Czym jest rozeznawanie w relacjach i w czym może pomóc? O nowej inicjatywie rozmawiamy z Martyną Klimek i ks. Wojciechem Sadłoniem SAC.
Centrum Formacji do Rozeznawania działa od czterech lat. Ekipa 20 osób formuje młodych dorosłych, młode małżeństwa, niedawno wyświęconych księżych i rady parafialne, ucząc rozeznawania w Duchu Świętym i odpowiadania na znaki czasu.
Aleteia: Skąd w ogóle wziął się pomysł na Centrum Formacji do Rozeznawania? Dlaczego akurat rozeznawanie, a nie na przykład centrum modlitwy? Jakie są korzenie tej inicjatywy?
Ks. Wojciech Sadłoń: Centrum jako takie działa obecnie trzeci rok, więc jesteśmy w sumie na początku drogi. Od dwóch lat formujemy zespół – to około 20 osób. Przez pierwszy rok spotykaliśmy się co miesiąc w Ołtarzewie pod Warszawą, wypracowując formułę i programy formacyjne, a ostatni rok to było szlifowanie i już bezpośrednia realizacja.
Jeśli chodzi o źródła, bezpośrednią inspiracją był proces synodalny zwołany przez papieża Franciszka. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK), w który jestem zaangażowany od 20 lat, został poproszony przez biskupów o wypracowanie metodologii towarzyszenia synodalnego w Polsce oraz przygotowanie syntezy krajowej. Z tych głosów i doświadczeń duchowych wyłonił się wniosek: bardzo potrzebujemy rozeznawania. Synodalność niejako podprowadziła nas pod ten temat.
Drugim impulsem było przyglądanie się wyzwaniom stojącym przed radami parafialnymi w Polsce. W 2013 r. na zaproszenie abp. Stanisława Gądeckiego wtedy szefa Komisji Duszpasterstwa Ogólnego Konferencji Episkopatu Polski oraz ks. Szymona Stułkowskiego, dziś biskupa płockiego przyjechało do Lichenia ponad 1200 osób. Zobaczyliśmy wtedy potencjał zaangażowania świeckich oraz potrzebę ich formacji.
Trzecim impulsem było duszpasterstwo rodzin i koncepcja rekolekcji, które od 8 lat prowadzimy dla ruchu Equipes Notre-Dame. Przez te lata szukaliśmy tego, jak żyć duchowością małżeńską we współczesnym świecie – łączyć wierność tradycji i głębię duchową z dzisiejszymi wyzwaniami. Te trzy strugi się spotkały i zaowocowały powstaniem CFR.
Centrum Formacji do Rozeznawania
Rozeznawanie w relacjach, czyli co?
Co dokładnie macie na myśli mówiąc o rozeznawaniu? Do czego to Centrum ma formować?
Ks. Wojciech Sadłoń: To bardzo szerokie pojęcie, ale i centralne dla teologii katolickiej. Każda duchowość katolicka ma w sobie element rozeznawania. Naszym celem nie jest zastępowanie czy zabieranie różnym ruchom tego, co mają u siebie. Chcemy raczej zwrócić uwagę na to co w duchowości katolickiej wspólne, że aby żyć wiarą, trzeba ją zakorzeniać w otaczającym świecie. Wiara nie jest tylko uczuciem, abstrakcyjną ideą czy wiedzą – wymaga osadzenia w codzienności. Z drugiej strony, nie chodzi o zwykłe adaptowanie się do świata. Chcemy tworzyć przestrzeń dla doświadczenia wiary autentycznej i głębokiej, która przekłada się na relacje, na to, jak funkcjonujemy względem innych i jak się komunikujemy.
Martyna Klimek: Kiedy rozmawiamy z ludźmi o rozeznawaniu, większości kojarzy się ono wyłącznie z rozeznawaniem powołania – do kapłaństwa, zakonu czy małżeństwa. A nam chodzi o rozeznawanie w życiu codziennym.
