Przejdz do tresci glownej

Można być karmelitanką, mając męża i dzieci? Ona jest

5 min czytania
8494298976077648349-e1755793746339.jpg

Autor: Courtesy of Christine Clardy

Clardy with her husband and children.

Katolicy, którzy nie czują powołania zakonnego, wcale nie zostają bez wyboru — dróg duchowych jest przed nimi wiele. Oto historia Clardy, która została karmelitanką

TODO MESSAGE :

W Kościele katolickim istnieje ponad dwa tysiące zakonów, a wiele z nich otwiera się na świeckich, proponując im powołanie „świeckie" albo „trzeciego zakonu" — dla tych, którzy nie czują, że ich drogą jest konsekrowane życie zakonne w roli kapłana, brata czy siostry. A do tego dochodzą jeszcze setki kościelnych wspólnot świeckich.

Każda z tych dróg prowadzi do świętości i każda ma swój własny charyzmat, swoją duchową rodzinę.

Powołaniom świeckim niemal zawsze towarzyszą zżyte wspólnoty — i to właśnie one pomagają odnaleźć swoje miejsce w Kościele. Dzięki nim świeccy mogą naprawdę czynnie żyć życiem i misją Kościoła.

Czy powołanie świeckie kiedyś cię zaciekawiło? Jak to właściwie jest — być świeckim członkiem zakonu albo należeć do ruchu takiego jak Opus Dei czy Droga Neokatechumenalna?

Aleteia dotarła do osób, które żyją najróżniejszymi powołaniami świeckimi, żeby wysłuchać ich historii i pokazać, jak wiele takich dróg kryje się w Kościele katolickim.

Oto opowieść Christine Clardy, żony i matki z Chicago, która pośród codzienności usłyszała wołanie ducha Karmelu.

Lubisz nasze artykuły?

Czy jeszcze kiedyś będzie tak dobrze?

Na studiach Clardy miała szczęście trafić na wspólnotę wiary pełną życia i naprawdę ubogacającą — w tamtejszym Ośrodku Newmana. Te lata mocno umocniły jej wiarę. Nie dawała jej jednak spokoju pewna obawa: a co, jeśli po studiach nie będzie już nic, co choćby przypominałoby tę zgraną, żywą wspólnotę?

„Bałam się, że moja wiara osiągnie szczyt na studiach — bo z Ośrodkiem Newmana wiązało się tak dobre doświadczenie" — wspomina.

Jak wiele młodych katoliczek, w czasie studiów zastanawiała się, czy Bóg nie wzywa jej do życia zakonnego:

„Na modlitwie doszłam do przekonania, że moją drogą jest małżeństwo. Rok po studiach, już zaręczona z moim obecnym mężem, pomyślałam o wstąpieniu do trzeciego zakonu. Ale kiedy odezwałam się do kilku, poczułam, że do żadnego mnie nie ciągnie. Ten pomysł po prostu sam się rozmył".

Wołanie Karmelu

Z biegiem lat Clardy odkryła jednak, jak bardzo bliska jest jej duchowość karmelitańska:

„Jakieś sześć lat później oglądaliśmy z mężem filmy o świętych i zorientowałam się, że najmocniej przyciągają mnie te o karmelitach. Kontemplacyjny charakter Karmelu poruszył coś we mnie. Pamiętam, że pomyślałam wtedy: »Gdybym miała powołanie zakonne, z radością zostałabym karmelitanką!«. Zaczęłam więc szukać w internecie świeckiego Karmelu i tak trafiłam na Świecki Zakon Karmelitów Bosych w Chicago. A kiedy odezwałam się do osoby odpowiedzialnej i zaczęłam bliżej poznawać Zakon Świecki — byłam wniebowzięta! Tym razem, inaczej niż przy wcześniejszych, rozczarowujących próbach, naprawdę nie mogłam się doczekać formacji".

Dzięki świeckiemu Karmelowi studia nie okazały się tym duchowym szczytem, którego kiedyś się bała: „Moja wiara przez te lata tylko rosła i mocniała — i wiem, że jednym z głównych powodów jest właśnie to, że jestem świecką karmelitanką".

Clardy and two other Secular Carmelites make their Temporary Promise to join the order.

Clardy wraz z dwiema innymi świeckimi karmelitankami składa przyrzeczenie czasowe.

Jak to jest — należeć do wspólnoty?

Jak tłumaczy Clardy, to powołanie stoi na sześciu filarach: Liturgii Godzin, medytacji, Mszy świętej, Maryi, misji i spotkaniach. Może się wydawać, że to pochłania mnóstwo czasu — zwłaszcza w przypadku zabieganej żony i matki. Ona jednak przekonała się, że ten czas to nic wobec łask, jakie otrzymuje:

„Łaski, ten przeogromny pokój i radość, których doświadczam, odkąd zaczęłam formację jako świecka karmelitanka — to coś niesamowitego. Moja wiara umacnia się z dnia na dzień. Ciągle inspirują mnie moje towarzyszki, świeckie karmelitanki, i tyle się od nich nauczyłam. Comiesięczne spotkania to coś, na co czekam z niecierpliwością, i za każdym razem wracam z nich odnowiona. Czuję też, że łaski płynące z tego powołania dobrze robią moim relacjom z mężem i dziećmi. Bóg nieraz daje mi łaskę, bym w trudnych chwilach zachowała nadprzyrodzoną cierpliwość i pokój — a wiem, że to może pochodzić tylko od Ducha Świętego, nie z moich własnych zasług".

Poważna decyzja

Clardy opowiedziała o kilku najważniejszych rzeczach, które warto wiedzieć o tej drodze. „To powołanie, poważna decyzja — mówi. — Nie jest to zwykła, luźna grupa ludzi myślących podobnie. To sposób na życie. Formacja trwa sześć lat i przez cały ten czas nieustannie rozeznajemy".

Jest w piątym roku rozeznawania i złożyła już przyrzeczenie czasowe. „Jestem dość pewna, że to moja droga" — mówi, ale wciąż uczciwie przygląda się swojej sytuacji i pyta Boga, czy nadal wzywa ją do duchowości karmelitańskiej.

„Pokój i radość, jakie stąd czerpię, dodają mi tej pewności — ale chcę mieć zawsze poczucie, że staram się robić to, czego Bóg chce dla mojego życia, a nie po prostu to, czego chcę ja" — mówi.

A przede wszystkim pragnie dzielić się pięknem tej drogi: „Codziennie dziękuję Bogu, że przyprowadził mnie do Karmelu".

Artykuł pochodzi z amerykańskiej edycji Aletei.

Lubisz nasze artykuły?