Siedem sposobów, żeby ostatni tydzień sierpnia dał ci odpoczynek. Innymi słowy - czy możliwy jest urlop bez urlopu? Jeszcze jak!
Koniec sierpnia bywa trudniejszy niż lipcowy upał. W biurowej kuchni znów jest komplet, wszyscy opaleni, a rozmowy zaczynają się od "a jak my byliśmy nad morzem...". Część szczęśliwców właśnie wróciła z urlopu, inni swój czas wykorzystali wiosną, a jeszcze inni w tym roku na wyjazd nie mogli sobie pozwolić — i mają świadomość, że lato praktycznie się skończyło. Przygnębiające.
Dobra wiadomość jest taka, że odpoczynek nie wymaga ani dwóch tygodni wolnego, ani samochodu, ani działki. Wymaga trzydziestu minut i odrobiny organizacji. Oto siedem pomysłów na ostatnie dni lata.

1Nie odpoczywaj tak samo, jak się zmęczyłeś
To najważniejsza zasada, od której warto zacząć, bo bez niej reszta pomysłów nie zadziała. Wszystkich pracowników biurowych namawiam do aktywnego wypoczynku w zieleni: spacer, badminton, gra w piłkę, rower. Osiem godzin przed monitorem nie regeneruje się kolejnymi trzema przed telewizorem.
Natomiast ludzie, którzy cały dzień pracowali fizycznie, odpoczną lepiej w domu — w relaksującej kąpieli z bąbelkami albo w zacienionym pokoju, popijając coś zimnego przy filmie, książce lub muzyce. Odpoczynek ma być odwrotnością tego, co robiliśmy przez cały dzień. Proste, a zaskakująco rzadko stosowane.

2Niezwykły obiad, czyli ucieczka z kuchni
Któż nie marzy, by latem zjeść sobie miły posiłek, w przyjemnym miejscu? Tymczasem po pracy siadamy do garów i drugi etat.
Propozycja na ostatnie dni lata: lepiej dać sobie spokój z pracowicie gotowanymi w skwarze kuchni obiadami. Można spokojnie przestawić się na chłodniki, surówki i sałatki, z dodatkiem szybko przygotowanego mięsa — na przykład kurczaka czy kiełbasek. Lub potraw z wolnowaru, który praktycznie gotuje sam.
Szybki i zasadniczo zimny obiad daje przy okazji możliwość wspaniałego, odprężającego odpoczynku, mimo braku urlopu. Należy mianowicie zapakować jedzenie w pojemniczki, zabrać obrus, zestaw talerzy i sztućców (najlepiej plastikowych), dodać coś do picia, prosty deser — owoce, kruche ciasteczka — i zjeść obiad z rodziną na trawie, w parku, a może nawet pod wiatą w najbliższym lesie? Jest to mniej skomplikowane, niż się wydaje. Wymaga po prostu sprawnej organizacji.
Jeszcze dwa tygodnie temu, kończąc pracę o 16.00, już o 16.30 siedziałam z rodziną w chłodzie parku nad wodą, zajadając obiad. Była to wielka przyjemność, mimo całodziennych 30°C. Pomysł ma wiele zalet: odpoczywamy na łonie natury, uciekamy z domu, dodając do jedzenia posmak przygody, nie musimy mieć samochodu ani działki. Wystarczy niedaleki park.

3Ogródek w bloku
Wiadomo, że najlepiej wypoczywa się aktywnie i wśród zieleni, nie każdy jednak ma działkę — a nawet jeśli ma, trudno się tam wyrwać w środku tygodnia. Dobrym pomysłem jest więc zagospodarowanie klombów i skrawków ziemi otaczających bloki. Wielu moich sąsiadów dogadało się ze spółdzielnią mieszkaniową, czego rezultatem jest łuk różany, ogródek skalny, a nawet własnoręcznie zbudowany rustykalny płotek.
Koniec sierpnia i wrzesień to zresztą najlepszy moment na takie rozmowy i na sadzenie. Ziemia jest jeszcze ciepła, byliny zdążą się ukorzenić przed zimą.
Jeżeli chętnych jest zbyt wielu, można założyć ogródek zielny na balkonie lub nawet w oknie. Zioła ładnie rosną (na przykład estragon), doskonale uzupełniając proponowane wyżej sałatki. A mięta i melisa przydadzą się jeszcze w punkcie szóstym.

