Przejdz do tresci glownej

Obrona życia to nie tylko batalia prawna. Bp Ważny: „Nie jesteście sami. Pomożemy wam”

6 min czytania
Biskup Artur Ważny na Jasnej Górze

Autor: Diecezja Sosnowiecka

Biskup Artur Ważny na Jasnej Górze

Kościół broniący życia powinien być miejscem, w którym samotna matka otrzyma konkretną pomoc, młodzi bojący się rodzicielstwa usłyszą słowa otuchy, a nastolatek zmagający się z depresją i senior w hospicjum nie zostaną pozostawieni sami sobie – mówił na Jasnej Górze bp Artur Ważny. W 70. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu przypomniał, że wezwanie do ochrony życia obejmuje człowieka od poczęcia aż po ostatnie tchnienie.

TODO MESSAGE :

„Przyrzekamy strzec daru życia!” – te słowa Jasnogórskich Ślubów Narodu zabrzmiały 70 lat temu na Wałach Jasnogórskich. 26 sierpnia 1956 roku wypowiadał je ponadmilionowy tłum, ale nie mógł uczynić tego ich autor. Kard. Stefan Wyszyński pozostawał internowany w Komańczy, a o jego nieobecności przypominało ustawione na Jasnej Górze puste krzesło z bukietem biało-czerwonych róż.

Do tego obrazu powrócił bp Artur Ważny podczas Mszy św. dla Zagłębiowskiej Pielgrzymki, która 25 sierpnia dotarła na Jasną Górę. Biskup sosnowiecki pytał, czy również w naszych domach i sercach nie stoją dziś puste krzesła: po bliskich, z którymi zerwaliśmy kontakt, po dzieciach, które odeszły od Kościoła, po utraconej ufności i relacjach zniszczonych przez podziały.

Najwięcej uwagi poświęcił jednak temu, co współcześnie oznacza jasnogórskie zobowiązanie do ochrony życia.

Życie od pierwszego uderzenia serca do ostatniego tchnienia

Bp Ważny przypomniał, że Bóg nie zbawił człowieka z bezpiecznego dystansu. Chrystus przyszedł na świat jako bezbronne dziecko, narodził się w ubóstwie i pozwolił, aby Maryja wzięła Go w ramiona.

– Od tamtej pory każde ludzkie życie – od pierwszego, cichego uderzenia serca pod piersią mamy, aż po ostatnie, zmęczone tchnienie starości – nosi w sobie świętą pieczęć godności dziecka Bożego – mówił.

Dlatego wezwanie „Przyrzekamy strzec daru życia” nie może pozostać jedynie historycznym hasłem ani deklaracją powtarzaną podczas rocznicowych uroczystości. Domaga się przełożenia na konkret: dostrzeżenia człowieka właśnie wtedy, gdy jest najbardziej bezbronny, samotny i przestraszony.

– Obrona życia w 2026 roku to nie jest jedynie batalia prawna. Owszem, ale to przede wszystkim odważna, współczująca obecność tam, gdzie życie jest bezradne, samotne i zalęknione. Każde życie – podkreślił biskup.

Dziecko i jego matka

Obrona życia oznacza bezwarunkową troskę o nienarodzone dziecko. Nie wolno jednak oddzielać jej od pomocy kobiecie, która otrzymała trudną diagnozę prenatalną, przeżywa lęk albo została zupełnie sama.

Bp Ważny mówił także o kobietach cierpiących po aborcji. Jak zaznaczył, wysłuchał świadectw ponad 200 z nich.

– Nikt mnie nie przekona, że to jest zwyczajny zabieg. Tylko Boże Miłosierdzie potrafi wypełnić i oświecić powstającą wtedy otchłań ciemności – powiedział.

Te słowa nie były jednak oskarżeniem skierowanym przeciwko kobietom, lecz wezwaniem do okazania im miłosierdzia i udzielenia rzeczywistego wsparcia. Kościół broniący życia nie może ograniczyć się do przypominania moralnych zasad. Powinien również potrafić towarzyszyć człowiekowi w jego lęku, samotności, poczuciu winy i cierpieniu.

