Przejdz do tresci glownej

Przełożony św. Gerarda. Jak św. Alfons stanął na wysokości zadania

4 min czytania
Św. Gerard Majella i św. Alfons de Liguori

Autor: Domena publiczna

Św. Gerard Majella i św. Alfons de Liguori

Fałszywe oskarżenie, bolesna kara i milczenie świętego. Historia św. Alfonsa i św. Gerarda Majelli zaskakuje także dziś.

TODO MESSAGE :

W tym roku patronem Aletei jest św. Alfons Liguori, dlatego z jego duchowym dziedzictwem przyglądamy się szczególnie uważnie. Aleteia jest również patronem medialnym peregrynacji relikwii św. Gerarda Majelli w Polsce. Więcej informacji o peregrynacji można znaleźć na stronie gerard.redemptor.pl.

Lubisz nasze artykuły?

Św. Alfons Liguori nie zlekceważył oskarżenia wobec św. Gerarda Majelli, choć dotyczyło jego duchowego syna. Ta historia pokazuje, jak wygląda odpowiedzialność przełożonego, który stawia dobro możliwej ofiary ponad ochronę dobrego imienia współbrata.

Najtrudniejsza próba św. Gerarda

Święci zwykle kojarzą się z cudami. Tymczasem jedną z najważniejszych kart w życiu św. Gerarda Majelli nie był spektakularny znak, ale... milczenie.

W 1754 r. Gerard pomagał młodym kobietom, które pragnęły wstąpić do klasztoru. Jedną z nich była Nerea Caggiano. Po kilku tygodniach zrezygnowała z życia zakonnego. Chcąc usprawiedliwić swoją decyzję, zaczęła najpierw oczerniać siostry zakonne, a gdy to nie przyniosło skutku, posunęła się o krok dalej. Napisała do św. Alfonsa Liguoriego list, w którym oskarżyła Gerarda o wykorzystanie seksualne.

Dla założyciela redemptorystów była to dramatyczna wiadomość. Oskarżenie dotyczyło zakonnika cieszącego się opinią człowieka świętego. Jednocześnie chodziło o bardzo poważny zarzut, którego nie wolno było zignorować.

Św. Alfons nie zamiatał sprawy pod dywan

Św. Alfons wezwał Gerarda do siebie i przedstawił mu zarzuty. Młody zakonnik mógł się bronić. Reguła zakonna nakazująca milczenie wobec upomnień nie obowiązywała w tak wyjątkowej sytuacji. Mimo to Gerard nie wypowiedział ani jednego słowa. Chciał naśladować milczącego przed oskarżycielami Chrystusa.

Co zrobił przełożony?

Nie stanął odruchowo po stronie swojego współbrata. Nie uznał, że dobre imię zakonnika wystarczy za dowód niewinności. Wobec braku wyjaśnień potraktował sprawę z całą powagą. Odebrał Gerardowi możliwość przyjmowania Komunii Świętej, zakazał kontaktów z osobami z zewnątrz i odsunął go od dotychczasowej działalności apostolskiej. Przełożony nie chronił instytucji ani swojego podwładnego za wszelką cenę. Najpierw potraktował poważnie osobę, która zgłosiła oskarżenie.

Milczenie mocniejsze od oszczerstwa

Najboleśniejszą karą dla Gerarda nie było publiczne upokorzenie, lecz zakaz przyjmowania Komunii Świętej. Cierpiał tak bardzo, że prosił nawet o zwolnienie z posługi przy ołtarzu, obawiając się, iż pragnienie Eucharystii będzie dla niego zbyt wielkie.

Nigdy jednak nie narzekał. Modlił się nawet za swoich oszczerców. Powtarzał jedynie: „Jest Bóg w niebie. On się zatroszczy”.

I rzeczywiście tak się stało. Po pewnym czasie Nerea ciężko zachorowała. Poruszona wyrzutami sumienia napisała do św. Alfonsa kolejny list. Przyznała, że wszystkie oskarżenia były zmyślone.

Lubisz nasze artykuły?

Założyciel redemptorystów natychmiast przywrócił Gerardowi dobre imię. Miał nawet powiedzieć, że sposób, w jaki jego duchowy syn przeżył tę próbę, sam w sobie jest dowodem jego świętości.

Dziś, gdy Kościół uczy się właściwie reagować na wszelkie oskarżenia i krzywdę, ta historia przypomina dwie równie ważne prawdy. Każde zgłoszenie trzeba potraktować poważnie. Ale równie ważne jest cierpliwe dochodzenie do prawdy i przywrócenie sprawiedliwości człowiekowi niewinnie oskarżonemu.