Przejdz do tresci glownej

Reymont poszedł pieszo na Jasną Górę. Ta pielgrzymka zmieniła jego spojrzenie

4 min czytania
Piesza Warszawska Pielgrzymka na Jasną Górę

Autor: Facebook / Pielgrzymka Tradycji Łacińskiej

Piesza Warszawska Pielgrzymka na Jasną Górę

W sierpniu polskie drogi znów zapełniają się pielgrzymami. Z Warszawy, Krakowa, Gdańska, Bydgoszczy i dziesiątek innych miast wyruszają ludzie, którzy przez kilka, czasem kilkanaście dni idą pieszo na Jasną Górę. Dla jednych jest to coroczna tradycja, dla innych jednorazowa decyzja, dla jeszcze innych – odpowiedź na bardzo konkretną intencję. Warto jednak pamiętać, że za tym dobrze znanym sierpniowym obrazem stoi historia znacznie starsza niż współczesne pielgrzymkowe zwyczaje.

TODO MESSAGE :

Bardzo ciekawie opowiedział o niej Paweł Milcarek w tekście „Bezdroża i pielgrzymki inteligenta polskiego. Ślubowanie akademików 1936”, pierwotnie opublikowanym jako rozdział książki Polska chrześcijańska. Kamienie milowe, a później udostępnionym na łamach „Christianitas”.

Milcarek przypomina, że tradycja zorganizowanych pielgrzymek jasnogórskich sięga co najmniej XVII wieku. Pielgrzymka z Gliwic wyruszyła już w 1626 roku, z Kalisza – w 1637. Warszawska pielgrzymka na Jasną Górę rozpoczęła swoją historię w 1711 roku. Początkowo całe społeczności szły między innymi z dziękczynieniem za ocalenie od wojny czy zarazy. Z czasem do tych wspólnotowych intencji dołączały tysiące spraw zupełnie osobistych.

Lubisz nasze artykuły?

Reymont rusza z pielgrzymką

Szczególnie interesujący jest jednak przywołany przez Milcarka epizod z 1894 roku. Aleksander Świętochowski, jeden z najważniejszych przedstawicieli warszawskiego pozytywizmu i zdecydowany przeciwnik tego, co uważał za „wstecznictwo i klerykalizm”, wysłał na pielgrzymkę młodego, jeszcze niezbyt znanego pisarza. Nazywał się Władysław Stanisław Reymont. Miał przyjrzeć się pielgrzymce i ją opisać.

Tak powstała Pielgrzymka do Jasnej Góry – reportaż przyszłego noblisty.

Początkowo Reymont jest wśród pielgrzymów człowiekiem z zewnątrz. Patrzy, obserwuje, próbuje zrozumieć. Sam przyznaje, że chciałby „poddać się tej fali ludzkiej”, ale nie potrafi znaleźć języka, którym mógłby dostać się do świata tych ludzi. Potem jednak coś się zmienia.

W miarę drogi obserwator przestaje być tylko obserwatorem. Reymont zaczyna doświadczać wspólnoty ludzi, którzy nakarmią biednego, chorego wsadzą na wóz i zabiorą ze sobą. Pisze, że coraz bardziej się z nimi zrasta, aż wreszcie chwilami zapomina, kim jest.

Być może właśnie na tym polega jedna z tajemnic pielgrzymowania. Można wyjść z domu z zamiarem obserwowania innych, a po drodze odkryć, że samemu zostało się wciągniętym w ich drogę.

„Idźcie pić do źródła”

Milcarek wydobywa z reportażu Reymonta jeszcze jedną niezwykłą scenę. Sędziwy kapucyn o. Prokop Leszczyński rozmawia z młodym pisarzem jak z przedstawicielem nowoczesnej inteligencji. Zarzuca jej, że odrzuciła kolejne pewniki, aż w końcu nie bardzo ma już na czym się oprzeć.

I mówi do Reymonta:

„Idźcie pić do źródła prawdy i dobra, a odzyskacie samych siebie”.

To zdanie pozostaje z pisarzem. Wraca do niego i właśnie nim kończy swoją Pielgrzymkę do Jasnej Góry. A kiedy dociera przed jasnogórski Obraz, nie próbuje już wszystkiego analizować. To, co sam tam przeżył, jak zaznacza, pozostawia „dla siebie”.

Czterdzieści lat później

Na tym jednak opowieść Pawła Milcarka się nie kończy. Reymont jest dla niego początkiem większej historii.

W 1894 roku pojedynczy przedstawiciel inteligencji wchodzi w ludową pielgrzymkę trochę jak przybysz z innego świata. Tymczasem 24 maja 1936 roku na Jasną Górę przybywa około 19 tysięcy polskich studentów i studentek. Nie przychodzą już oglądać wiary innych. Sami pielgrzymują i składają uroczyste ślubowanie wierności Chrystusowi i Matce Bożej.

Milcarek celnie zauważa tę zmianę: kiedyś jeden inteligent próbował zrozumieć, skąd bierze się siła idącego na Jasną Górę tłumu. Czterdzieści lat później tysiące przyszłych przedstawicieli polskiej inteligencji same stały się pielgrzymami.

Wojna przerwała wiele z tego, co mogło z tego pokolenia wyrosnąć. Nie przerwała jednak samego pielgrzymowania. Tradycja pielgrzymki akademickiej przetrwała okupację i stalinizm w niewielkich, niekiedy poufnie działających grupach, a od 1957 roku odrodziła się na wielką skalę.

I może dlatego tekst Pawła Milcarka warto przeczytać właśnie teraz, kiedy na polskich drogach znowu widać ludzi z plecakami, krzyżami i pielgrzymkowymi znaczkami.

Zmieniły się buty, namioty i organizacja. Zmieniła się Polska. Ale droga prowadzi w to samo miejsce.

A słowa usłyszane przez Reymonta ponad 130 lat temu brzmią zaskakująco współcześnie:

„Idźcie pić do źródła prawdy i dobra, a odzyskacie samych siebie”.

Źródło: Paweł Milcarek, Bezdroża i pielgrzymki inteligenta polskiego. Ślubowanie akademików 1936, „Christianitas”. Przeczytaj tekst Pawła Milcarka