Siedemset lat później okazuje się, że najlepsze rady na przeciążoną codzienność zostawił nam milczący dominikanin
Wielki, milczący i pozornie nieobecny – kolegom z uniwersytetu wydawał się po prostu ociężałym mrukiem. Dziś jego zdania czyta się jak porady dla kogoś, kto ma zbyt wiele powiadomień w smartfonie i zbyt mało spokoju w głowie.
Paryż, połowa XIII wieku. W salach uniwersyteckich toczą się gorące dysputy, a młody włoski dominikanin siedzi cicho z tyłu. Jest potężnej postury i rzadko się odzywa, więc studenci nadają mu przydomek: „niemy wół sycylijski”. Anegdota mówi, że gdy jego mistrz, Albert Wielki, usłyszał te żarty, odpowiedział krótko: nazywacie go niemym wołem, ale kiedyś jego ryk usłyszy cały świat.
Miał rację. Ten „niemy wół” napisał Sumę teologiczną – dzieło, które od siedmiuset lat wyznacza sposób, w jaki Kościół myśli o Bogu, człowieku, cnocie i szczęściu. Kościół nazwał go doktorem anielskim, i to nie z powodu łagodnego charakteru. Chodziło o dwie rzeczy: o czystość życia, w której Leon XIII widział „doskonałą nieskazitelność obyczajów”, i o umysł tak przenikliwy, że Pius X w motu proprio Doctoris Angelici pisał wprost o „niemal anielskiej właściwości jego intelektu”. Doktorem Kościoła ogłosił go w 1567 roku Pius V.
A jednak najbardziej zdumiewa w Tomaszu coś innego niż erudycja. Ten człowiek, który potrafił rozbierać na części najsubtelniejsze pojęcia filozofii, pisał też o śmiechu, o zmęczeniu, o tym, dlaczego nic nas ostatecznie nie zaspokaja. Oto pięć jego rad, które brzmią, jakby zostały napisane dziś rano.
1. Pozwól sobie na śmiech – bez niego nie jesteś w pełni człowiekiem
Wśród setek stron o Bogu, aniołach i cnotach Tomasz zatrzymuje się na chwilę przy czymś, czego nie spodziewalibyśmy się u średniowiecznego teologa: przy zdolności do śmiechu. Jeśli masz poczucie, że powaga bardziej przystoi osobie uduchowionej niż radość – Akwinata się z tobą nie zgadza.
„Człowiek nie może istnieć bez zdolności do śmiechu”. (Suma teologiczna I, q. 44, a. 1, ad 1)
2. Nie mierz swojego życia osiągnięciami – mierz je miłością
Żyjemy w kulturze wskaźników: przebiegnięte kilometry, przeczytane książki, zamknięte projekty. Tomasz proponuje inne kryterium doskonałości i jest ono radykalnie proste: rzecz jest doskonała wtedy, gdy osiąga swój cel. Celem człowieka jest Bóg, a tym, co nas z Nim łączy, jest miłość. Cała reszta – nawet pobożna – jest dopiero konsekwencją.
„O rzeczy mówi się, że jest doskonała w tej mierze, w jakiej osiąga właściwy sobie cel, będący jej ostateczną doskonałością. Tym zaś, co jednoczy nas z Bogiem, który jest ostatecznym celem ludzkiego umysłu, jest miłość, ponieważ «kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim» (1 J 4, 16). Dlatego doskonałość życia chrześcijańskiego polega u samego korzenia na miłości”. (Suma teologiczna II-II, q. 184, a. 1, co)
3. Przestań mówić „jeszcze nie teraz” i „już za późno”
Dwa najczęstsze alibi współczesnego człowieka wobec życia duchowego brzmią: jestem za młody, żeby brać to poważnie, albo: jestem za stary, żeby coś zmieniać. Św. Tomasz odbiera oba. Dusza nie starzeje się w rytmie ciała, więc dojrzałość duchowa nie ma swojego „właściwego wieku”. Dziecko może być duchowo dojrzałe, a osiemdziesięciolatek może się dopiero narodzić.
„Otóż dusza, do której należy duchowe narodzenie i doskonały wiek duchowy, jest nieśmiertelna; i tak jak w starości może dojść do duchowego narodzenia, tak w młodości czy w dzieciństwie może osiągnąć doskonały wiek (duchowy), ponieważ rozmaite okresy życia ciała nie wpływają na duszę”. (Suma teologiczna III, q. 72, a. 8, co)
4. Nie szukaj wroga w rzeczach – żadna z nich nie jest zła sama w sobie
Łatwo popaść w podejrzliwość wobec świata: wobec ciała, przyjemności, pieniędzy, technologii. Św. Tomasz przecina to jednym rozumowaniem. Każdy byt, działając, dąży do jakiegoś dobra – nic nie dąży do własnego przeciwieństwa. A zatem samo istnienie czegokolwiek nie jest złem. Zło pojawia się w naszym używaniu rzeczy, nie w ich istnieniu. To zaskakująco wyzwalająca myśl dla każdego, kto ma skłonność do postrzegania świata jako pułapki.
„Nic nie dąży do swego przeciwieństwa, gdyż każda rzecz skłania się do tego, co jest do niej podobne i jej odpowiednie. Otóż każdy byt, gdy działa, szuka dobra, jak zostało dowiedzione. Dlatego żaden byt, jako byt, nie jest zły”. (Suma przeciw poganom III, 7)
5. Sprawdź, co twoja wiara realnie robi z twoją codziennością
Św. Tomasz nie zostawia wiary w sferze deklaracji. W konferencji o Składzie Apostolskim wylicza cztery jej konkretne skutki – i warto potraktować tę listę jak rachunek sumienia. Jednoczy z Bogiem. Zaczyna w nas życie wieczne już teraz. Porządkuje bieżące decyzje. I daje siłę w pokusach. Jeśli któregoś z tych punktów w twoim życiu nie widać, to dobre miejsce, żeby zacząć.
„Wiara sprawia cztery dobre skutki. Pierwszy jest taki, że przez wiarę dusza jednoczy się z Bogiem. (...) Drugim skutkiem wiary jest to, że życie wieczne już się w nas rozpoczęło, gdyż życie wieczne nie jest niczym innym jak poznaniem Boga. (...) Trzecim dobrem, które pochodzi z wiary, jest właściwy kierunek, jaki nadaje ona naszemu obecnemu życiu. (...) Czwartym skutkiem wiary jest to, że przez nią przezwyciężamy pokusy”. (Konferencja o Składzie Apostolskim)








![Zawierzyłam Bogu i wygrałam z rakiem [wywiad]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/08/jadwiga-z-rodzina-swiadectwo.jpg?resize=150,150&q=75)




