Sprawa McKenny West, surogatki, która odmówiła aborcji dziecka na żądanie biologicznych rodziców, w ciągu ostatnich dni nabrała tempa i zaangażowała władze trzech amerykańskich stanów. W środę 12 sierpnia doszło do przełomu, chłopiec, nazwany przez matkę zastępczą Gabrielem, przyszedł na świat w Teksasie – dzień po tym, jak tamtejszy prokurator generalny Ken Paxton uzyskał nakaz sądowy gwarantujący mu opiekę medyczną ratującą życie.
McKenna West, pielęgniarka i samotna matka dwójki dzieci z Alaski, we wrześniu 2025 roku podpisała umowę o macierzyństwo zastępcze za pośrednictwem agencji Worldwide Surrogacy Specialists LLC z siedzibą w Connecticut. Rodzicami biologicznymi dziecka są mieszkający w Kalifornii Nausheen Gilkar i Omar Ahmed.
Około 20. tygodnia ciąży u dziecka zdiagnozowano zespół niedorozwoju lewego serca – rzadką, ale uleczalną wadę wrodzoną, w której lewa część serca jest niedostatecznie rozwinięta. Jak podaje CBS News, dzieci z tą wadą wymagają zwykle trzech operacji – pierwszej w ciągu dwóch tygodni od narodzin, drugiej między 4. a 6. miesiącem życia i trzeciej między 18. miesiącem a 5. rokiem życia. Mimo że schorzenie jest poważne i może pociągać za sobą trwałe konsekwencje zdrowotne, nie jest wyrokiem śmierci – nowojorski szpital New York-Presbyterian szacuje przeżywalność do 5. roku życia po leczeniu chirurgicznym na 72 proc., a do 18. roku życia na 90 proc.
Po otrzymaniu diagnozy Gilkar i Ahmed mieli zażądać od West przerwania ciąży, powołując się – jak podaje portal The Federalist – na klauzulę w umowie surogacyjnej dopuszczającą aborcję w przypadku wykrycia „anomalii”. Lekarze na Alasce odmówili wykonania zabiegu, który na tak zaawansowanym etapie ciąży byłby dwudniową, wysoce ryzykowną procedurą, więc dawcy materiału genetycznego mieli zażądać, by kobieta poddała się aborcji w Seattle. West odmówiła i zdecydowała się kontynuować ciążę oraz walczyć o możliwość leczenia dziecka po porodzie.
Spór o to, kto decyduje o losie dziecka
Sprawa szybko przerodziła się w wielostanowy spór kompetencyjny. Ponieważ West mieszka na Alasce i tam podpisano umowę surogacyjną, w pierwszej kolejności trafiła ona przed tamtejszy sąd. 27 lipca władze stanu Alaska formalnie poparły kobietę, argumentując, że przysługuje jej konstytucyjne prawo do podejmowania własnych decyzji medycznych. Dzień później sąd na Alasce wydał orzeczenie, które nie rozstrzygnęło sporu jednoznacznie, ale uznał, że to sąd w Kalifornii może zdecydować, gdzie West urodzi i kto poprowadzi poród, ale nie nakazał jej przymusowego przeniesienia się do tego stanu. W praktyce oznaczało to, że dopóki kobieta sama nie znajdzie się w Kalifornii, decyzja o miejscu porodu należy do niej.
Tymczasem Gilkar i Ahmed, zgodnie ze standardowym zapisem umów surogacyjnych przyznającym rodzicom zamierzonym prawo do decydowania o losie płodu, zażądali od West zwrotu wypłaconych jej wcześniej środków oraz odszkodowania w wysokości 250 tys. dolarów, a także złożyli pozew mający zmusić ją do porodu w Kalifornii, pod opieką wybranego przez nich zespołu medycznego. West odpowiedziała, że jest na to gotowa, ale wyłącznie pod warunkiem, że rodzice zobowiążą się do zgody na operację ratującą życie dziecka po urodzeniu. Sama złożyła też wniosek o przyznanie jej praw opiekuńczych nad synem.
Ostatecznie kobieta – wspierana m.in. przez podcasterkę Ellen Fisher oraz założycielkę i prezes organizacji Live Action Lilę Rose – wyjechała z własnej inicjatywy do Teksasu, gdzie znajdował się szpital ze specjalistami mającymi już doświadczenie w opiece nad jej dzieckiem, i tam zdecydowała się urodzić.
Interwencja prokuratora generalnego Teksasu
We wtorek 11 sierpnia do sprawy formalnie włączył się prokurator generalny Teksasu Ken Paxton. Jego biuro złożyło w sądzie rodzinnym w hrabstwie Dallas wniosek o zabezpieczenie, argumentując, że Gilkar i Ahmed odmawiają zgody na operację ratującą życie dziecka i mogą próbować wywieźć je z Teksasu, by uniemożliwić leczenie. Paxton wysłał też pismo do UT Southwestern Medical Center oraz Children's Medical Center of Dallas, przypominające tym placówkom o prawnym obowiązku zapewnienia dziecku niezbędnej opieki medycznej.
