Przejdz do tresci glownej

Czy Kościół nie potrzebuje już łaciny?

3 min czytania
Kardynałowie

Autor: Marco Iacobucci Epp / Shutterstock

Na początku sierpnia 2026 roku w mediach katolickich rozeszła się wiadomość, która — jeśli się potwierdzi — dotyka samych fundamentów funkcjonowania Kościoła katolickiego jako instytucji uniwersalnej.

TODO MESSAGE :

Francesco Capozza, dziennikarz watykański włoskiego dziennika „Il Tempo”, ogłosił na swoim profilu na Facebooku wyniki kilkumiesięcznego dochodzenia: ponad 65% obecnego Kolegium Kardynalskiego nie zna łaciny — nigdy jej nie studiowało i nigdy jej nie rozumiało.

Co mówi Sobór Watykański II

Punktem odniesienia dla tej krytyki jest dekret soborowy „Optatam totius” o formacji kapłańskiej (1965), który w punkcie 13 zobowiązuje kandydatów do kapłaństwa do zdobycia „znajomości języka łacińskiego, która pozwoli im rozumieć i wykorzystywać źródła wielu dyscyplin oraz dokumenty Kościoła”. Łacina pozostaje też formalnie językiem urzędowym Stolicy Apostolskiej — w tym języku ogłaszane są m.in. oficjalne teksty prawa kanonicznego oraz — tradycyjnie — tytuły dokumentów papieskich.

Krytycy obecnego stanu rzeczy wskazują, że praktyczna znajomość łaciny wśród duchowieństwa, w tym purpuratów, systematycznie słabnie od dekad — to zjawisko szersze niż jeden pontyfikat, choć w narracji Capozzy skupione na kadencji papieża Franciszka, który mianował większość obecnych kardynałów-elektorów, stawiając przy tym na różnorodność geograficzną Kolegium kosztem tradycyjnego, europocentrycznego modelu formacji.

Ważne zastrzeżenie: metodologia pozostaje nieujawniona

Przy całym rozgłosie, jaki zyskała teza Capozzy, warto zachować ostrożność. Dziennikarz zapewnia, że konsultował się z seminariami, uniwersytetami i zakonami, jednak nie opublikował żadnej dokumentacji źródłowej ani metodologii, która pozwoliłaby zweryfikować liczbę 65%. Zwraca na to uwagę część komentatorów katolickich, zauważając, że choć liczba „wydaje się prawdopodobna”, sam Capozza nie przedstawił żadnych dowodów na jej poparcie. Innymi słowy: to twierdzenie dziennikarskie oparte na nieujawnionych źródłach, a nie oficjalne dane Stolicy Apostolskiej czy wynik niezależnego badania akademickiego. Warto o tym pamiętać, zanim potraktuje się liczbę 65% jako ustalony fakt, a nie roboczą ocenę jednego autora.

Encyklika bez łacińskiego oryginału

Drugi wątek podniesiony w krążącej narracji dotyczy pierwszej encykliki Leona XIV, „Magnifica humanitas”, poświęconej sztucznej inteligencji ogłoszonej w maju 2026 roku. Tytuł dokumentu jest — zgodnie z wielowiekową tradycją — łaciński, jednak sam tekst nie doczekał się oficjalnej wersji łacińskiej w momencie publikacji. Zamiast tego bazowym językiem ogłoszenia okazał się włoski, a — jak zwracają uwagę komentatorzy — to wersja angielska bywa wskazywana jako najdojrzalsza redakcyjnie. Pojawiły się też zastrzeżenia do jakości polskiego tłumaczenia, w którym zauważono różnice znaczeniowe względem wersji angielskiej i włoskiej. Brak łacińskiego „editio typica” w dniu publikacji rzeczywiście bywa opisywany jako sytuacja bezprecedensowa dla dokumentu tej rangi, choć praktyka tłumaczenia encyklik na łacinę z pewnym opóźnieniem po premierze w językach nowożytnych nie jest w Kościele czymś zupełnie nowym.

Co z tego wynika

Niezależnie od tego, czy dokładna liczba 65% okaże się precyzyjna, czy zawyżona, temat, który porusza Capozza, dotyka realnego zjawiska: łacina, wciąż język urzędowy Stolicy Apostolskiej i wymóg formacji kapłańskiej zapisany w dokumentach soborowych, w praktyce coraz rzadziej jest żywym narzędziem pracy intelektualnej i liturgicznej duchowieństwa najwyższego szczebla. A przecież trwanie przy tym języku stanowi element nauczania soborowego, które nie powinno być lekceważone.