W momencie poświęcenia nad figurą pojawił się helikopter. Po chwili z błękitnego nieba zaczęły spadać tysiące czerwonych płatków róż. Wiatr rozrzucał je nad wyciągniętymi dłońmi Maryi. Około dwóch tysięcy ludzi patrzyło w górę – dokładnie tam, gdzie podczas homilii kierował ich wzrok bp Krzysztof Wętkowski.
Żar lał się z nieba. Na rozległym placu u stóp monumentu trudno było znaleźć skrawek cienia. Ludzie wachlowali się kapeluszami, osłaniali dzieci, szukali wody. Mimo upału przyjechali z różnych stron Polski. Jedni z sąsiednich miejscowości, inni z Łodzi, Bydgoszczy, Włocławka czy Żuromina.
W sobotę 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w Konotopiu poświęcono Monument Matki Bożej Miłosiernej. Figura wraz z podstawą ma 55,6 metra wysokości. Sama postać Maryi mierzy 40,6 metra, a piętnastometrowa podstawa przybrała kształt korony z tarasem widokowym.
Można długo rozmawiać o liczbach i rekordach. Tego dnia znacznie ciekawsze było jednak słuchanie ludzi, którzy przyjechali pod figurę. Dla większości z nich nie był to konkurs wysokości ani architektoniczna ciekawostka.
Lubisz nasze artykuły?

„Urzeka mnie jej prostota”
Bożena i Lidia właśnie dotarły na miejsce. Są zmęczone upałem, ale wyraźnie szczęśliwe.
– Bardzo się cieszymy, że w tym dniu, tak ważnym dla Polaków, mogłyśmy uczestniczyć w tej pięknej uroczystości. Wielkie wzruszenie, przepiękne przeżycie – mówi Bożena.
Na pytanie o figurę odpowiada bez namysłu:
– Urzeka mnie jej prostota, słowiańskie rysy i te ręce delikatnie wyciągnięte do nas wszystkich.
Obie panie śmieją się, że dotarły tutaj „mimo przeterminowanego PESEL-u”. Później szczególne wrażenie zrobi na nich Akatyst ku czci Bogurodzicy.
– To była taka kropka nad i – powiedzą po zakończeniu uroczystości.
Rzeczywiście, z bliska figura nie sprawia wrażenia ciężkiej. Jej dolna część przypomina potężną kolumnę, ale pochylona głowa i otwarte dłonie łagodzą monumentalność postaci. Maryja nie góruje nad ludźmi w geście triumfu. Wygląda raczej tak, jakby schodziła ku nim.
Dokładnie taki był zamiar autora projektu, Adama Kuby Matejkowskiego. W rozmowie z Aleteią tłumaczył, że Maryja ma być nie tylko przedmiotem modlitwy, ale Matką i Wspomożycielką, która przychodzi do człowieka. Przyznawał również, że kiedy po raz pierwszy zobaczył gotową figurę, poczuł przede wszystkim ulgę. Bał się bowiem, czy w tak ogromnej skali uda się zachować właściwe proporcje i ludzkie piękno postaci.

Miejsce wcześniej „omodlone”
Uroczystość rozpoczęła wspólna modlitwa różańcowa. Mszy św. przewodniczył biskup włocławski Krzysztof Wętkowski. Eucharystię koncelebrowało kilkudziesięciu kapłanów. Obecni byli także biskupi seniorzy diecezji włocławskiej: Wiesław Mering i Stanisław Gębicki.
Ordynariusz przypomniał, że monument nie stanął w miejscu pozbawionym religijnej historii. W pobliżu od dziesięcioleci znajduje się kaplica Matki Bożej Bolesnej, do której przychodzą mieszkańcy okolicznych miejscowości i pielgrzymi. Jak podkreślił, jest to miejsce wcześniej przez nich „omodlone”.
W homilii bp Wętkowski odwołał się do rozmiarów monumentu, ale nadał im znaczenie inne niż to, które dominuje w internetowych sporach.
– Człowiek jest wielki tylko wtedy, gdy Bóg jest wielki – mówił, przywołując myśl Benedykta XVI.
Maryja nie ma więc zatrzymywać wzroku na sobie. Jej obecność ma prowadzić dalej.
– Tutaj, w Konotopiu, podnosimy oczy ku górze, podnosimy oczy ku Maryi, która kieruje nas ku Bogu – podkreślił biskup.
Mówiąc o tytule Matki Bożej Miłosiernej, przypomniał związki diecezji włocławskiej ze św. Faustyną Kowalską, urodzoną i ochrzczoną w Świnicach Warckich. Miłosierdzie jest darem Boga, ale pozostaje również zadaniem powierzonym chrześcijanom. Nie można go przy tym odrywać od prawdy. Powinno znajdować wyraz w słowach i konkretnych uczynkach, a nie w pobłażliwości wobec zła.
Biskup zachęcał do wyrzekania się pochopnych osądów, obmowy, oszczerstw i raniących słów. Dotyczy to rodzin i miejsc pracy, ale również mediów społecznościowych, debat politycznych oraz samych wspólnot chrześcijańskich.
Te słowa nabierały szczególnego znaczenia w miejscu, które jeszcze przed poświęceniem zdążyło stać się przedmiotem gwałtownych internetowych sporów.
Lubisz nasze artykuły?
„Maryja prowadzi nas do Jezusa”
W tłumie spotykamy siostrę Agnieszkę, orionistkę z Włocławka. Dla niej uroczystość jest przede wszystkim okazją do wdzięczności.
– Jako siostra i córka Maryi mogę jeszcze raz podziękować za wielkie rzeczy, których Maryja codziennie dokonuje w moim życiu – mówi.
W monumencie widzi zachętę do ponownego odkrycia zawierzenia Matce Bożej.
– Maryja poprzez swoje łaski prowadzi nas do Jezusa. Warto prosić ją o pomoc w sytuacjach naprawdę trudnych: w chorobie czy w problemach rodzinnych. Ten ogromny tłum pokazuje, że Maryja jest dla nas wszystkich bardzo ważna.
Podobnie mówi Jakub, mieszkaniec okolicy. Zwraca uwagę na paradoks figury: ogromne rozmiary nie pozbawiły jej skromności.
– Jest monumentalna, ale w samej postawie Maryi widać pokorę. Myślę, że dobrze oddaje to, kim jest Najświętsza Maryja Panna – mówi. Zapowiada, że będzie wracał do Konotopia.