Oczywiście znane są nam rekolekcje ignacjańskie, ale one opierają się przede wszystkim na rozeznawaniu indywidualnym: ja i Pan Bóg, z towarzyszeniem kierownika duchowego. My proponujemy rozeznawanie w relacjach. Nie jako coś lepszego, czy gorszego, ale jako coś trochę innego.
Chcemy, aby relacje międzyludzkie były podstawą. Mamy metodę, którą stale dopracowujemy – chodzi o bycie otwartym na drugiego człowieka w taki sposób, że Pan Bóg przez kogoś porusza moje sumienie. Ten drugi człowiek nie jest narzędziem, ale partnerem w relacji.
Ks. Wojciech Sadłoń: To wymaga wrażliwości i umiejętności słuchania. Chciałbym tu jednak zaznaczyć niuans: Pan Bóg porusza moje sumienie przez drugiego człowieka, ale to nie znaczy od razu, że przez tego człowieka mówi do mnie wprost Bóg – równie dobrze przecież może przemawiać zły duch. Rozeznawanie w relacjach to sztuka takiego komunikowania się z innymi, aby drugi człowiek był okazją do poruszenia mojego sumienia przez Bożą łaskę.
Rozeznawanie w relacjach wiąże się też mocno z pojęciem znaków czasu. Znaki czasu to nie to samo co zmiany lub - jak się niektórym wydaje - jakieś katastroficzne zdarzenia. Znaki czasu to szanse i okazje które przynosi nam otoczenie, aby pogłębić relacje z Bogiem. Odczytywać znaki czasu znaczy zobaczyć nadzieję, w zmianach które mnie kształtują. Odczytać znaki czasu znaczy odpowiedzieć na szansę, aby żyć pełniej wiarą.
Prewencja i dojrzałe sumienie
Gdy słucham o rozeznawaniu w relacjach i szukaniu woli Bożej przez drugiego człowieka, od razu zapala mi się lampka ostrzegawcza dotycząca ryzyka manipulacji czy nadużyć duchowych. Łatwo przecież oddać komuś sprawczość: „Ty masz charyzmat, powiedz mi, jaka jest wola Boża”. Czy w Waszej formacji poruszacie temat ochrony przed manipulacją?
Ks. Wojciech Sadłoń: Mówiąc wprost – jeszcze nie zajmujemy się stricte prewencją czy trudnymi niebezpieczeństwami duchowymi jako osobnym tematem. Ale to, co wypracowaliśmy, stanowi bardzo naturalną odpowiedź na te zagrożenia.
Kładziemy ogromny nacisk na podmiotowość. Rozeznawanie w relacjach nie oznacza utraty siebie ani ślepego posłuszeństwa temu, co powie drugi człowiek – na przykład kierownik duchowy czy małżonek. Punktem wyjścia jest indywidualne, uformowane sumienie. Ostatecznie to ja decyduję i odpowiedzialność leży po mojej stronie. Uczymy zdrowego krytycyzmu względem tego, co wokół nas i kogo słuchamy, a nie bezrefleksyjnego przyjmowania czyichś słów.
Martyna Klimek: To, o czym pan mówi, częściej dotyczy relacji jeden na jeden, np. w towarzyszeniu duchowym. My z kolei proponujemy pracę w grupie poprzez tzw. rozmowę w Duchu Świętym.
Na naszych formacjach siadamy razem w grupach i rozeznajemy konkretne, współczesne problemy – na przykład samotność w świecie czy we wspólnocie. Zapraszamy uczestników, zwłaszcza młodych, by dzielili się z serca własnym doświadczeniem, a nie teoretyczną wiedzą czy wykładem. W atmosferze szacunku słuchamy się nawzajem i w ten sposób Pan Bóg dotyka naszego sumienia.
Dla kogo jest Centrum Formacji do Rozeznawania?
Jak to wygląda w praktyce? Do kogo kierujecie swoje programy i co można u Was znaleźć?
Martyna Klimek: Na ten moment nasza oferta skierowana jest do czterech głównych grup: młodych dorosłych, młodych księży, młodych małżeństw, rad parafialnych.