4Mikrowyprawa, czyli wyjazd bez wyjeżdżania
Najbardziej brakuje nam nie tyle odpoczynku, ile poczucia, że gdzieś byliśmy. Da się je odzyskać w jeden dzień. W jedną sobotę lub niedzielę, nie biorąc wolnego a zarazem bez pakowania.
Przepis jest prosty: wolna sobota, pociąg regionalny, bilet za kilkanaście złotych, wyjazd rano, powrót wieczorem. Cel wybieramy tak, żeby dojazd zajął godzinę, najwyżej półtorej: małe miasteczko z rynkiem, jezioro, szlak wzdłuż rzeki, skansen. Zabieramy plecak, wodę, przekąski i nic więcej.
Efekt jest nieproporcjonalny do kosztu. Wracamy z fotografiami, zmęczonymi nogami i wrażeniem, że coś się w tym roku jednak wydarzyło. Mózg zapamiętuje nowe miejsca znacznie lepiej niż kolejny weekend w domu — dlatego ten jeden dzień w pamięci rozciąga się na tyle, ile trzy zwyczajne. To najbliższa rzecz urlopowi, jaką można zorganizować w tydzień.
Jeżeli w tym roku ma być tylko jedna rzecz z tej listy, niech to będzie ta.

5Poranek zamiast wieczoru
Zakładamy zwykle, że odpoczynek zaczyna się po pracy. Tymczasem po 16.00 jesteśmy już zmęczeni, czekają obowiązki domowe, a z wielkich planów zostaje kanapa. Warto spróbować odwrotnie: wstać godzinę wcześniej i tę godzinę mieć wyłącznie dla siebie.
Pod koniec sierpnia poranki są wyjątkowo wdzięczne. Jest już chłodno, jasno około szóstej, a miasto jest ciche. Nikt nie dzwoni, nikt nie pisze, nikt niczego nie potrzebuje — bo wszyscy śpią.
Ta godzina może wyglądać różnie: kawa na balkonie, spacer po pustym parku, rower, śniadanie czytane zamiast zjadanego w biegu. Ważne jest tylko jedno — żeby nie wypełnić jej obowiązkami, bo wtedy po prostu zaczynamy pracę godzinę wcześniej. To jedyny moment doby, którego nikt nam nie zabierze.

6Relaks w wannie
Nie trzeba mieć wiele pieniędzy, by urządzić sobie doskonały odpoczynek w wannie. W upały dobre są kąpiele w wodzie letniej lub wręcz chłodnej — aczkolwiek w tym roku prognozy pogody pokazują, że raczej już skwierczące upały nie wrócą, a zatem spokojnie można wrócić do cieplejszej.
Aby osiągnąć pełnię relaksu, warto zaparzyć garnek ziół: miętę, melisę (z balkonowego ogródka), z dodatkiem kwiatu lipy lub specjalnych olejków eterycznych do kąpieli — te są niestety droższe. Dosypmy pól szklanki sole emskiej lub innej formy kąpielowego magnezu (najlepiej przyswaja się przez skórę) i gotowe domowe spa. Taki wywar, po odsączeniu listków, wlewamy do wanny. Jeśli woda jest ciepła, można dodatkowo odprężyć się, czytając czasopismo lub książkę. Lub zapalić świeczki i wypić przy okazji kubek aromatycznej herbaty ziołowej.

7A jeśli właśnie pada?
Wrzesień tuż-tuż, więc deszczu będzie coraz więcej — i dobrze, bo on też potrafi być formą odpoczynku.
Spacer w letnim deszczu i wsłuchiwanie się w krople uderzające o parasol bardzo odpręża. Samo słuchanie szumu deszczu działa odstresowująco — i proszę zauważyć, że jest to jeden z nielicznych dźwięków natury słyszalnych w mieście. Siedzenie przy otwartym oknie z ciepłą herbatą w dłoni, głębokie wdychanie odświeżonego powietrza i nasłuchiwanie deszczu to doskonały relaks.
Lato się kończy, ale odpoczynek — jak widać — nie musi mieć nic wspólnego z kalendarzem urlopowym.












