Przejdz do tresci glownej

Czy papież już zdecydował ws. Mszy łacińskiej? Nie tak szybko, mówi znana watykanistka

5 min czytania
leo-crucifix-assisi.jpg

Autor: FILIPPO MONTEFORTE | AFP

Gdy 3 sierpnia hiszpański dziennik La Razón opublikował artykuł sugerujący, że papież Leon XIV już dawno zdecydował o losie Mszy trydenckiej i że dokument kard. Arthura Roche'a, rozdany kardynałom w styczniu, wyraża jego stanowisko, wiadomość szybko obiegła katolicki internet – także w Polsce. Wielu komentatorów potraktowało tę informację niemal jak oficjalne potwierdzenie: skoro hiszpańskie źródła „watykańskie" twierdzą, że papież „nie zmienił ani przecinka" w tekście broniącym Traditionis Custodes, sprawa wydawała się przesądzona.

TODO MESSAGE :

W mediach społecznościowych i na portalach tradycyjnych pojawiły się wpisy pełne rezygnacji i niepokoju o przyszłość liturgii łacińskiej. Tymczasem znana watykanistka Diane Montagna, specjalizująca się w sprawach liturgii i Kościoła, w swoim najnowszym tekście Spanish Report Fuels Anxiety Over Pope Leo's Intention Regarding the Traditional Latin Mass stanowczo podważa wiarygodność hiszpańskiej publikacji – i to nie tyle na poziomie interpretacji, ile podstawowej znajomości watykańskich procedur.

Co właściwie napisał La Razón

Hiszpański dziennik powołał się na niedawną wypowiedź kard. Roche'a dla londyńskiego „The Tablet", w której prefekt Dykasterii ds. Kultu Bożego oświadczył, że „papież Leon nie zamierza zmieniać Traditionis Custodes". Zdaniem La Razón deklaracja ta była jedynie powtórzeniem stanowiska zakomunikowanego kardynałom już w styczniu, podczas pierwszego nadzwyczajnego konsystorza.

Gazeta przypomina, że spośród niemal 170 kardynałów zdecydowana większość odrzuciła temat liturgii jako priorytetowy, wybierając spośród czterech zaproponowanych przez papieża tematów (synodalność, ewangelizacja, reforma Kurii, liturgia) dwa inne do dyskusji. W reakcji na ten brak zainteresowania kard. Roche rozdał uczestnikom półtorastronicowy dokument broniący motu proprio ograniczającego wolność tradycyjnej liturgii katolickiej. Kluczowe dla tezy artykułu jest jedno zdanie. Autor "La Razón" napisał, że „potwierdził", iż dokument rozdano na prośbę Leona XIV, a zatem – jego zdaniem – z aprobatą papieża dla jego treści. Cytowane przez gazetę źródła idą jeszcze dalej, sugerując, że papież „nie zmienił ani przecinka" w tekście, który wcześniej miał osobiście przejrzeć.

Gdzie Montagna widzi nadinterpretację

Montagna nie neguje samych faktów – nie kwestionuje, że dokument Roche'a rozdano kardynałom w styczniu, ani że kardynał wypowiedział się w podobnym duchu dla „The Tablet". Podważa natomiast logiczny skrót myślowy, jaki stosuje "La Razón" – z faktu, że tekst rozdano na prośbę papieża, gazeta wyciąga wniosek, że papież zaaprobował jego treść. To – pisze Montagna – po prostu nie wynika jedno z drugiego.

Jej zdaniem to, co hiszpański dziennik opisuje jako coś nadzwyczajnego, jest w rzeczywistości najzwyklejszą watykańską procedurą. Ponieważ czasu na konsystorzu było mało, kardynałowie mieli wybrać dwa z czterech zaproponowanych tematów do dyskusji, a dwa pozostałe raporty – nie tylko dokument Roche'a o liturgii, ale też raport kard. Baggia o reformie Kurii Rzymskiej – zostały po prostu rozdane do wglądu, bez dyskusji. Oba potraktowano identycznie. To, że papież przeczytał tekst i zgodził się na jego ewentualne omówienie, nie oznacza – argumentuje Montagna – że utożsamia się z każdym jego zdaniem. Fakt, że „nie zmienił ani przecinka", niczego w tej sprawie nie przesądza, bo dokument nie miał wyrażać myśli papieża, lecz stanowić przygotowany przez właściwą dykasterię punkt wyjścia do dyskusji.

