Przejdz do tresci glownej

Pusty fotel Prymasa i głos miliona. 70 lat temu Polska złożyła Jasnogórskie Śluby Narodu

9 min czytania
Cudowny Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej wyniesiony na Wały Jasnogórskie, 26 sierpnia 1956 r.

Autor: fot. Instytut Prymasowski

Cudowny Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej wyniesiony na Wały Jasnogórskie, 26 sierpnia 1956 r.

Prymas Stefan Wyszyński pozostawał więźniem komunistycznych władz. Na Jasnej Górze przypominał o nim pusty fotel z biało-czerwonymi kwiatami. Wokół sanktuarium zgromadziły się setki tysięcy ludzi, aby powtarzać napisane przez niego słowa: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.

TODO MESSAGE :

26 sierpnia 1956 roku nie odbył się w Polsce wiec polityczny. Nie padło wezwanie do obalenia rządu ani do wyjścia na ulice. A jednak dla komunistycznych władz widok tłumu zgromadzonego pod Jasną Górą musiał być wstrząsający. Państwo, które chciało zepchnąć religię do sfery prywatnej i wychować nowe społeczeństwo według zasad marksizmu, zobaczyło setki tysięcy ludzi publicznie składających religijne przyrzeczenie.

Na jasnogórskim szczycie stał pusty fotel z herbem prymasa Polski. Położono na nim biało-czerwone kwiaty. Kardynał Stefan Wyszyński nie mógł przyjechać. Od prawie trzech lat był więziony bez wyroku.

Ślub złożony w chwili klęski

Jasnogórskie Śluby Narodu nawiązywały do wydarzenia sprzed dokładnie trzystu lat. Wiosną 1656 roku Rzeczpospolita znajdowała się w stanie niemal zupełnego rozkładu. Znaczna część kraju była zajęta przez wojska szwedzkie i moskiewskie, a król Jan Kazimierz musiał wcześniej szukać schronienia poza granicami państwa.

Po obronie Jasnej Góry i pierwszych oznakach odradzania się oporu monarcha przybył do Lwowa. Tam 1 kwietnia 1656 roku, podczas Mszy świętej odprawianej w katedrze przez nuncjusza apostolskiego Pietra Vidoniego, złożył uroczyste ślubowanie przed obrazem Matki Bożej Łaskawej.

„Ciebie za opiekunkę moją i za Królową królestwa mojego obieram” – mówił Jan Kazimierz, powierzając Maryi Rzeczpospolitą wraz z jej ziemiami i mieszkańcami. Nie była to jednak wyłącznie prośba o zwycięstwo nad najeźdźcami. Król przyrzekał również, że po odzyskaniu pokoju podejmie działania na rzecz ludzi obciążonych niesprawiedliwością, zwłaszcza chłopów.

Ta część ślubowania nie została wypełniona. Próby poprawienia położenia ludności wiejskiej napotkały opór szlachty. Pamięć o królewskim przyrzeczeniu pozostała więc zarazem pamięcią o zobowiązaniu, którego Rzeczpospolita nie dotrzymała.

Państwo chciało podporządkować sobie Kościół

Trzysta lat później Polska ponownie nie była państwem w pełni suwerennym. Komunistyczne władze zamykały kościelne wydawnictwa i niższe seminaria, rozwiązywały katolickie organizacje, usuwały religię ze szkół i starały się podporządkować sobie obsadzanie stanowisk kościelnych.

Prymas Wyszyński długo próbował chronić niezależność Kościoła poprzez rozmowy i zawieranie możliwych do przyjęcia kompromisów. Granicę wyznaczył jednak dekret z lutego 1953 roku, w którym państwo uzurpowało sobie decydujący wpływ na kościelne nominacje. W odpowiedzi biskupi wystosowali memoriał zakończony słowami: „Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!”.

25 września 1953 roku Prymas został aresztowany. Przewożono go kolejno do Rywałdu, Stoczka Warmińskiego, Prudnika i wreszcie do klasztoru w Komańczy. Nie przedstawiono mu zarzutów, nie odbył się proces i nie zapadł wyrok.

