Przejdz do tresci glownej

Miss Universe zaśpiewała z dziećmi dla Matki Bożej. Wzruszenie odebrało mi mowę

3 min czytania
FATIMA-BOSCH.jpg

Autor: Antonin THUILLIER / AFP

Miss Universe 2025 Mexico's Fatima Bosch arrives to the Cannes Film Festival in Cannes, southern France on May 13, 2026.

Milion wyświetleń, osiemdziesiąt cztery tysiące serduszek i najpiękniejsza kobieta świata w kościele w Gwatemali. Byłam pewna, że wiem, co o tym myślę. A jednak...

TODO MESSAGE :

Wtorkowy wieczór, kuchnia, zmywarka szumi jak potok górski, przypominając jakże odległy już urlop. Przekładam talerze, w drugiej ręce smartfon. Tak wiem, nieładnie. Ale po urlopie, po powrocie do szarości dnia potrzebuję czegoś podnoszącego na duchu.

Przeglądam instagrama, co mi algorytmy podpowiedzą. I wtedy wpada mi w oko ten kadr: kościół La Merced w Gwatemali, gromadka dzieci i Fátima Bosch — Miss Universe 2025. Podpis pod filmem jest krótki: „mała chwila, żeby zaśpiewać razem”. Śpiewają „María, mírame”. Maryjo, spójrz na mnie. Milion wyświetleń. Osiemdziesiąt cztery tysiące polubień. W komentarzach lawina serduszek i  komentarze „ciarki, dosłownie ciarki”.

Znam ten chwyt skrzywiłam się

Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, nie była ładna. Pomyślałam: content.

Znam ten chwyt. Piękna kobieta, ładne światło, dzieci — bo dzieci zawsze działają. Sekunda wzruszenia na dwadzieścia sekund materiału, a potem wracamy do sponsorów. Tak, wiem, cynizm, ale jest tego za dużo w Internecie. Ale jednak coś mi każe sprawdzić, czy aby na pewno to "wzruszenie na zamówienie".

Więc się skrzywiłam. Z poczuciem wyższości, którego nie jestem dumna. A potem — sama nie wiem dlaczego — włączyłam jeszcze raz. Tym razem z dźwiękiem.

To nie było zdanie o niej

„María, mírame. Si tú me miras, Él también me mirará”. Maryjo, spójrz na mnie. Bo jeśli Ty na mnie spojrzysz, On też spojrzy.

Zatrzymałam się na tym „na mnie”.

Bo w każdej wersji tej historii, którą sobie w głowie ułożyłam, chodziło o nią, Miss Universe. O jej gest, jej wiarę, jej wizerunek. A ona nie śpiewała: „Maryjo, popatrz, jaka jestem”. Śpiewała dokładnie to samo, co dziewczynka stojąca obok niej — ta, która nie trafi na żaden konkurs piękności i nie dostanie osiemdziesięciu czterech tysięcy serduszek. To samo, co szeptałam ja, mając dziewięć lat, w ostatniej ławce, kiedy byłam pewna, że jestem najbardziej niewidzialną osobą w tym kościele.

Spójrz na mnie.

I nagle nie oglądałam już Miss Universe. Oglądałam kobietę taką jak my wszyscy, która  oddaje się, wraz z małą dziewczynką obok pod opiekę Maryi. Jak ja kiedyś, jak miliony osób na całym świecie, z nadzieją na Jej matczyną miłość i wsparcie.

Zmywarka i cały ten hałas

Właśnie to mnie chyba poruszyło najbardziej. Że pewne doświadczenia są nam wspólne. I że czasem viral jest w pełni zasłużonym ujęciem prawdziwie wzniosłej chwili.  Stałam z talerzem w ręku i powtarzałam za nimi trzy słowa, których nie mówiłam od bardzo dawna: "Maryjo spójrz na mnie". I dalej:  "Oddaję się pod Twoją opiekę." Zresztą, posłuchajcie sami.