Dr Rafał Sierchuła z poznańskiego oddziału IPN wskazał prawdopodobne miejsce pochówku błogosławionych męczenników z Poznania. Do odkrycia doprowadziły trzy niezależne tropy. Najważniejszy z nich znajdował się w internetowej bazie polskich grobów wojennych, ale nie pod nazwiskami żadnego z pięciu błogosławionych.
W 84. rocznicę śmierci Poznańskiej Piątki pojawiła się informacja, która może otworzyć nowy rozdział w historii jej kultu. Historyk dr Rafał Sierchuła z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Poznaniu ustalił prawdopodobną lokalizację mogił, w których spoczęli młodzi męczennicy.
Chodzi o Czesława Jóźwiaka, Edwarda Kaźmierskiego, Franciszka Kęsego, Edwarda Klinika i Jarogniewa Wojciechowskiego – wychowanków salezjańskiego oratorium przy ul. Wronieckiej w Poznaniu, zgilotynowanych przez Niemców 24 sierpnia 1942 r. w Dreźnie. W 1999 r. Jan Paweł II ogłosił ich błogosławionymi wraz ze 108 męczennikami II wojny światowej.
Do tej pory wiadomo było, że ciała zamordowanych pochowano na Nowym Cmentarzu Katolickim przy Bremer Straße 20 w Dreźnie. Nie znano jednak dokładnego położenia mogił.
Trzy ślady prowadzące do kwatery J
Jak mówi Aletei dr Rafał Sierchuła, do prawdopodobnego miejsca pochówku doprowadziły go trzy uzupełniające się informacje. Pierwszą znalazł w jednej z publikacji przechowywanych przez salezjanów. Wynikało z niej, że młodzi męczennicy zostali pochowani w kwaterze J drezdeńskiego cmentarza katolickiego. Kolejny trop przyniósł w ubiegłym roku jeden z salezjanów, który odwiedził Drezno i przywiózł stamtąd dodatkowe informacje dotyczące miejsca pochówku.
Najważniejsze potwierdzenie znalazło się jednak w internetowej bazie „Polskie groby wojenne i miejsca pamięci w Niemczech”, prowadzonej od 2017 r. przez Fundację „Polsko-Niemieckie Pojednanie”. Baza powstaje na podstawie materiałów archiwalnych, dokumentacji administracji cmentarzy oraz informacji pochodzących z niemieckich instytucji pamięci.
Wpisanie do wyszukiwarki nazwiska któregokolwiek z pięciu błogosławionych nie przynosi rezultatu. Kluczowe okazało się nazwisko człowieka, który zginął razem z nimi – Bogdana Wysockiego.
W jego karcie zapisano dokładną lokalizację grobu: J 03 04 022. Odnotowano również, że obecnie w tym miejscu znajduje się miejsce pamięci ofiar faszyzmu z Czechosłowacji. Jako źródło informacji wskazana została Gedenkstätte Münchner Platz Dresden – drezdeńska instytucja zajmująca się upamiętnianiem ofiar nazistowskiego aparatu sprawiedliwości.
Tego wieczoru stracono ośmiu Polaków
Wyrok wykonany 24 sierpnia 1942 r. nie dotyczył wyłącznie Poznańskiej Piątki. Tego samego wieczoru Niemcy zgilotynowali w drezdeńskim więzieniu ośmiu młodych uczestników poznańskiej konspiracji.
Oprócz pięciu późniejszych błogosławionych zginęli wówczas Hieronim Jędrusiak, Marian Kiszka i Bogdan Wysocki. Siedmiu spośród skazanych należało do Narodowej Organizacji Bojowej, natomiast Wysocki był członkiem Wielkopolskiej Organizacji Wojskowej.
Według ustaleń poznańskiego IPN egzekucje rozpoczęły się o godz. 20.29 i następowały w odstępach około dwóch minut. Pierwszy zginął Czesław Jóźwiak, ostatni – o godz. 20.45 – Bogdan Wysocki. Wszystkich ośmiu pochowano pięć dni później na cmentarzu przy Bremer Straße.
Skoro więc Bogdan Wysocki spoczął razem z pozostałymi ofiarami tej egzekucji, wskazanie miejsca jego grobu – zestawione z informacjami pochodzącymi ze źródeł salezjańskich – prowadzi również do prawdopodobnej lokalizacji trzech zbiorowych mogił, w których pochowano Poznańską Piątkę.
Pewność mogą dać dopiero badania DNA
Odnalezienie dokumentacyjnego tropu nie jest jeszcze równoznaczne z identyfikacją szczątków. Dr Sierchuła podkreśla, że pewność można będzie uzyskać dopiero po przeprowadzeniu ekshumacji i badań genetycznych.
– Pewność będziemy mieli dopiero wtedy, jeśli uda się dokonać ekshumacji i porównać DNA – mówi historyk.
Zdobycie materiału porównawczego nie powinno być szczególnie trudne, ponieważ znane są miejsca pochówku członków rodzin Poznańskiej Piątki. Znacznie poważniejszym przedsięwzięciem byłoby jednak otwarcie mogił w Dreźnie, odnalezienie szczątków oraz przeprowadzenie ich identyfikacji.
Na razie żadna instytucja nie wszczęła w tej sprawie formalnej procedury. Z inicjatywą mogliby wystąpić salezjanie albo Instytut Pamięci Narodowej, ale – ze względu na międzynarodowy charakter sprawy – konieczne byłoby również zaangażowanie państwa polskiego, najprawdopodobniej za pośrednictwem jednego z ministerstw.
Pomnik nad prawdopodobną mogiłą
Dodatkowa trudność polega na tym, że w części kwatery J wskazanej przez bazę polskiegroby.pl znajduje się obecnie pomnik upamiętniający ofiary faszyzmu z Czechosłowacji oraz prowadząca do niego alejka. Niemieckie opracowania zastrzegają jednak, że nie wszystkie osoby pochowane w tej kwaterze spoczywają bezpośrednio pod odpowiadającym im kamieniem pamiątkowym.. Ewentualna ekshumacja wymagałaby zatem rozmów nie tylko ze stroną niemiecką, lecz prawdopodobnie także uzgodnień z Czechami, a być może i Słowacją.
Nie wiadomo również, czy podczas powojennego urządzania miejsca pamięci nie doszło do przemieszczenia znajdujących się pod nim szczątków. Odpowiedzi na to pytanie mogą dać dopiero badania archeologiczne.
Droga od odnalezienia archiwalnego zapisu do ekshumacji jest więc daleka. Samo ustalenie prawdopodobnego miejsca pochówku stanowi jednak poważny krok naprzód. Pozwala bowiem wskazać konkretną kwaterę i numer grobu zamiast jedynie nazwę rozległego drezdeńskiego cmentarza.
Czy relikwie błogosławionych wrócą do Poznania?
Sprawą szczególnie zainteresowany jest proboszcz poznańskiej parafii pw. Błogosławionej Poznańskiej Piątki na Dębcu. Chciałby, aby po odnalezieniu i identyfikacji szczątków przynajmniej część relikwii męczenników mogła zostać umieszczona w kościele noszącym ich wezwanie.
Na razie nie można przesądzić ani o przyszłej ekshumacji, ani o ewentualnym sprowadzeniu szczątków do Polski. Wiadomo już jednak, gdzie należy ich szukać. A ślad prowadzący do pięciu młodych błogosławionych przetrwał pod nazwiskiem szóstego człowieka – ich towarzysza z celi śmierci i drezdeńskiego miejsca pochówku.













