Przejdz do tresci glownej

John D. Rockefeller nazwał ją „tą jadowitą kobietą”. Nie bez powodu

4 min czytania
ida-tarbell.jpg

Autor: Wikipedia/ Canva

Nie wyglądała na pogromczynię imperium, a jednak dokonała złamania monopolu.<strong><br></strong>Ida Tarbell - czy znasz historię tej niezwykłej dziennikarki śledczej?

TODO MESSAGE :

Kiedy Ida Tarbell zaczęła interesować się działalnością Standard Oil, John D. Rockefeller był już symbolem amerykańskiego sukcesu. Zbudował największe na świecie imperium naftowe, a jego nazwisko budziło równie wielki podziw, jak strach.

Nie wyglądało na to, by jedna dziennikarka mogła mu zagrozić.

Tarbell zresztą nie zamierzała prowadzić krucjaty przeciwko najbogatszemu człowiekowi Ameryki. Chciała po prostu zrozumieć, jak naprawdę powstała firma, która w ciągu kilkunastu lat podporządkowała sobie niemal cały rynek naftowy.

To nie była historia wyłącznie zawodowa.

Ida dorastała w zachodniej Pensylwanii, gdzie w drugiej połowie XIX wieku odkrycie ropy odmieniło życie tysięcy ludzi. Jej ojciec prowadził niewielką działalność związaną z przemysłem naftowym i – jak wielu innych przedsiębiorców – wierzył, że o powodzeniu zdecydują pracowitość i uczciwa konkurencja.

Szybko okazało się, że to za mało.

Standard Oil zawierała z kolejami tajne porozumienia, dzięki którym płaciła za transport znacznie mniej niż pozostali. Niezależni producenci nie mieli szans uzyskać podobnych warunków. Wielu z nich sprzedawało firmy za bezcen albo po prostu bankrutowało. W domu Tarbellów często rozmawiano o znajomych, którzy z dnia na dzień tracili dorobek życia. Jej ojciec zdołał utrzymać się na rynku, ale niewiele brakowało, by podzielił ich los.

Jedno z pierwszych na świecie śledztw dziennikarskich

Po latach Ida wróciła do tych wydarzeń już jako dziennikarka magazynu McClure's. Nie interesowały jej plotki ani sensacyjne oskarżenia. Zaczęła robić to, co dziś nazwalibyśmy klasycznym dziennikarstwem śledczym: przeglądała dokumenty, analizowała umowy, rozmawiała ze świadkami i porównywała relacje z oficjalnymi zapisami. Przez kilka lat podróżowała między Cleveland, Pittsburghiem i Waszyngtonem, zbierając materiał, który z czasem urósł do tysięcy stron notatek.

Jednym z jej rozmówców był Henry Huttleston Rogers, jeden z najbliższych współpracowników Rockefellera. Spotykali się wielokrotnie. Rogers najwyraźniej sądził, że uda mu się przekonać dziennikarkę do swojej wersji wydarzeń, a może przynajmniej zorientować się, jakimi materiałami dysponuje. Tarbell słuchała uważnie, ale po każdym spotkaniu wracała do archiwów i sprawdzała kolejne fakty.

Lubisz nasze artykuły?

Historia Standard Oil Company

Efektem tej pracy był cykl „The History of the Standard Oil Company", publikowany w latach 1902–1904 na łamach McClure's. Czytelnicy nie znajdowali tam ostrych ataków na Rockefellera ani publicystycznych tyrad. Zamiast tego dostawali rzeczowy opis mechanizmów, dzięki którym Standard Oil eliminowała konkurencję: tajnych rabatów kolejowych, wojen cenowych, przejmowania rafinerii i nacisków na przedsiębiorców.

To właśnie ten spokojny ton zrobił największe wrażenie. Z ustaleniami Tarbell trudno było polemizować, bo niemal każde opierały się na dokumentach.

Monopol to nie kapitalizm

Publikacje odbiły się szerokim echem. Nie one same doprowadziły do rozpadu Standard Oil, ale odegrały ważną rolę w zmianie społecznego nastawienia do wielkich monopoli. Gdy w 1911 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że koncern naruszył ustawę Shermana, i nakazał jego podział na 34 spółki, opinia publiczna od dawna znała już kulisy funkcjonowania naftowego giganta.

Rockefeller nie wdawał się z Tarbell w publiczne spory. Według wspomnień współpracowników miał powtarzać tylko jedno: „Ani słowa o tej kobiecie". Znacznie łatwiej było kwestionować motywacje dziennikarki niż dokumenty, na których opierała swoje teksty. Zarzucano jej uprzedzenie, pamiętliwość, a nawet osobistą niechęć do Rockefellera. Rzadko jednak podważano rzetelność jej pracy.

Dziś Ida Tarbell uchodzi za jedną z pionierek dziennikarstwa śledczego. Paradoksalnie nie zasłynęła błyskotliwymi komentarzami ani efektownymi wystąpieniami. Jej największą bronią okazały się cierpliwość i przekonanie, że nawet najpotężniejsi muszą w końcu zmierzyć się z dobrze udokumentowanymi faktami. Wspaniale, gdybyśmy wrócili do tych złotych standardów dziennikarstwa.