Przejdz do tresci glownej

Haft sakralny: historia Tornike i jego dwóch czworonożnych aniołów

5 min czytania
tornike-icones-.jpg

Autor: Tornike

W Stanach Zjednoczonych Tornike, gruziński artysta, wyszywa igłą ikony, z płomienną wiarą. Jego dwa koty, Dora i Nami, nie odstępują go podczas pracy, a filmy z nimi poruszyły miliony ludzi na całym świecie.

TODO MESSAGE :

Nazywa się Tornike Jgernaia, ale przyjaciele wołają na niego Toses. Urodzony w Gruzji, dziś mieszka w Nowym Jorku, na emigracji z powodów politycznych. Teolog, ikonograf i artysta, uprawia sztukę równie rzadką, jak przejmującą: haftuje święte ikony.

Tornike urodził się w chwili upadku imperium sowieckiego, kiedy Gruzja odzyskiwała niepodległość. Jego dzieciństwo, jak zwierza się Aleteii, znaczyła skrajna nędza, która przygniatała cały kraj. „Nie mieliśmy prądu, często brakowało wody, żywność była ograniczana. Uczyłem się w zimnie, przy świecach”. Pewnego dnia na szkolnym podwórku jedna z koleżanek trzymała drewnianą ramę obciągniętą białym płótnem, z igłą w ręce, w otoczeniu nici we wszystkich kolorach. Haftowała. Tornike miał siedem lat i poczuł się, jakby go poraził piorun.

Odwrócone krzesło i nici do szycia

Pobiegł do domu i błagał rodziców, żeby kupili mu zestaw do haftowania. Nie było na to szans, rodzina nie miała pieniędzy. Nie zniechęcił się jednak: odwrócił krzesło, naciągnął stare prześcieradło na cztery nogi, przybił je gwoździami, żeby się trzymało, i wyciągnął starą szkatułkę babci z przyborami do szycia. Narysował na materiale ołówkiem ptaki i zaczął „haftować” po swojemu, właściwie nie wiedząc, co robi, prowadzony instynktem. „Rodzice nie mogli na to patrzeć. Pożyczyli pieniądze, żeby kupić mi ten zestaw, o którym marzyłem” – wspomina Tornike.

W wieku czternastu lat, kiedy gruzińskie świątynie zapełniały się znów po dekadach sowietyzmu, Tornike zbliżył się do Kościoła. Wyhaftował swoją pierwszą ikonę: Zdjęcie Chrystusa z krzyża. Praca była tak przejmująca, że pokazano ją katolikosowi-patriarsze Gruzji Ilii II. Sędziwy hierarcha był głęboko poruszony. Powiedział mu, żeby nigdy nie porzucał tej drogi, pobłogosławił go i zachęcił, by szedł dalej.

Tornike nie trzyma się żadnego gotowego schematu. Zawsze zaczyna od oczu – „ikona rodzi się wokół nich” – a resztę pozwala prowadzić emocji. Łączy haft jedwabiem, haft malarski, złocenia, relief, koraliki i techniki rzeźbiarskie w tkaninie. Nawet zawodowi hafciarze mają kłopot z zaklasyfikowaniem jego prac. „Nie ma schematu. Ja idę za nicią, a nić idzie za mną. Kiedy pracujemy, stajemy się jednym”.

Każdego roku, na początku prawosławnego Wielkiego Postu, zaczyna nowe Zdjęcie Chrystusa z krzyża, które kończy na Wielki Piątek, by ofiarować je jakiejś świątyni. „Dla mnie to nie tylko akt artystyczny, to milczenie, ofiara utkana z nici i płótna. Chcę po prostu pokazać Bogu, że Go kocham i że jestem wdzięczny za dar, jaki mi dał”. Bez wiary „moja sztuka by nie istniała” – zapewnia Tornike. „Kiedy ktoś mówi mi o wierze, często myślę o zdaniu Joanny d'Arc, które bardzo kocham: »Nie boję się… Urodziłam się do tego«”.

Dora, Nami i wierna społeczność na Instagramie

Kiedy Tornike przyjechał do Ameryki, sam i bez punktów odniesienia, przygarnął kotkę. Wśród wszystkich kociąt, które kręciły się po pokoju, jedno trzymało się na uboczu i patrzyło na niego z niemal uroczystą powagą. „Ta jest moja” – pomyślał. Nazwał ją Dora.

Przyjaciele go ostrzegali: kot w pracowni hafciarskiej, wśród nici, koralików i drogocennych tkanin, to katastrofa murowana. Ale Dora zaskoczyła wszystkich. Od pierwszych dni w pracowni podchodziła do naciągniętej ramy, w milczeniu przyglądała się pracy, a potem wtulała się w ikonę i zasypiała. Od tamtej pory nie odstąpiła żadnej ikony, która była w trakcie powstawania. Dotyka wizerunków łapami z rozbrajającą delikatnością, nigdy po nich nie stąpa i wygląda, jakby nad nimi czuwała. Tornike filmuje swoją pracę. Dora pojawia się na nagraniach w sposób całkowicie naturalny, a filmy stały się wiralem. Miliony ludzi na całym świecie widziały tę kotkę, jak z przymkniętymi oczami czuwa nad haftowanymi ikonami, niczym w modlitwie.

Najczęstszy komentarz pod nagraniami? Wers z Psalmu 150: „Wszystko, co żyje, niech chwali Pana”. Później Dora urodziła kociaka, Nami. On też, w niewyjaśniony sposób, zaczął zachowywać się tak samo. Dziś Tornike mówi z uśmiechem, że jego ikony mają trzech autorów: jego, Dorę i Nami. Kiedy po miesiącu pracy nad Zdjęciem z krzyża ikonę zaniesiono do świątyni, Dora całą noc jej szukała i płakała.

Jakie przesłanie Tornike chce przekazać przez swoją sztukę? „Miłość. Naprawdę wierzę, że niemal wszystko, co boli na tym świecie, dzieje się wtedy, kiedy miłości jest za mało. Przez moją sztukę próbuję obudzić w każdym to ciepło. Dla mnie ta obecność to Bóg. A Bóg ostatecznie nie jest niczym innym niż miłością”.

Artykuł pochodzi z francuskiej edycji Aletei.