Przejdz do tresci glownej

Kuracjusze zrzucili się, by opłacić pobyt dla Wiesia. Od 2000 leczą tu ciało i ducha

4 min czytania
dom-ojca-pio-radawa-1000062216.jpg

Autor: Arch. Doroty Mazur

Dom Ojca Pio w Radawie to miejsce wyjątkowe, gdzie każdy strapiony codziennymi trudami może znaleźć wytchnienie dla duszy i ciała. Przepiękna okolica zapewnia kuracjuszom niezwykły podkarpacki klimat i otoczenie sosnowych lasów oraz rozlewisk malowniczej rzeki Lubaczówki. Największą wagę przykłada się tutaj jednak w szczególności do jakości i sposobu odżywiania, a także do możliwości uczestniczenia w codziennej Mszy św.

TODO MESSAGE :

We Ośrodku Profilaktyczno-Rehabilitacyjnym im. Ojca Pio pierwszy turnus rozpoczął się 13 maja 2000 roku. Leśna lecznica, jaką utworzył franciszkanin z Jarosławia – o. Albin Sroka, pomogła już tysiącom kuracjuszy odzyskać zdrowie ciała i ducha. Jest to również ośrodek kultu Świętego Stygmatyka. W powrocie do zdrowia pomagają przede wszystkim: dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej, leczniczy mikroklimat, obowiązkowo dużo ruchu, także redukcja stresu.

Oczyścić duszę i ciało

Zdrowotne znaczenie postu jest znane od czasów biblijnych. O tym, że najlepsze jest to, co występuje w naturze, mówi Pismo Święte w Księdze Rodzaju (1,29): „I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynosząca ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie, dla was będą one pokarmem". Codzienna możliwość uczestnictwa w Eucharystii jest dla wielu przyjeżdżających do Domu o. Pio główną zachętą, ponieważ mając w zasięgu ręki Wieczny Pokarm, mogą z większą motywacją korzystać z leczniczej korzyści postu. Kinga, która przyjechała tu ze swoją babcią z okolic Rzeszowa stwierdziła, że jej zdaniem ta możliwość wpływa również na atmosferę w ośrodku: „wszyscy tutaj są dla siebie bardzo życzliwi, tworzą się relacje przyjacielskie nie tylko na czas pobytu – moja babcia była tu już kilkakrotnie i właściwie cały czas ma kontakt z niektórymi paniami, które poznała na poprzednich pobytach”.

Dla Joli, która przyjechała tu po raz piąty z Cieszyny koło Jasła, ważne jest to, że dzięki diecie czuje się lepiej – lżej i zdrowie, a po powrocie funkcjonuje o wiele lepiej. Z kolei pani Stasia z Tarnowa, o czym wspominała pani dyrektor, przyjeżdża tu od wielu lat i jest to dla niej bardziej duchowe pozytywne doświadczenie dobra: „wiele ludzi się do niej uśmiecha i zagada, po prostu porozmawia, a to bardzo ważne dla niej, ponieważ na co dzień porusza się na wózku i nie rusza się poza cztery kąty własnego mieszkania” – podkreśla pani Renata.

Dom ulgi w cierpieniu....

Postać o. Albina, założyciela radawskiego Ośrodka o. Pio i naśladowcy św. Franciszka, który widział w każdym człowieku brata i siostrę – związana jest z tym miejscem od samego początku, gdyż to on właśnie – jako duchowy syn i wielki czciciel św. ojca Pio – utworzył w Radawie koło Jarosławia polski Dom Ulgi w Cierpieniu. Dzięki poświęceniu załogi i kierującym Ośrodkiem Stowarzyszeniem, korzystający z kuracji doświadczają wiele dobra. W miejscu tym odzyskuje się nie tylko kondycję fizyczną, ale równocześnie przywracane jest zdrowie duchowe.

Stowarzyszenie obrało sobie za cel udzielanie pomocy chorym, cierpiącym i najuboższym, co w radawskim Domu o. Pio objawia się w działalności profilaktyczno-rehabilitacyjnej dla niepełnosprawnych ruchowo – osoby na wózkach i z problemami kończyn mają ułatwienia w dostępie do poszczególnych miejsc ośrodka i udzielaniu pomocy materialnej osobom w trudniejszej sytuacji materialnej, co dzieje się poprzez udzielanie rabatów na pobyty. Ośrodek ma również możliwość przyjmowania chętnych na turnusy rehabilitacyjne finansowane przez PFRON.

Cud dobroci

Cennym przykładem pozytywnego działania tego miejsca może być tutaj postać Wiesia, który przebywał tu jakiś czas temu ponad rok i w tym czasie spadł z wagi prawie 70 kg. Jego przypadek jest niezwykły, bo jak relacjonuje pani Renata Foryś – wiceprezes Jarosławskiego Katolickiego Stowarzyszenia Charytatywnego o. Pio i jednocześnie dyrektor radawskiego Domu o. Pio: 

Pan Wiesiu ze względu na swoją sytuację nie mógłby sobie pozwolić na tak długi pobyt – owszem, część miał sfinansowane przez PFRON, część dzięki środkom jakie posiada nasze Stowarzyszenie na ten cel pomocowy dla ludzi w gorszej sytuacji materialnej, ale dla mnie cudem dobroci (jedną z wielu jakie tu się dzieją) stała się inicjatywa kuracjuszy z turnusów, którzy zrobili zrzutkę i dzięki niej można było opłacić pobyty dla Wiesia. Takie sytuacje pokazują nam, całej obsłudze tego miejsca, jak wielkie dobra można zasiać niewielkim gestem i to dla nas największa motywacja do dalszej dbałości o to miejsce i spuściznę o. Albina.