Tadzio przespał drogę
Z Bydgoszczy przyjechali również Jaś i Małgosia. Towarzyszy im dziesięciomiesięczny syn Tadzio. Dwoje starszych dzieci zostało z dziadkami.
Dla młodych rodziców monument jest znakiem skierowanym nie tylko do ludzi religijnych, lecz także do całej Polski.
– Odbieramy to jako czysto religijne przeżycie. Widzę w postawieniu tego monumentu symbol odnowienia wiary, powrotu do korzeni i zawierzenia Matce Bożej w czasach zamętu i odchodzenia od wiary – mówi Jaś.
Nazywa powstanie figury „znakiem czasu” i elementem duchowej walki, w czasach, gdy w Europie coraz więcej jest islamu.
– Mam nadzieję, że wiara w sercach Polaków będzie wzrastać, a Matka Boża, nasza Królowa, będzie nas prowadzić przez te burzliwe czasy.
Przyjazd z niemowlęciem nie okazał się tak trudny, jak można byłoby przypuszczać.
– Tadzio był dla nas łaskawy i przespał całą drogę – śmieje się ojciec.
W tej krótkiej scenie jest coś, co dobrze oddaje atmosferę całego wydarzenia. Ponad głowami wznosi się figura mierzona dziesiątkami metrów, wokół niej stoją tysiące osób, a w środku tego wszystkiego śpi dziesięciomiesięczne dziecko.

Róże nad otwartymi dłońmi
Po Mszy św. bp Krzysztof Wętkowski dokonał uroczystego poświęcenia monumentu. Nad figurą przeleciał helikopter, z którego wysypano płatki czerwonych róż. Przez chwilę wirowały nad otwartymi dłońmi Maryi, zanim zaczęły powoli opadać ku zgromadzonym.
Później przyszedł czas na wystąpienia i koncert zespołu „Mazowsze”. Pielgrzymi długo jeszcze spoglądali ku figurze, robili zdjęcia i podchodzili bliżej, aby zobaczyć jej twarz.
Inwestycję sfinansowali Grażyna i Roman Karkosikowie. Monument jest ich prywatnym wotum wdzięczności. Zaprojektował go Adam Kuba Matejkowski, który jeszcze podczas pracy przestał traktować figurę jako wyłącznie własne dzieło.
– Nie mówię: „moja Matka Boska”. Mówię: „nasza” – powiedział w wywiadzie dla Aletei.
Czy Konotopie staną się ważnym miejscem pielgrzymkowym? Odpowiedź przyniosą kolejne lata. W sobotę 15 sierpnia przyjechało tu jednak około dwóch tysięcy ludzi. Nie po to, aby zmierzyć figurę, lecz aby się modlić.
Monument można opisać liczbami. Tego, co ludzie przynieśli pod jego stopy – wdzięczności, nadziei, rodzinnych trosk i próśb – nie da się zmierzyć żadną miarą.
Zobacz galerię zdjęć z uroczystości:
Lubisz nasze artykuły?




![{"rendered":"P\u0142atki r\u00f3\u017c spada\u0142y z nieba. Maryja g\u00f3ruje nad Konotopiem[GALERIA]"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2026/08/IMG_4933.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=1200,600&q=75)




![Zawierzyłam Bogu i wygrałam z rakiem [wywiad]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/08/jadwiga-z-rodzina-swiadectwo.jpg?resize=150,150&q=75)




