Przejdz do tresci glownej

Była menedżerka portalu dla dorosłych: „To ta sama otchłań, co prostytucja”

4 min czytania
adicción-pornografía

Autor: djavan rodriguez | Shutterstock

Fox News Digital opublikował wywiad, który mówi wiele o kondycji współczesnych mediów elektronicznych – o tym, jak platformy społecznościowe i serwisy z treściami dla dorosłych kształtują wyobrażenia młodych ludzi o sukcesie i szczęściu. Jednocześnie jest to osobiste świadectwo wiary: historia kobiety, która po latach pracy w branży OnlyFans postanowiła z niej odejść i publicznie mówi o powrocie do Jezusa.

TODO MESSAGE :

Victoria Sinis przez lata zarządzała kontami modelek na portalu pornograficznym, obserwując z bliska mechanizmy branży, która – jak dziś mówi – żeruje na samotności i niepewności zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Po latach pracy w tym sektorze zerwała z nim całkowicie, wracając do wiary, którą poznała w dzieciństwie. Dziś opowiada o kulisach branży i ostrzega rodziców przed wpływem, jaki media społecznościowe wywierają na nastolatki.

Lubisz nasze artykuły?

Od hotelarstwa do branży dla dorosłych

Sinis trafiła do agencji zarządzającej kontami "błękitnego portalu" w Australii w czasie pandemii. Szukała wówczas sposobu na poprawę sytuacji finansowej i ograniczenie liczby godzin spędzanych w pracy w hotelarstwie. Z czasem, obserwując mechanizmy platformy od środka, zaczęła dostrzegać jej niszczący wpływ – zarówno na twórczynie treści, jak i na ich odbiorców.

Jak podkreśla, wyzwolenie seksualne, które branża sprzedaje jako wolność, w praktyce prowadzi do pogłębiania niepewności i złego stanu duchowego u osób w nią zaangażowanych. Otwarcie się na nieograniczone zaspokajanie potrzeb seksualnych – jak to ujmuje – nie ma końca i trudno się z tego wycofać.

Wpływ na mężczyzn

Sinis zwraca uwagę, że debata wokół platform takich jak bardzo znany "błękitny portal" zwykle koncentruje się na kobietach, tymczasem konsekwencje ponoszą też mężczyźni. Według niej wielomiliardowy przemysł celowo wykorzystuje ich słabości, prowadząc do uzależnienia od tego typu treści. Efektem ma być pogłębiająca się samotność, stany depresyjne i lękowe oraz trudności w budowaniu prawdziwych, zdrowych relacji.

Powrót do wiary

Z czasem Sinis zaczęła szukać sposobu na odkupienie i odcięcie się od stylu życia, który – jak sama przyznaje – uznała za szkodliwy. Ta droga zaprowadziła ją z powrotem do kościoła, do którego uczęszczała jako dziecko. Usłyszane tam kazanie poruszyło ją na tyle mocno, że postanowiła na dobre odejść z branży i odnowić swoją wiarę.

Obecnie podróżuje i publicznie dzieli się swoją historią, próbując pomóc innym kobietom odejść z branży pornograficznej.

Lubisz nasze artykuły?

Ostrzeżenie dla rodziców

Sinis wskazuje media społecznościowe jako główny czynnik, który sprawia, że praca w serwisach takich jak "błękitny portal" jest gloryfikowana i idealizowana przez młodych ludzi. Jej zdaniem rodzice często nie zdają sobie sprawy, jak silny wpływ na dzieci mają treści dostępne w Internecie – zwłaszcza gdy dziecko ma dostęp do smartfona, tabletu czy urządzenia kolegi.

Jako przykład podaje sytuację, w której nastolatki z prywatnej szkoły katolickiej w Melbourne przyznały jej, że podziwiają pewną influencerkę porno, ponieważ ta sprawia wrażenie osoby szczęśliwej i mogącej dużo podróżować. Zdaniem Sinis to właśnie takie pozornie niewinne skojarzenia sprawiają, że młode osoby zaczynają utożsamiać sukces i szczęście z pracą w tej branży.

Podsumowując swoje doświadczenia, Sinis stawia tezę, że problemy kobiet pracujących na OnlyFans nie różnią się w praktyce od problemów osób zaangażowanych w prostytucję – te same konsekwencje psychologiczne, te same zmagania. Dopiero takie spojrzenie na sprawę pozwala realnie pomagać kobietom, które chcą odejść z branży.

Stanowisko "błękitnego portalu"

Oczywiście platforma broni swojego modelu biznesowego. W przesłanym oświadczeniu przedstawiciel serwisu podkreślił, że dają twórcom kontrolę nad własnymi treściami i sposobem monetyzacji, a decyzje o rodzaju publikowanych materiałów oraz sposobie budowania relacji z odbiorcami należą wyłącznie do samych twórców. Firma poinformowała też, że od uruchomienia platformy w 2016 roku wypłaciła twórcom łącznie ponad 30 miliardów dolarów, z czego ponad 6 miliardów dolarów przypadło na sam 2025 rok.

Czy to jednak rzeczywista "obrona"? Widzieć w tym należy raczej potwierdzenie tego wszystkiego, co mediom powiedziała Sinis.

Celowo pominęliśmy nazwę platformy by nie karmić algorytmów i nie dawać jej dodatkowej reklamy.

Lubisz nasze artykuły?