Diecezja Tarbes i Lourdes zdecydowała, że wszystkie mozaiki autorstwa Marko Rupnika zdobiące fasadę Bazyliki Matki Bożej Różańcowej zostaną zakryte z okazji wizyty papieża Leona XIV pod koniec września. Biskup Jean-Marc Micas wprost zapowiedział, że zakrycie nie ograniczy się do czasu wizyty – mozaiki pozostaną niewidoczne również po wyjeździe papieża, a losami fasady zajmie się poszerzona komisja z udziałem artystów i teologów. To decyzja słuszna i, w odróżnieniu od wcześniejszych, częściowych kroków, trwała.
Kwestię wartości artystycznej mozaik Rupnika warto oddzielić od pytania, czy powinny one eksponować fasadę jednego z najważniejszych sanktuariów maryjnych na świecie. To, jak ostatecznie zostanie oceniony dorobek Rupnika jako twórcy – podobnie jak w przypadku innych artystów sakralnych, których biografie budziły później zastrzeżenia – zweryfikuje czas i przyszła refleksja historyków sztuki oraz teologów. Nie musi to być rozstrzygane pod presją bieżących wydarzeń.
Bieżącą decyzję uzasadnia jednak co innego: skutek, jaki obecność tych dzieł miała dla ofiar. Biskup Micas powiedział wprost, że po ujawnieniu oskarżeń wobec Rupnika przybycie ofiar nadużyć do Lourdes stało się „trudne, a nawet niemożliwe”. Skoro sanktuarium ma pozostać miejscem dostępnym przede wszystkim dla osób cierpiących, w tym ofiar przemocy seksualnej, usunięcie z jego fasady dzieł oskarżonego o takie nadużycia jest konsekwencją tej zasady, a nie jej naruszeniem.
Decyzja nie zapadła zresztą nagle. Proces trwa od 2023 roku, kiedy powołano pierwszą komisję ds. mozaik. Latem 2024 roku zrezygnowano z podświetlania ich podczas wieczornych procesji maryjnych, w marcu 2025 roku zakryto mozaiki na drzwiach wejściowych bazyliki, a wizyta Leona XIV jest kolejnym, najbardziej widocznym etapem tego samego, konsekwentnie prowadzonego procesu.
Kontekst: wątpliwości wokół sprawy Rupnika za pontyfikatu Franciszka
Decyzja w sprawie Lourdes zyskuje dodatkowe znaczenie w kontekście tego, jak przez lata prowadzona była cała sprawa Rupnika na poziomie watykańskim. Za pontyfikatu Franciszka narosło wiele wątpliwości co do rzeczywistej woli Stolicy Apostolskiej, by doprowadzić tę sprawę do sprawiedliwego końca.
Oskarżenia wobec Rupnika ujawniły się publicznie pod koniec 2022 roku, choć jego przełożeni i część urzędników watykańskich wiedzieli o zarzutach wcześniej. Watykańska Dykasteria Nauki Wiary początkowo odmówiła wszczęcia postępowania kanonicznego, powołując się na przedawnienie zarzutów. Krytykował to m.in. ojciec Hans Zollner, watykański ekspert ds. wykorzystywania seksualnego, który przyznał, że rozumie poczucie zdrady u ofiar.
Dopiero pod presją opinii publicznej Franciszek w październiku 2023 roku zniósł przedawnienie, umożliwiając otwarcie procesu kanonicznego. Reakcje ocalałych były wtedy sceptyczne – Marie Collins, była członkini papieskiej komisji ds. ochrony małoletnich, pytała publicznie, jaki jest sens tego gestu bez konkretnych dalszych działań. Rok później, w październiku 2024 roku, ofiary – w tym była zakonnica Gloria Branciani – mówiły o ponownym poczuciu zdrady, bo mimo zniesienia przedawnienia proces wciąż się nie rozpoczął, a Rupnik swobodnie kontynuował posługę kapłańską w diecezji koperskiej w Słowenii.
Powołanie sędziów w tej sprawie zajęło Watykanowi kolejne dwa lata. Leon XIV potwierdził rozpoczęcie procesu kanonicznego dopiero jesienią 2025 roku, apelując jednocześnie do ofiar o cierpliwość. Krytyka wobec sposobu prowadzenia sprawy nie ustała – prawnik reprezentujący pięć kobiet oskarżających Rupnika uderzył ostatnio w utajniony i przewlekły tryb działania watykańskiego sądownictwa kościelnego.
Słuszna decyzja
Zakrycie mozaik Rupnika trzeba uznać za krok Kościoła w dobrym kierunku, choć trzeba pamiętać, że to tylko gest który daje watykańskim sądom nieco czasu na orzeczenie w sprawie. Ostatecznie bowiem, na końcu, liczyć się będzie tylko sprawiedliwość. Jednocześnie, wbrew pojawiąjącym się sporadycznie głosom, że dzieła Marco Rupnika powinny zostać usunięte, samej twórczości artystycznej trzeba dać szansę - wielkość talentu i ocena jego efektów, nie jest bowiem ściśle powiązana z religijną i moralną cnotą twórcy.













