Przejdz do tresci glownej

Kiedy rodzic zaczyna potrzebować pomocy. Jak wspierać go, nie odbierając mu samodzielności?

6 min czytania
cieplachwilatroskiwdomu.jpg

Autor: materiał zleceniodawcy

Najpierw to oni prowadzili nas za rękę, przypominali o czapce, czekali, aż wrócimy do domu, i martwili się bardziej, niż chcieli pokazać. Po latach role zaczynają się odwracać. Rodzic coraz wolniej wstaje z fotela, ostrożniej chodzi po schodach albo po raz pierwszy prosi o pomoc przy zwykłych, codziennych czynnościach. Dla całej rodziny jest to moment wymagający nie tylko organizacji, ale przede wszystkim.

TODO MESSAGE :

Starość rzadko przychodzi jednego dnia. Częściej pojawia się po trochu.

Mama przestaje nosić ciężkie zakupy. Tata coraz rzadziej wchodzi na drabinę. Ktoś zaczyna mocniej trzymać się poręczy na schodach, rezygnuje z wieczornych spacerów albo podczas rodzinnej wizyty mówi: „Nie trzeba, poradzę sobie”, choć widzimy, że coraz więcej rzeczy kosztuje go wysiłek.

Dorosłym dzieciom trudno czasem zaakceptować tę zmianę. Jeszcze trudniej może być samym rodzicom.

Pomoc, której nikt nie chce przyjąć

„Nic mi nie jest”.

„Nie róbcie ze mnie starego człowieka”.

„Sam sobie poradzę”.

Takie zdania nie zawsze oznaczają upór. Często kryje się pod nimi coś znacznie ważniejszego: obawa przed utratą niezależności.

Dom, w którym ktoś mieszkał przez trzydzieści czy czterdzieści lat, jest przecież czymś więcej niż zestawem pomieszczeń. To miejsce własnych zasad, przyzwyczajeń i codziennych rytuałów. Przyjęcie pomocy może zostać odebrane jak pierwszy krok do utraty kontroli nad własnym życiem.

Dlatego troska o starszego rodzica nie powinna zaczynać się od zdania: „Od teraz będziemy robić to za ciebie”.

Lepiej zapytać: „Co moglibyśmy zmienić, żeby było ci łatwiej?”

Ta różnica jest ogromna.

Nie wyręczaj, jeśli wystarczy ułatwić

Miłość do bliskiej osoby łatwo pomylić z potrzebą robienia wszystkiego za nią.

Tymczasem jeżeli senior nadal może sam się ubrać, przygotować śniadanie, przejść do łazienki czy wstać z łóżka, warto tę samodzielność wspierać.

Czasami wystarczy niewielka zmiana.

Przesunięcie najczęściej używanych rzeczy na niższą półkę. Usunięcie śliskiego dywanika. Mocniejsze oświetlenie korytarza. Stabilne krzesło zamiast lekkiego taboretu.

W innych sytuacjach pomocne mogą być proste rozwiązania ułatwiające poruszanie się, wstawanie czy wykonywanie codziennych czynności. Ważne jednak, aby nie kupować sprzętu „na starość” na zapas, lecz dobierać go do rzeczywistych potrzeb konkretnej osoby.

Nie chodzi o zamienianie mieszkania w salę szpitalną.

Chodzi o to, aby człowiek mógł nadal zrobić możliwie dużo sam.

Najbardziej ryzykowne bywają zwyczajne miejsca

Schody, łazienka i sypialnia nie kojarzą się z niebezpieczeństwem. Dla osoby o ograniczonej sprawności mogą jednak stać się największym wyzwaniem w domu.

W łazience problemem bywa śliska powierzchnia, wysoki próg kabiny lub konieczność wstawania z niskiej toalety. W sypialni – samo podniesienie się z łóżka. Na schodach – brak możliwości stabilnego podparcia.

Dlatego przyglądając się mieszkaniu starszego rodzica, warto na chwilę przestać patrzeć na nie własnymi oczami.

Czy można przejść od łóżka do łazienki bez potykania się o meble?

Czy w nocy droga jest wystarczająco oświetlona?

Czy podczas wstawania jest czego się bezpiecznie przytrzymać?

Czy rzeczy potrzebne każdego dnia znajdują się w zasięgu ręki?

Czasami kilka niewielkich zmian może sprawić, że starsza osoba poczuje się w swoim domu pewniej i nadal będzie mogła wykonywać większość codziennych czynności bez pomocy.

Kiedy rodzic spędza coraz więcej czasu w łóżku

Szczególnej uwagi wymaga sytuacja, w której starsza osoba z powodu choroby, urazu czy ograniczonej mobilności zaczyna przez znaczną część dnia pozostawać w pozycji leżącej.

