Święty Symeon był „szaleńcem dla Chrystusa” – świętym pustelnikiem, który w oczach świata uchodził za „głupca”.
Kościół często nadaje różnym świętym zaszczytne tytuły (np. ogłaszając ich Doktorami Kościoła), niektórym przypisuje się przydomki niezwykłe i sprawiające wrażenie – no cóż – wręcz niedorzecznych.
Lubisz nasze artykuły?
W rzeczywistości istnieje cała kategoria świętych nazywanych „świętymi szaleńcami” (lub jurodiwymi), do których należy m.in. św. Symeon Szaleniec. Może się to wydawać dziwacznym tytułem, ale gdy porównamy ich życie ze zwyczajami tego świata, staje się w pełni zrozumiałe, dlaczego dany święty został nazwany „głupcem”.
Święty Szaleniec
Martyrologium Rzymskie w dniu wspomnienia św. Symeona, przypadającym na 21 lipca, krótko przedstawia jego postać oraz ten wyjątkowy tytuł:
W okolicach Homs w Syrii, święty Symeon Szaleniec, który wiedziony Duchem Świętym, pragnął być uznany za głupca dla Chrystusa i wzgardzony przez ludzi.
Nazwanie kogoś głupcem ma wydźwięk negatywny, a sam Jezus często mówi o głupocie życia zgodnego z wartościami tego świata. Jednak z drugiej strony to, co jest głupstwem w oczach świata, często okazuje się dokładnie tym, do czego jesteśmy powołani – życiem według Ewangelii. Święty Paweł pisze o tym w Listach do Koryntian:
Wydaje mi się bowiem, że Bóg nas, apostołów, wyznaczył na najdalsze miejsce, jakby na śmierć skazanych, staliśmy się bowiem widowiskiem światu, aniołom i ludziom. My głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie; my słabi, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy. (1 Kor 4, 9-10)
Słowa te doskonale podsumowują życie św. Symeona, który w skrajnie „szalony” sposób pędził radykalne życie w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem.
Święty Symeon wyrzekł się świata, aby żyć jako pustelnik na pustyni, i często bywał pośmiewiskiem dla tych, którzy widywali go w mieście. Nie usprawiedliwiał się ani nie próbował stwarzać przed nikim dobrych pozorów. Był po prostu sobą, dzieląc się Ewangelią z każdym, kto chciał go słuchać.
Lubisz nasze artykuły?
Głosząc Ewangelię, św. Symeon robił też rzeczy bardzo osobliwe i dziwaczne, stosując niekonwencjonalne metody, które u naszych współczesnych wywołałyby zapewne niemały szok.
Pod wieloma względami był podobny do św. Franciszka z Asyżu, który choć nie był mądry mądrością tego świata, stał się „szaleńcem dla Chrystusa”, wyrzekając się wszystkiego i wiodąc życie w całkowitym ubóstwie.
Czasami najlepszym sposobem na sprawdzenie, czy naprawdę żyjemy po chrześcijańsku, jest odpowiedź na pytanie, czy świat nazwałby nas głupcami.