Watykanistka przypomina też pewną zasadę – w oficjalnych dokumentach Stolicy Apostolskiej, których treść uzyskała wyraźną aprobatę papieża, mówi się o tym wprost i jednoznacznie. W przypadku dokumentu Roche'a takiej klauzuli nie ma.

Dlaczego temat wraca właśnie teraz?

Montagna zwraca uwagę na wymowny zbieg okoliczności – wywiad kard. Roche'a dla „The Tablet" ukazał się tydzień wcześniej, a artykuł "La Razón", ujmujący sprawę w najbardziej kategoryczny sposób, pojawił się bezpośrednio po nim. Sugeruje, że taka synchronizacja może nie być przypadkowa i że medialny szum wokół tematu bywa formą nacisku na papieża, a nie neutralnym relacjonowaniem faktów.

Przywołuje przy tym kontrprzykłady, które jej zdaniem nie pasują do obrazu papieża, który rzekomo „już wszystko postanowił". Marcowy list kard. Parolina do biskupów francuskich, wystosowany w imieniu papieża, mówiący o „bolesnej ranie" wokół sprawowania Mszy i wzywający do „konkretnych rozwiązań" dla osób szczerze przywiązanych do Vetus Ordo; audiencje udzielone zwolennikom liturgii tradycyjnej, takim jak kard. Raymond Burke czy kard. Robert Sarah; a także grudniowe spotkanie z bp. Athanasiusem Schneiderem, który relacjonował, że papież uważnie „słuchał" i okazywał „zrozumienie".

Montagna przypomina również, że temat liturgii – wbrew twierdzeniom "La Razón", jakoby „nie interesował" większości Kościoła – faktycznie pojawił się podczas czerwcowego konsystorza, mimo że formalnie nie było go w porządku obrad (podobno usunięto go z powodu zbliżających się święceń biskupich w kręgach FSSPX). W wolnej wypowiedzi kard. Gerhard Ludwig Müller apelował o powołanie komisji na wzór dawnej Ecclesia Dei, a – jak wcześniej podawał włoski dziennikarz Nico Spuntoni – ograniczenia wobec Mszy trydenckiej krytykował również pewien azjatycki kardynał. Ostatnio dość stanowczo w tej sprawie wypowiedział się także abp Cordileone dopiero co powołany przez papieża do Najwyższego Trybunału Roty Rzymskiej.

Co z tego wynika dla polskiego czytelnika

Ten przypadek dobrze ilustruje mechanizm, który powtarza się w dyskusjach o Kościele. Skromny, techniczny fakt proceduralny – rozdanie dokumentu do dyskusji na konsystorzu – zostaje, często za pośrednictwem anonimowych „źródeł watykańskich", przekształcony w twardy news o rzekomo już podjętej decyzji papieża. Taki news łatwo się rozchodzi, bo potwierdza istniejące obawy części środowiska tradycyjnego, a jednocześnie trudno go zweryfikować bez znajomości watykańskiej kuchni proceduralnej.

Montagna nie twierdzi, że sprawa Mszy trydenckiej jest już zamknięta w duchu korzystnym dla jej zwolenników – przeciwnie, przyznaje, że napięcie i niepewność są realne. Jej teza jest węższa i bardziej metodologiczna – "La Razón" nie dowodzi tego, co twierdzi, ponieważ opiera się na błędnym rozumieniu – albo świadomym nadinterpretowaniu – rutynowej procedury watykańskiej. Innymi słowy: emocjonalna reakcja wielu komentatorów, także w Polsce, wyprzedziła krytyczną ocenę źródła.