Dlaczego młodzi boją się rodzicielstwa?

Biskup sosnowiecki zwrócił uwagę także na młodych ludzi, którzy coraz częściej odczuwają lęk przed założeniem rodziny i przyjęciem daru rodzicielstwa. Przestrzegł, by ich obaw nie tłumaczyć zbyt łatwo egoizmem, indywidualizmem albo pragnieniem kariery.

Przyczyny mogą być znacznie głębsze: brak własnego mieszkania, niepewna praca, samotność, problemy psychiczne, bolesne doświadczenia wyniesione z rodzinnego domu czy obawa, że nie uda się uniknąć błędów własnych rodziców. Dochodzi do tego niepokój wywoływany przez wojny i poczucie, że świat staje się coraz mniej bezpieczny.

Dawniej – zauważył hierarcha – rodziców wspierały wielopokoleniowa rodzina i sąsiedztwo. Dziś młoda matka lub młody ojciec często zostają sami, szczególnie w wielkim mieście, i czują, że cały ciężar spoczywa wyłącznie na ich barkach.

– Kościół nie może na ten lęk odpowiadać surowym pouczaniem! Kościół ma stać się dla młodych bezpieczną przystanią, domem pomocy, wspólnotą, która powie: „Nie bójcie się. Nie jesteście sami. Pomożemy wam – materialnie, duchowo, po ludzku poniesiemy to wyzwanie razem z wami” – apelował bp Ważny.

Nastolatek, który pyta, czy warto żyć

W jasnogórskiej homilii ochrona życia została ukazana znacznie szerzej niż tylko jako sprzeciw wobec aborcji. Obejmuje również nastolatka zagubionego w cyfrowym świecie, cierpiącego na depresję i pytającego w samotności, czy jego życie ma jeszcze sens.

Obejmuje seniora w hospicjum, chorego, zapomnianego sąsiada i człowieka, któremu nikt od dawna nie poświęcił czasu. Niekiedy najpotrzebniejszym lekarstwem okazują się obecność, uważne wysłuchanie i świadomość, że dla kogoś nadal jest się ważnym.

– Jeśli w naszych parafiach i rodzinach odbudujemy taką kulturę czułości i troski o każde życie, lęk ustąpi miejsca zaufaniu, a miłość do życia przeniknie nasze serca – przekonywał biskup.

Tak rozumiana postawa pro-life nie pozwala wybierać ludzi, których życie zasługuje na ochronę. Upomina się o dziecko przed narodzeniem, ale też o jego przerażoną matkę; o młodych bojących się rodzicielstwa, o człowieka w kryzysie psychicznym i o osobę u kresu ziemskiej drogi.

Kościół jak pogotowie ratunkowe

Bp Ważny zwrócił się również do osób, które czują się odrzucone przez wspólnotę Kościoła: żyjących w skomplikowanych sytuacjach małżeńskich, zranionych przez duchownych, przeżywających kryzys wiary, zmagających się z własną tożsamością, nałogami i upadkami.

– Wy nie jesteście poza Kościołem! Wy jesteście w samym sercu troski i tęsknoty Boga! – zapewnił.

Jak podkreślił, Kościół nie jest „ekskluzywnym klubem dla ludzi bez skazy”, lecz szpitalem polowym i pogotowiem ratunkowym. Jego wiarygodność nie zależy od politycznych wpływów, przywilejów ani zdolności do zwyciężania w publicznych sporach.

– Świat uwierzy Kościołowi, który potrafi uklęknąć przed zranionym człowiekiem, by razem z nim zapłakać i z bezgraniczną miłością obmyć jego poranione stopy – mówił hierarcha.

Jasnogórskie przyrzeczenie obrony życia zaczyna się zatem nie dopiero wtedy, gdy powstaje projekt ustawy albo wybucha polityczny spór. Zaczyna się znacznie wcześniej: gdy człowiek znajdujący się obok nas boi się o przyszłość i potrzebuje usłyszeć: „Nie jesteś sam. Pomogę ci”.