Wspólnym mianownikiem jest rozeznawanie w relacjach i wchodzenie w ich głębię. Organizujemy weekendy formacyjne, które łączą warsztaty, konferencje, integrację i modlitwę. Zależy nam na tym, aby to nie były tylko piękne przeżycia na rekolekcjach, które po powrocie do domu zerowo przekładają się na codzienność. Formujemy do tego, by duchowe relacje wnosić w prozę życia.
Ks. Wojciech Sadłoń: Najwięcej doświadczenia mamy obecnie w pracy z młodymi dorosłymi. Wkrótce odbędzie się też pierwsza sesja dla rad parafialnych, na którą mamy już zgłoszenia. Przygotowujemy również program dla młodych księży – wspiera nas w tym arcybiskup Adrian Galbas – oraz warsztaty dla małżeństw.
Spotykamy się głównie w Ołtarzewie pod Warszawą, ale jesteśmy też otwarci na wyjazdy. Rozpoczynamy na przykład współpracę z siostrami zakonnymi. Zależy nam na towarzyszeniu długofalowym procesom, bo rozmowa w duchu, żeby miała głęboki sens, wymaga odpowiedniego przygotowania.
To niesamowite, bo dotykacie grup, o których w Kościele od lat mówi się, że są niezaopiekowane – jak choćby rady parafialne.
Ks. Wojciech Sadłoń: Temat rad parafialnych kiełkował w nas od dawna. Jak wspomniałem w 2013 roku współorganizowaliśmy pierwszy Kongres Rad Parafialnych. Wtedy przygotowaliśmy pewien program, ale z dzisiejszej perspektywy widzę, że nie byliśmy na to w Polsce jeszcze gotowi. Dopiero podejście synodalne otworzyło drzwi. Chcemy, aby rada parafialna nie była fikcyjnym organem, ale miejscem realnej współodpowiedzialności.
Zamiast rewolucji – powrót do źródła
Co jest więc tym głównym celem, waszym „meta-celem”?
Martyna Klimek: Świat i Kościół bardzo się zmieniają. Pamiętam jeszcze czas, gdy model relacji wyglądał tak: ksiądz mówił, a świeccy po prostu to stosowali. Dziś młodzi odchodzą od Kościoła i nie przystają na dawne schematy.
Chcielibyśmy, aby młodzi ludzie brali współodpowiedzialność za swoją wiarę i za Kościół, w którym są. Żeby potrafili kierować sobą ze swoim ukształtowanym sumieniem. Niedaleko mnie w jednej z parafii rusza program, w którym to rodzice przygotowują dzieci do sakramentów, a księża im tylko towarzyszą. To jest ogromna zmiana myślenia, która musi nastąpić zarówno wśród duchownych, jak i świeckich.
Ks. Wojciech Sadłoń: Chciałbym jednak zastrzec: naszym wyzwaniem jest połączenie tradycji z nowoczesnością. Nie próbujemy robić w Kościele żadnej rewolucji! Nie chodzi o wywracanie wszystkiego do góry nogami czy zmianę dla samej zmiany.
Chcemy dochodzić do samej istoty wiaty. Naszym obrazem przewodnim od początku był przełom rzeki lub wodospad. Żyjemy w czasach zawirowań, które dotykają także naszej wiary. Na przełomie rzeki wszystko staje się płytkie. Wyzwaniem jest schodzenie w głąb, do autentycznego doświadczenia Boga. I temu ma służyć nasza metoda.
Martyna Klimek: A samo miejsce – Ołtarzew, przy seminarium księży pallotynów – idealnie temu sprzyja. Zapraszamy po prostu do tego, by przyjechać, zatrzymać się, odpocząć od pędu świata, porozmawiać i posłuchać siebie nawzajem.
Centrum Formacji do Rozeznawania





![{"rendered":"[GALERIA] \u201eSumienie z odzysku\u201d"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/09/Od-lewej-–-Marcin-Jakimowicz-Dariusz-Piorkowski-Jacek-Lange.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=1200,600&q=75)




![Zawierzyłam Bogu i wygrałam z rakiem [wywiad]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/08/jadwiga-z-rodzina-swiadectwo.jpg?resize=150,150&q=75)