List napisany jak listy św. Pawła

Pomysł odnowienia ślubów Jana Kazimierza wyszedł od paulinów z Jasnej Góry. Szczególną rolę odegrały Maria Okońska i Janina Michalska, związane z założoną przez Okońską wspólnotą nazywaną „Ósemką”.

Jak twierdziła Maria Okońska, początkowo kardynał Wyszyński nie chciał pisać dokumentu. Uważał, że skoro z woli Bożej pozostaje więźniem, powinien milczeć. Miał go przekonać go dopiero argument, że św. Paweł także pisał listy z więzienia.

16 maja 1956 roku Prymas przekazał Okońskiej napisany drobnym pismem rękopis, niemal bez skreśleń. Kilka dni później tekst został potajemnie przewieziony na Jasną Górę. Wyszyński przygotował nawet plan na wypadek interwencji władz. Śluby miał odczytać bp Michał Klepacz. Gdyby mu to uniemożliwiono – generał paulinów, następnie przeor. A jeśli także oni zostaliby zatrzymani, miał je przeczytać choćby jasnogórski kuchcik. Najważniejsze było, aby przyrzeczenie zostało wypowiedziane.

Tekst rozpowszechniano w tajemnicy. Przepisywały go członkinie „Ósemki” oraz siostry z zakonów klauzurowych. Do parafii wysyłano informacje o uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, nie zdradzając rzeczywistego planu. Jak opisują materiały Instytutu Pamięci Narodowej, cała operacja została przeprowadzona poza kontrolą aparatu bezpieczeństwa.

Pomiędzy Poznaniem a polskim Październikiem

Jasnogórskie Śluby nie powstały pod wpływem Poznańskiego Czerwca — ich tekst był już gotowy, gdy 28 czerwca 1956 roku robotnicy wyszli na ulice Poznania. Bunt i jego krwawe stłumienie nadały jednak sierpniowej uroczystości jeszcze mocniejszy kontekst.

Robotnicy domagali się początkowo poprawy warunków pracy i życia, ale szybko pojawiły się również żądania wolności oraz hasła religijne. Do stłumienia protestu władze użyły wojska i czołgów. Według ustaleń IPN śmierć poniosło co najmniej 58 osób, a około 650 zostało rannych. Wśród manifestantów, który zostali zabici, znalazł się trzynastoletni Romek Strzałkowski. Według części relacji niósł transparent z żądaniem przywrócenia religii w szkole, a następnie przejął biało-czerwoną flagę od rannej tramwajarki. Szczegóły jego ostatnich godzin pozostają przedmiotem sporu, nie ulega jednak wątpliwości, że postulaty wolnościowe Poznańskiego Czerwca obejmowały także wolność religijną. W tłumie śpiewano „My chcemy Boga” i domagano się powrotu nauki religii do szkół.

Zaledwie dwa miesiące później państwo zobaczyło na Jasnej Górze inną manifestację społecznej niezależności. Tym razem tłum nie występował z żądaniami ekonomicznymi i nie atakował gmachów władzy. Składał przyrzeczenie przed Bogiem. W systemie pretendującym do kontrolowania całego życia społecznego także taki akt miał ogromne znaczenie polityczne, choć nie był politycznym programem.

„Królowo Polski, przyrzekamy!”

26 sierpnia tekst Ślubów odczytał bp Michał Klepacz, zastępujący uwięzionego Prymasa na czele Episkopatu Polski. Po kolejnych wezwaniach zgromadzeni odpowiadali: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.

Liczby uczestników podawane przez źródła znacznie się różnią. Funkcjonariusze bezpieki oceniali tłum na 600–700 tysięcy osób, w dokumentach partyjnych pojawiała się liczba 1,4 miliona, a biskupi mówili nawet o półtora milionowej rzeszy. Najczęściej przyjmuje się, że na Jasną Górę przybyło około miliona wiernych.

W tej samej godzinie prymas Wyszyński odprawiał Mszę świętą w Komańczy. Przed obrazem Matki Bożej sam wypowiadał napisany przez siebie tekst, a obecna przy nim Maria Okońska odpowiadała w imieniu narodu: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.

Gdy następnego dnia Prymas dowiedział się o liczbie uczestników, miał powiedzieć: „To był prawdziwy cud”.

