Przejdz do tresci glownej

Czy Twój nastolatek ma dość presji mediów społecznościowych?

5 min czytania
shutterstock_1673290219.jpeg

Autor: chomplearn | Shutterstock

Nazywają siebie ludytami, noszą telefony z klapką, a ich strona internetowa wygląda jak wydruk z lat 80. Dla dzisiejszych nastolatków to najbardziej buntownicza rzecz, jaką można zrobić.

TODO MESSAGE :

Jeśli Twój nastolatek należy do grona osób, które mają dość bycia pod ciągłą presją mediów społecznościowych, może założyć klub współczesnych ludytów! Wiem, wiem – większość nastolatków uwielbia media społecznościowe i nie rozstaje się ze smartfonem ani na chwilę. Ale czy masz w domu jednego z tych nastolatków, którzy po prostu… mają już dość?

Takiego, który widzi, że  media społecznościowe to nieustanna presja - by być na bieżąco, by próbować dorównać innym, albo by szybko zdusić hejt w zarodku? Może twoje dziecko należy do tych, którzy są zmęczeni siedzeniem całymi dniami na łóżku i obserwowaniem życia na ekranie, zamiast żyć naprawdę? Jeśli tak, to wiedz, że nie są sami.

Historia prawdziwa, młodzież ma dość!

Reporter The New York Times, Alex Vadukul, opisał historię grupy nastolatków z Brooklynu, którzy założyli coś, co nazwali „Klubem Ludytów”.

Biruk Watling była jedną z założycielek. Studentka Temple University w Filadelfii opowiada, że wraz z przyjaciółmi ze szkoły średniej założyli w 2022 roku klub, mający jedno założenie - spędzamy czas ze sobą, bez elektroniki.

Grupa spotykała się w weekendy w Prospect Park, rysując, malując, czytając… i, co najradykalniejsze, po prostu rozmawiając ze sobą.

Lubisz nasze artykuły?

Klub ludytów

Nazwa klubu nawiązuje do angielskich robotników, którzy w latach 1811–1816 niszczyli nowe maszyny w fabrykach bawełny i wełny, wierząc, że technologia zagraża ich pracy. Termin ten wziął się od nazwiska Neda Ludda, mitycznego założyciela ruchu. Dziś „ludytami” nazywa się osoby sprzeciwiające się inwazji nowoczesnej technologii w nasze życie.

Logan Lane, jedna z członkiń klubu z Brooklynu, opisywała Alexowi Vadukulowi powody sięgnięcia po coitygodniowy cyfrowy detoks.  Podobnie jak inne dzieci wychowane na iPadach, od 10. roku życia marzyła o tym, by stać się influencerką na Instagramie i Tik toku. Smartfon miała zawsze w ręce, zasypiała z nim i budziła się, z niepokojem śledząc co wydarzylo się w nocy.

W wieku 14 lat, siedząc nad kanałem Gowanus, przeżyła olśnienie. „Poczułam nagłą potrzebę, by wyrzucić iPhone’a do wody. Nie widziałam różnicy między śmieciami na moim telefonie a śmieciami unoszącymi się na powierzchni zanieczyszczonego kanału” – wspomina.

Kilka miesięcy później zlikwidowała swoje konta w mediach społecznościowych, a smartfon schowała do szuflady.

Członkowie Klubu Ludytów zaopatrzyli się w telefony z klapką, by móc do siebie dzwonić, a komputerów postanowili używać wyłącznie do nauki i pracy.

Światowy trend? Powoli tak.

Kluby rozwijają się w wielu miejscach świata. Interesująco wygląda ich strona internetowa. Zawiera tylko spis miejsc, gdzie spotykają się współcześni ludyci i mail kontaktowy. Całość utrzymana jest w stylistyce pierwszych wydruków komputerowych. Wynika to bezpośrednio z założenia - nie chodzi przecież o ciągłe aktualizowanie rozbudowanego portalu a umożliwienie skontaktowania się z innymi ludźmi, mającymi podobne cele - wyrzucenie technologii na margines swojego życia. Spis obejmuje miejsca głownie w Stanach Zjednoczonych, ale też np. w Szwecji.

Oczywiście nie trzeba całkowicie eliminować nowych technologii ze swojego życia, powoli stajemy się zależni od niej w najbardziej podstawowych sprawach - zamówienie taksówki, dojechanie na miejsce.

Jednak można sobie mądry telefon (smart - fon) ogłupić, instalując wyłącznie aplikacje użytkowe i sprzyjające naszemu rozwojowi, takie jak mapa, Aleteia, program do rysowania, powstrzymując się od instalowania aplikacji ogłupiających i trzymających w nieustannym napięciu.

Jakie są tego koszty? Wyłączenie z części aktywności rówieśników. Jednak nastolatkowie i młodzi dorośli, którzy zdecydowali się na ten krok mówią, że korzyści z tego kroku są większe niż koszty. Wszyscy rozmawiają o najnowszym wygłupie znanego Tik Tokera,  a my w tym czasie kończymy rysowanie kolejnego komiksu, który może stać się światowym przebojem.

Mniej radykalne rozwiązania? Strefy wolne od smartfona

Nie wszyscy rezygnują całkowicie z korzystania z nowych technologii. Część młodzieży - tworzy miejsca gdzie z założenia spotykają się by wspólnie robić rzeczy tak "staroświeckie" jak  granie w planszówki, wspólne szydełkowanie czy gotowanie przepisów z drukowanej książki kucharskiej, bez użycia termomiksa.  Rzeczy, które dla mojego pokolenia były normą dla młodzieży mają posmak vintage.

A zatem, jak założyć klub ludytów?

Jeśli masz nastolatka, który ma dość presji rówieśniczej i mediów społecznościowych, opowiedz mu o tych klubach – może i on zechce założyć własny!

A jeśli twoje dzieci wciąż kochają swoje smartfony, wypróbuj pomysły sugerowane przez Andrew McPeaka:

Pokazuj dzieciom artykuły i programy o dzieciach i nastolatkach, które dokonują innych wyborów dotyczących korzystania z mediów społecznościowych.

Rozmawiajcie o tym, jak się czują korzystając z mediów społecznościowych, czego doświadczają częściej - niepokoju, rozdrażnienia czy zadowolenia z siebie?

Proponuj swoim dzieciom okresowe detoksy - np. weekend bez elektroniki. Niech sprawdzą, jak się czują po kilkudziesięciu godzinach wolnych od presji.

A na koniec - planuj dla rodziny aktywności, dni, a nawet wakacje bez urządzeń elektronicznych –  zauważ, że presja mediów społecznościowych dotyczy również ciebie!