojawiło się znikąd – to kolejny etap napięć, które narastają od jesieni 2025 roku.

Na przełomie października i listopada 2025 r. prezydent Donald Trump ogłosił w serwisie Truth Social, że uznaje Nigerię za „kraj szczególnej troski” (Country of Particular Concern, CPC) w rozumieniu ustawy o międzynarodowej wolności religijnej. Napisał wówczas: „Chrześcijaństwo staje w obliczu egzystencjalnego zagrożenia w Nigerii. Tysiące chrześcijan są zabijane. Odpowiadają za to islamscy radykałowie”. Kilka dni później zapowiedział, że jeśli przemoc nie ustanie, reakcja USA będzie „szybka, brutalna i błyskawiczna”, a Pentagon otrzymał polecenie przygotowania wariantów ewentualnej operacji wojskowej.

25 grudnia 2025 r., w Boże Narodzenie, Stany Zjednoczone przeprowadziły uderzenie z użyciem kilkunastu pocisków manewrujących Tomahawk, wystrzelonych z okrętu marynarki wojennej, na obozy powiązane z tzw. Państwem Islamskim w stanie Sokoto, w północno-zachodniej Nigerii. Amerykańskie Dowództwo ds. Afryki (AFRICOM) poinformowało, że operację przeprowadzono „w koordynacji z władzami nigeryjskimi”. Potwierdził to również rząd Nigerii, wskazując, że prezydent Bola Tinubu wyraził zgodę po konsultacjach wywiadowczych. Trump zapowiedział wówczas możliwość kolejnych uderzeń, jeśli przemoc wobec chrześcijan nie ustanie: „Chciałbym, żeby to było jednorazowe uderzenie… Ale jeśli będą dalej zabijać chrześcijan, będzie ich wiele”.

Jednocześnie część analityków bezpieczeństwa zwracała uwagę, że wybór celu budził wątpliwości. Głównym obszarem działalności Państwa Islamskiego Prowincji Afryki Zachodniej (ISWAP) oraz Boko Haram pozostaje bowiem północno-wschodnia Nigeria, podczas gdy w stanie Sokoto dominują uzbrojone grupy bandyckie, których działalność nie zawsze ma charakter dżihadystyczny.

Skala przemocy w Nigerii

Nigeria od lat znajduje się wśród państw uznawanych przez organizacje monitorujące wolność religijną, m.in. Open Doors, za jedne z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie dla chrześcijan. Przemoc przybiera różne formy: od napadów na wioski i podpaleń, przez porwania dla okupu – również duchownych – po masakry podczas nabożeństw i mszy oraz masowe przesiedlenia ludności.

Odpowiedzialność za nią ponosi kilka różnych grup:

  • Boko Haram i ISWAP (Państwo Islamskie Prowincji Afryki Zachodniej) – ugrupowania dżihadystyczne działające od 2009 r. głównie w północno-wschodniej Nigerii, dążące do obalenia świeckiego państwa. Ich ofiarami padają zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie odrzucający ich ideologię.
  • Uzbrojone grupy Fulani – w tzw. Pasie Środkowym (Middle Belt), gdzie spotykają się zamieszkana głównie przez muzułmanów północ kraju i w większości chrześcijańskie południe, od lat dochodzi do krwawych starć między koczowniczymi hodowcami bydła a rolnikami. Konflikt dotyczy przede wszystkim dostępu do ziemi i wody, choć często nakładają się na niego podziały religijne.
  • Grupy bandyckie – szczególnie aktywne w północno-zachodniej Nigerii, zajmujące się przede wszystkim porwaniami dla okupu i grabieżami, bez jednoznacznej motywacji ideologicznej.

Spór o słowo „ludobójstwo”

To właśnie interpretacja tej przemocy najbardziej dzieli polityków, badaczy i organizacje monitorujące sytuację w Nigerii.

Ci, którzy mówią o systematycznych prześladowaniach chrześcijan, powołują się m.in. na dane Obserwatorium Wolności Religijnej w Afryce. Według tych analiz w latach 2019–2024, spośród ponad 36 tys. zabitych cywilów, chrześcijanie ginęli nieproporcjonalnie częściej, niż wynikałoby to z ich udziału w populacji. Niektóre opracowania wskazują nawet na pięciokrotnie wyższe ryzyko śmierci. Organizacje takie jak Genocide Watch oraz część nigeryjskich liderów kościelnych odrzucają określenie „konflikt rolników z pasterzami”, uznając je za eufemizm maskujący celowe ataki motywowane religijnie. Wskazują m.in. na przypadki, gdy napastnicy omijali muzułmańskie gospodarstwa i kierowali się bezpośrednio do chrześcijańskich wiosek.