Nie tylko akt maryjnej pobożności

Jasnogórskie Śluby Narodu rozpoczynają się od uznania Maryi za Królową Polski i przyrzeczenia wierności Bogu, Krzyżowi, Ewangelii oraz Kościołowi. Nie zatrzymują się jednak na religijnej deklaracji.

Polacy zobowiązywali się strzec życia w łasce, bronić każdego poczętego dziecka, stać na straży nierozerwalności małżeństwa i godności kobiety, wychowywać dzieci w wierze oraz troszczyć się o chrześcijańskie obyczaje.

Wyszyński powrócił również do niewypełnionej społecznej części ślubowania Jana Kazimierza. W tekście znalazło się przyrzeczenie pracy na rzecz Polski, w której nie będzie „nienawiści, przemocy i wyzysku”. Zgromadzeni zobowiązywali się dzielić „plonami ziemi i owocami pracy”, aby „pod wspólnym dachem domostwa naszego nie było głodnych, bezdomnych i płaczących”.

Był to program społeczny zasadniczo odmienny od komunistycznego kolektywizmu. Jego punktem wyjścia nie była walka klas ani przemoc państwa, ale osobiste nawrócenie, solidarność i odpowiedzialność człowieka za drugiego człowieka.

Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że więziony przez władze Prymas nie uczynił głównym tematem Ślubów walki z komunistami. Za „najświętszy i najcięższy bój” uznał walkę Polaków z własnymi wadami: lenistwem, lekkomyślnością, marnotrawstwem, pijaństwem i rozwiązłością. Przeciwstawił im pracowitość, sumienność, wzajemny szacunek, miłość i sprawiedliwość społeczną.

Pełny tekst Ślubów publikuje Konferencja Episkopatu Polski.

Jak zareagował świat?

Wydarzenie zostało zauważone również poza Polską. Zachowany w zbiorach Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce biuletyn informacyjny z 11 września 1956 roku odnotowuje publikację w „L’Osservatore Romano” artykułu poświęconego sile polskiego katolicyzmu.

Amerykański „The Catholic Standard and Times” pisał natomiast we wrześniu 1956 roku, że gigantyczna manifestacja wiary w Częstochowie ukazała porażkę komunistycznych prób oderwania polskiego narodu od Kościoła.

Nie należy przedstawiać Ślubów jako jedynej przyczyny późniejszych przemian. Latem i jesienią 1956 roku kryzys systemu komunistycznego narastał w całej Europie Środkowej. Jednak zgromadzenie na Jasnej Górze pokazało także samym władzom, że nie sposób trwale rządzić Polską wbrew Kościołowi i religijnej tożsamości znacznej części społeczeństwa.

Pod koniec października kardynał Wyszyński został uwolniony i wrócił do Warszawy. Rok później rozpoczęła się Wielka Nowenna przed Tysiącleciem Chrztu Polski, oparta na kolejnych zobowiązaniach Jasnogórskich Ślubów. Zrodzona wówczas peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej objęła z czasem wszystkie polskie parafie.

Śluby zabrzmią ponownie

W środę, 26 sierpnia 2026 roku, w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, Jasna Góra będzie obchodziła 70. rocznicę złożenia Ślubów. Głównej Mszy świętej na jasnogórskim szczycie o godz. 11.00 będzie przewodniczył prymas Polski abp Wojciech Polak. Podczas liturgii biskupi i wierni ponowią słowa przyrzeczenia.

O godz. 18.00 w bazylice odbędzie się koncert „Maryja – Światło dla świata”, a o godz. 19.00 wieczornej Eucharystii będzie przewodniczył metropolita częstochowski abp Wacław Depo.

Do połowy września w Bastionie św. Rocha można również oglądać historyczną księgę, z której bp Klepacz odczytał Śluby w 1956 roku. Na jej ostatniej karcie zapisano życzenie Prymasa: „Oby każde słowo przyrzeczeń jasnogórskich weszło w naszą krew, w nasze myśli, wolę i uczucia, w każdy czyn nasz, w całe życie narodu”.

Po siedemdziesięciu latach pozostaje pytanie nie tylko o to, ilu ludzi wypowiedziało wówczas słowa „przyrzekamy”, ale przede wszystkim — ile z tych przyrzeczeń zostało przez nas wypełnionych.