W piśmie do sądu biuro prokuratora podważyło samą podstawę prawną klauzul umów surogacyjnych dotyczących odmowy leczenia noworodka, wskazując, że tego rodzaju umowa nie może rozszerzać władzy rodzicielskiej ponad to, na co pozwala prawo Teksasu, a w sytuacji zagrożenia życia lekarz może podać dziecku leczenie ratujące życie nawet bez zgody rodzica. Jak cytuje Texas Tribune, w piśmie procesowym Paxton postawił pytanie o to, czy jakikolwiek dorosły – niezależnie od tytułu rodzicielskiego – może odmówić noworodkowi operacji ratującej życie tylko dlatego, że dziecko będzie żyło z niepełnosprawnością.
Sąd przychylił się do wniosku tego samego dnia. Wydany nakaz zobowiązuje szpital do udzielenia dziecku natychmiastowej opieki stabilizującej i podtrzymującej życie po urodzeniu, zakazuje komukolwiek wstrzymywania lub opóźniania takiego leczenia oraz zabrania wywożenia dziecka poza Teksas (dopuszczając jedynie przeniesienie do innego szpitala, jeśli byłoby to medycznie uzasadnione). Zgodnie z nakazem szpital i lekarze muszą też niezwłocznie informować sąd o narodzinach dziecka, wynikach wstępnej oceny medycznej oraz o każdej odmowie zgody na leczenie – a jeśli do takiej odmowy dojdzie, sąd zwoła pilne posiedzenie w celu rozstrzygnięcia, czy konieczna jest interwencja. Sąd wyznaczył też dla dziecka kuratora (guardian ad litem) oraz wydał zarządzenie tymczasowe, zgodnie z którym to Ahmed i Gilkar – a nie West – formalnie odpowiadają za decyzje medyczne w ramach wymogów nałożonych przez sąd.
Narodziny dziecka
Jak poinformowała w środę organizacja Alliance Defending Freedom, zajmująca się kontaktami medialnymi w imieniu prawnika reprezentującego McKennę West, kobieta urodziła w Teksasie tego samego dnia, w którym zapadło postanowienie sądu. Nie jest jasne, czy Gilkar i Ahmed byli obecni przy porodzie ani jaka opieka medyczna została dziecku udzielona bezpośrednio po urodzeniu. Prawnik reprezentujący biologicznych rodziców nie odpowiedział na prośbę o komentarz. Sam Paxton, komentując decyzję sądu, ocenił, że to słuszne rozstrzygnięcie chroniące życie Gabriela, i zapowiedział dalsze wykorzystanie wszelkich dostępnych narzędzi prawnych w tej sprawie.
Kolejne posiedzenie sądu w sprawie opieki nad dzieckiem wyznaczono na 25 sierpnia. Nie wiadomo, czy narodziny Gabriela wpłyną na przyspieszenie terminu.
Głosy w sporze
Sprawa wywołała szeroki oddźwięk polityczny i społeczny. Kongresmen Chris Smith z New Jersey zaapelował do sądów o odrzucenie tezy, że zdiagnozowana niepełnosprawność czyni je niegodnym życia. Także organizacje pro-life, w tym Live Action, publicznie wsparły postawę surogatki.
Z kolei sama agencja pośrednicząca w umowie, Worldwide Surrogacy Specialists, w oświadczeniu dla CBS News zadeklarowała, że wspiera prawa zarówno surogatki, jak i rodziców zamierzonych, a sprawa – jej zdaniem – powinna była trafić na mediację, tak by przed narodzinami dziecka wszystkie strony mogły ustalić rozwiązanie w jego najlepszym interesie, zamiast trafiać na drogę sądową.
Prawniczka Rachel Rebouché z Wydziału Prawa Uniwersytetu Teksańskiego zwróciła w rozmowie z Texas Tribune uwagę na prawną niejednoznaczność sprawy: gdyby dallaski sąd uznał za wiążącą umowę surogacyjną podpisaną na Alasce, to właśnie rodzice zamierzeni – a nie surogatka – mogliby zachować prawo do odmowy zgody na leczenie dziecka, nawet jeśli powodem miałaby być obawa przed bolesną niepełnosprawnością.
Krytycznie do samej instytucji komercyjnej surogacji odniósł się konserwatywny portal The Federalist, oceniając, że sprawa Gabriela pokazuje, dokąd może prowadzić traktowanie dzieci jako przedmiotu zamówienia w umowie handlowej – łącznie z klauzulami dopuszczającymi przerwanie ciąży w razie wykrycia wady rozwojowej.
Sprawa pozostaje otwarta. Choć dziecko już się urodziło i – zgodnie z nakazem teksaskiego sądu – ma otrzymać niezbędne leczenie, wciąż nierozstrzygnięta pozostaje kwestia praw rodzicielskich oraz tego, kto ostatecznie będzie podejmował decyzje o dalszej opiece nad Gabrielem.