Z kolei przeciwnicy określania sytuacji mianem „ludobójstwa chrześcijan” – wśród nich rząd prezydenta Boli Tinubu, część niezależnych afrykanistów i badaczy regionu – podkreślają, że przemoc ma charakter wielowymiarowy. Zwracają uwagę, że Boko Haram morduje przede wszystkim muzułmanów odrzucających jego skrajną ideologię, konflikty między pasterzami a rolnikami wynikają również z czynników klimatycznych i ekonomicznych (kurczących się pastwisk, susz oraz wzrostu liczby ludności), natomiast działalność grup bandyckich często nie ma żadnego podłoża religijnego. Przypominają również, że w starciach między Fulani a lokalnymi społecznościami dochodzi także do odwetowych ataków chrześcijańskich grup samoobrony na muzułmańskie osady.

Sami Nigeryjczycy, cytowani przez Al Jazeerę, apelowali, by nie sprowadzać całego konfliktu do prostego podziału religijnego. Sprzeciwiali się również pomysłom zagranicznej interwencji zbrojnej, wskazując, że trwałe rozwiązanie powinno zostać wypracowane przede wszystkim przez samych Nigeryjczyków.

Spór o klasyfikację przemocy nie jest nowy. Donald Trump wpisał Nigerię na listę krajów szczególnej troski już w grudniu 2020 r., jednak administracja Joe Bidena wycofała tę decyzję w listopadzie 2021 r., uznając, że państwo nie spełnia ustawowych kryteriów „systematycznych, ciągłych i rażących” naruszeń wolności religijnej. Amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF) określiła tę decyzję jako „niewytłumaczalną” i od lat rekomendowała ponowne wpisanie Nigerii na listę. Stało się to ostatecznie podczas drugiej kadencji Trumpa.

Jak reaguje Abudża

Rząd Nigerii konsekwentnie odrzuca określenie „ludobójstwo chrześcijan”. Minister informacji Mohammed Idris zarzucał amerykańskim politykom opieranie się na „niedokładnych i wprowadzających w błąd danych”. Po przyznaniu Nigerii statusu CPC Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że decyzja „nie odzwierciedla sytuacji na miejscu”.

Jednocześnie Nigeria kontynuuje współpracę wojskową ze Stanami Zjednoczonymi w walce z ugrupowaniami terrorystycznymi. Przykładem była zgoda władz w Abudży na przeprowadzenie grudniowego uderzenia rakietowego.

Rząd prezydenta Tinubu podkreśla również własne działania. Według władz w 2025 r. nigeryjskie siły bezpieczeństwa zneutralizowały ponad dwa tysiące bojowników. Prowadzone są także programy dialogu międzyreligijnego oraz inwestycje infrastrukturalne – m.in. systemy nawadniania i rezerwaty dla pasterzy – mające ograniczyć konflikty o dostęp do zasobów w Pasie Środkowym.

Co dalej

Choć głosowanie w Izbie Reprezentantów nie kończy procesu legislacyjnego, ma istotne znaczenie polityczne. Po raz pierwszy jedna z izb Kongresu USA rozważa uzależnienie całości pomocy dla ważnego afrykańskiego partnera od przestrzegania wolności religijnej i skutecznej ochrony ludności chrześcijańskiej.

Aby przepis wszedł w życie, musi jeszcze zostać przyjęty przez Senat, następnie obie izby muszą uzgodnić wspólną wersję ustawy, a ostatecznie dokument musi podpisać prezydent Donald Trump.

Organizacje zajmujące się obroną wolności religijnej przyjęły decyzję Izby z zadowoleniem, od dawna zarzucając władzom Nigerii niewystarczającą reakcję na masakry. Krytycy proponowanych rozwiązań ostrzegają jednak, że całkowite wstrzymanie pomocy mogłoby uderzyć także w programy humanitarne, zdrowotne i rozwojowe, niezwiązane bezpośrednio z bezpieczeństwem religijnym, a ponadto osłabić współpracę antyterrorystyczną w regionie, gdzie nadal aktywne pozostają Boko Haram i ISWAP.