Przejdz do tresci glownej

Madonna od kur. Historia, która zaczęła się od snu i… gdakania

5 min czytania
Virgen de las Gallinas

Autor: IgnazioWiki

Jeśli nie odnowicie tego domu Bożego, odejdę tam, gdzie pokochają mnie kury.

TODO MESSAGE :

Nie wiem, czy istnieje drugi taki maryjny tytuł. Madonna od kur brzmi niemal jak żart, a jednak od kilku stuleci właśnie pod takim wezwaniem czczona jest Matka Boża w Pagani, niedaleko Salerno. Co więcej, nazwa nie jest ludowym wymysłem. Kryje się za nią legenda przekazywana z pokolenia na pokolenie, a także sanktuarium, które do dziś przyciąga pielgrzymów z całych Włoch.

Lubisz nasze artykuły?

Sen, którego nikt nie potraktował poważnie

Legenda przenosi nas do XIV wieku. W miejscowości Tramonti, położonej w górach nad Pagani, stał niewielki kościół z ikoną Matki Bożej z Góry Karmel trzymającej Dzieciątko Jezus. Z biegiem lat świątynia coraz bardziej popadała w ruinę.

Pewnej nocy Maryja miała ukazać się zakrystianowi. Według przekazu powiedziała:

– Synu, powiedz proboszczowi, żeby odnowił ten dom Boży. W przeciwnym razie odejdę tam, gdzie pokochają mnie kury.

Zakrystian wiernie przekazał tę wiadomość. Trudno dziś powiedzieć, czy mu nie uwierzono, czy po prostu zabrakło pieniędzy i możliwości. Pewne jest jedno – kościół nadal niszczał.

Niedługo później okolicę nawiedziła gwałtowna powódź. Woda porwała wszystko, co napotkała na swojej drodze, także drewnianą ikonę Matki Bożej. Obraz zaginął i przez długi czas nikt nie wiedział, co się z nim stało.

Kury wskazały miejsce ukrycia obrazu

Kilkaset lat później, w XVI wieku, w Niedzielę Białą – pierwszą niedzielę po Wielkanocy – mieszkańcy Pagani zauważyli coś niezwykłego.

Grupa kur uparcie grzebała pazurami w jednym miejscu. Ptaki nie chciały odejść, wciąż wracały do tego samego skrawka ziemi i z niezwykłą zawziętością go rozdziobywały. Zaintrygowani przechodnie postanowili sprawdzić, co zwróciło ich uwagę.

Kiedy zaczęli kopać, spod ziemi wydobyli drewnianą tablicę przedstawiającą Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Według miejscowej tradycji był to właśnie obraz porwany przed laty przez powódź z kościoła w Tramonti.

Dla mieszkańców nie był to zwykły przypadek. Wydarzenie odczytali jako spełnienie słów, które Maryja miała wypowiedzieć do zakrystiana wiele pokoleń wcześniej.

Italy city of pagans festival of the Madonna delle galline

Uzdrowienie, które zmieniło historię

Odnalezioną ikonę umieszczono w kościele św. Feliksa w Pagani. Wydawało się, że właśnie tam pozostanie już na zawsze. Jednak w 1609 roku wydarzyło się coś, co nadało całej historii nowy bieg.

Jak podaje tradycja sanktuarium, sparaliżowany mężczyzna miał we śnie ujrzeć Matkę Bożą. Usłyszał, że jest uzdrowiony i może odrzucić kule. Gdy wstał o własnych siłach, wiadomość szybko rozeszła się po całej okolicy.

O tym wydarzeniu wspomina biskup Nocery Simone Lunadoro w dokumencie z 1610 roku. Pisze, że obraz zasłynął licznymi łaskami, a do niewielkiego oratorium zaczęły napływać tłumy wiernych pozostawiających ofiary. To właśnie dlatego zapadła decyzja o budowie znacznie większej świątyni w miejscu, gdzie – jak głosi legenda – kury odnalazły ikonę.

Według przekazów decyzję biskupa potwierdziły kolejne niezwykłe uzdrowienia, a nowo wybudowane sanktuarium szybko stało się jednym z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w tej części Kampanii.

Lubisz nasze artykuły?

Skąd wzięła się nazwa „Madonna od kur”?

Choć nazwa sanktuarium może zaskakiwać, sam obraz nie przedstawia żadnych kur. To klasyczne wyobrażenie Matki Bożej Szkaplerznej z Dzieciątkiem. O niezwykłym tytule zdecydowała pamięć o wydarzeniu, które mieszkańcy uznali za cudowne.

Z biegiem czasu narodziły się kolejne opowieści związane z tym miejscem. Jedna z nich mówi o kobiecie, która podarowała sanktuarium kurę, lecz później zmieniła zdanie i chciała zabrać ją do domu. Ptak miał jednak uciec i sam wrócić do kościoła. Podobnych historii w lokalnej tradycji jest więcej, dlatego z czasem ofiarowywanie drobiu stało się charakterystycznym elementem kultu.

Virgen de las Gallinas

Trzy dni świętowania

Do dziś najważniejszym wydarzeniem w Pagani pozostaje święto Madonny od Kur, obchodzone od piątku do Niedzieli Białej.

Przez ulice miasta przechodzi procesja, ale niesiona jest nie cudowna ikona, lecz wykonana w XVIII wieku drewniana figura Matki Bożej z Góry Karmel. Sam obraz pozostaje przez cały czas na ołtarzu sanktuarium.

Dawniej wierni składali na procesyjnym wozie kury, gołębie, indyki czy kaczki jako wota dziękczynne. Dziś zwyczaj ma już przede wszystkim znaczenie symboliczne, ale święto zachowało swój wyjątkowy charakter. Przez trzy dni i trzy noce Pagani rozbrzmiewa rytmem tradycyjnej tammurriaty – ludowej muzyki Kampanii wykonywanej przy akompaniamencie dużych bębnów.

Obchody kończą się o świcie w poniedziałek. Muzycy podchodzą przed figurę Matki Bożej, składają u jej stóp instrumenty i wycofują się z kościoła, nie odwracając się do niej plecami. Towarzyszy im pieśń Madonna della Grazia, śpiewana od pokoleń na zakończenie uroczystości.

Trudno powiedzieć, ile w tej historii jest legendy, a ile faktów, których już nigdy nie uda się zweryfikować. Pewne jest natomiast, że mieszkańcy Pagani od kilku stuleci z niezwykłą pieczołowitością pielęgnują pamięć o wydarzeniach, które dały początek ich sanktuarium. A tytuł „Madonna od kur”, choć początkowo wywołuje uśmiech, okazuje się jedną z najbardziej charakterystycznych i najlepiej zapamiętywanych nazw maryjnych we Włoszech.

Lubisz nasze artykuły?