Przejdz do tresci glownej

Choroba przybliżyła ją do ciszy i do Boga [ŚWIADECTWO]

5 min czytania
Przy-zachodzie-slonca.jpg

Autor: Arch. prywatne Kingi Jureczka

Kinga, autorka profilu „Z NADZIEJĄ od nowa”, dzieli się swoim doświadczeniem choroby i słabości, w którym odnalazła Boga.

TODO MESSAGE :

Biblijna pustynia to przestrzeń oczyszczenia i powrotu do Boga. Kinga, która dzieli się swoimi doświadczeniami na fanpage'u „Z NADZIEJĄ od nowa” podzieliła się z Aleteią swoją historią.

Lubisz nasze artykuły?

W ciszy poranka

Jestem Kinga. Pochodzę z niewielkiej miejscowości otoczonej szczytami Beskidu Żywieckiego – Pilskiem, Rysianką i Romanką. Cisza, górskie krajobrazy i bliskość natury to coś, co szczególnie doceniłam w czasie pandemii. Dla mnie był to czas przymusowego zatrzymania – nie tylko z powodu panujących obostrzeń, ale również dlatego, że mój stan zdrowia zaczął się pogarszać. 

Szczególnie zapadły mi w pamięci poranki, które zaczęłam przeżywać w zupełnie nowy sposób. Z powodu złego samopoczucia często budziłam się o świcie. Wychodziłam na balkon i, zanurzona w ciszy, obserwowałam, jak świat powoli budzi się do życia. Wcześniej moja codzienność była wypełniona pośpiechem, natłokiem bodźców i licznymi obowiązkami. Dopiero w ciszy poranków mogłam oddalić się od zgiełku świata. Zaczęłam dostrzegać to, co wcześniej umykało mojej uwadze: zmieniające się kolory nieba, trzepot motylich skrzydeł czy pianie koguta przecinające ciszę jeszcze uśpionego świata. Był to dla mnie powrót do spojrzenia na rzeczywistość oczami dziecka – z prostotą, zachwytem i uważnością na piękno Bożego stworzenia.

Studnia na pustyni

Jednocześnie ten czas okazał się dla mnie osobistą pustynią. W języku biblijnym pustynia jest miejscem doświadczenia pustki, cierpienia i braku. To przestrzeń próby, oczyszczenia i uczenia się zaufania do Boga (por. Pwt 8,2-3). Dla mnie była to rzeczywistość, w której uczyłam się odnajdywać w nowych warunkach, akceptować straty i organizować swoją codzienność. 

Choć był to czas trudny, to właśnie wtedy zaczęły się porządkować priorytety mojego życia. Na pustyni odkryłam swoją studnię – pragnienie głębszego poznawania Boga. To pragnienie skłoniło mnie do sięgnięcia po Pismo Święte. W późniejszym czasie dołączyłam do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym „Talitha Kum” w Rychwałdzie, a z czasem ukończyłam także studia podyplomowe z zakresu teologii duchowości. Zaciekawiło mnie odkrywanie, jak przenikają się sfera duchowa, cielesna i psychiczna człowieka oraz jak ważne jest spojrzenie na niego jako integralną całość. Lubię poszukiwać odpowiedzi na ważne pytania, a jednocześnie przekonuję się, że każda odnaleziona odpowiedź może otwierać drogę do kolejnych pytań. Bo rozwój – zarówno duchowy, jak i osobisty – jest przecież drogą, która trwa przez całe życie.

Powiew nadziei

Od tamtej pory wchody słońca kojarzą mi się z nadzieją. Nie z tą ulotną, opartą na emocjach, lecz z nadzieją, która jest decyzją zaufania Bogu. Zaufania, że Pan Bóg przeprowadzi nas przez każdą ciemność naszego życia, ponieważ sam nam to obiecał (por. Ps 23,4). Jego obietnice są stałe, wieczne i niezawodne (por. Lb 23,19). 

Dlatego każdy dzień rozpoczynam krótką modlitwą do Ducha Świętego, powierzając Mu wszystko, co mnie czeka – pracę, czas odpoczynku, codzienne obowiązki i rozmowy. Proszę Go, aby mnie prowadził. Dzięki temu, nawet gdy w ciągu dnia napotykam na niesprzyjające okoliczności, łatwiej jest mi przez nie przejść, bo wiem, że nie idę sama. Często wyobrażam sobie, że jestem jak małe dziecko prowadzone za rękę przez kochającego Ojca. To właśnie obraz relacji Ojca i dziecka pomaga mi lepiej rozumieć rzeczywistość duchową i odkrywać, jak blisko jest Bóg w mojej codzienności. 

Zaproszenie w podróż

Wspomniałam o podróżach w poznawaniu Boga i siebie samej, ale na tym nie kończy się moje zamiłowanie do bycia w drodze. Lubię także podróże w dosłownym znaczeniu tego słowa i przejażdżki trasami rowerowymi. Poruszam się po nich na wózku inwalidzkim z dołączoną przystawką elektryczną. Lubię mknąć przed siebie, czuć wolność i wiatr we włosach, zachwycać się przyrodą i zatrzymywać jej piękno w kadrach. Podczas jednej z przejażdżek nad Bałtykiem uświadomiłam sobie, że wiele kadrów pozostaje poza moim zasięgiem. Jednocześnie odkryłam, że świat wciąż ma mi wiele do pokazania. Widzę, że piękno często ukrywa się tuż obok mnie – w świetle, barwach, zapachach i odgłosach. Ta lekcja wraca do mnie również w codziennym życiu. Przypomina mi, że życie jest drogą, na której nie warto szukać szczęścia gdzieś w odległych zakamarkach, porównywać swojej drogi z drogą innych ani zatrzymywać się na tym, czego nie mogę zmienić. Uczę się natomiast dostrzegać piękno i dobro zapakowane w szary papier codzienności oraz „smakować” poszczególne odcinki drogi – na tyle, na ile jest to w danym momencie możliwe.  

Lubisz nasze artykuły?

Jeśli chcesz wspólnie ze mną odkrywać nadzieję, która niczym parasol obejmuje różne obszary naszego życia, zapraszam Cię na mój profil „Z NADZIEJĄ od nowa”. Będzie mi bardzo miło Cię tam gościć! https://www.facebook.com/znadziejaodnowa