Wtedy zmieniają się również potrzeby związane z opieką.

Trzeba zwrócić uwagę m.in. na wygodę pozycji, higienę, możliwość regularnej zmiany ułożenia ciała oraz stan skóry. Długotrwały ucisk w jednym miejscu może zwiększać ryzyko powstawania zmian skórnych i odleżyn, dlatego w opiece nad osobą leżącą szczególnie ważna jest profilaktyka.

W zależności od stanu i mobilności chorego stosuje się różne rozwiązania, w tym piankowe lub zmiennociśnieniowe materace przeciwodleżynowe. Ich dobór powinien uwzględniać indywidualną sytuację pacjenta oraz – jeśli to potrzebne – zalecenia lekarza, pielęgniarki lub fizjoterapeuty.

Sam materac nie zastępuje jednak prawidłowej pielęgnacji, zmiany pozycji ciała ani obserwacji skóry. Gdy pojawiają się niepokojące zaczerwienienia, rany lub inne zmiany, warto skonsultować się ze specjalistą.

Zapytaj rodzica, zanim zaczniesz urządzać mu życie

Dorosłe dzieci często chcą działać natychmiast.

Kupić balkonik. Zamówić specjalne łóżko. Przestawić meble. Zorganizować opiekunkę.

Intencja jest dobra, ale łatwo przy tym zapomnieć o osobie, której wszystkie te zmiany dotyczą.

Jeżeli sytuacja na to pozwala, starszy rodzic powinien uczestniczyć w podejmowaniu decyzji.

Można wspólnie zastanowić się, gdzie najlepiej ustawić lampkę nocną, jakie meble przesunąć albo które codzienne czynności sprawiają obecnie największą trudność. Pozornie są to drobiazgi. W rzeczywistości pokazują: „To wciąż jest twój dom i twoje życie”.

Tak samo warto rozmawiać o pomocy ze strony innych osób.

Zamiast oznajmiać: „Od poniedziałku będzie przychodziła pani, która zrobi ci zakupy”, można zapytać: „Które rzeczy najbardziej cię teraz męczą i w czym przydałaby się pomoc?”.

Czasami sam sposób zadania pytania decyduje o tym, czy pomoc zostanie przyjęta.

Opiekun również ma swoje granice

Troska o rodzica może z czasem stać się drugim etatem.

Zakupy, wizyty lekarskie, telefony, sprzątanie, pilnowanie leków, dojazdy. Do tego własna praca, dzieci, małżeństwo i codzienne obowiązki.

Łatwo wtedy dojść do przekonania, że dobra córka albo dobry syn powinni być dostępni zawsze.

Nie muszą.

Proszenie rodzeństwa o pomoc, podział obowiązków czy skorzystanie ze wsparcia innych osób nie oznacza braku miłości. Przeciwnie – pozwala sprawić, aby pomoc była możliwa także za miesiąc, pół roku czy kilka lat.

Opiekun, który jest całkowicie wyczerpany, ma coraz mniej cierpliwości również dla osoby, którą kocha.

Troska o rodziców nie musi więc oznaczać rezygnacji z własnego życia.

Najważniejszej rzeczy nie kupimy

Możemy dostosować mieszkanie.

Możemy kupić odpowiedni sprzęt.

Możemy zorganizować rehabilitację, transport czy pomoc w codziennych obowiązkach.

Ale wraz z wiekiem człowiek potrzebuje czegoś jeszcze, czego nie znajdziemy w żadnym sklepie: poczucia, że nadal jest dla kogoś ważny.

Nie tylko jako pacjent.

Nie jako „senior, którym trzeba się zająć”.

Jako mama, która zna najlepszy przepis na pierogi. Tata, którego wciąż warto poprosić o radę. Dziadek, który ma wnukom coś do opowiedzenia. Babcia, której telefon nie powinien służyć wyłącznie do pytania: „Wzięłaś już lekarstwa?”.

Czasem największą pomocą nie jest wykonanie kolejnego obowiązku.

Jest nią wspólna kawa. Telefon bez konkretnego powodu. Zaproszenie do rodzinnej rozmowy. Prośba o opinię.

Starość zmienia możliwości człowieka, ale nie odbiera mu potrzeby bycia potrzebnym.

I być może właśnie to jest najważniejsze, kiedy role w rodzinie zaczynają się odwracać: pomagać tak, aby troska nie odbierała godności, a bezpieczeństwo nie oznaczało utraty samodzielności.

Autor: Robert Sroka spotbox.pl