Kim była polska „Mistyczka z blokowiska”? Ewa K. Czaczkowska w rozmowie z Aleteią ujawnia tajemnice dziennika Alicji Lenczewskiej i powrotu do Boga.
Książka Ewy K. Czaczkowskiej odkrywa duchowe dziedzictwo Alicji Lenczewskiej – nauczycielki ze Szczecina, która po spektakularnym nawróceniu w wieku 50 lat doświadczyła mistycznych objawień Jezusa.
Głos Boga dla współczesnego człowieka
Aleteia: Dlaczego zajęła się pani postacią Alicji Lenczewskiej?
Ewa K. Czaczkowska: Po raz pierwszy napisałam duchową sylwetkę Alicji Lenczewskiej w 2018 roku, jako jeden z rozdziałów w książce „Mistyczki. Historie kobet wybranych”. Już wtedy myślałam o napisaniu jej pełnej biografii, ale wydawnictwo, z którym współpracowałam, uznało, że jest na to jeszcze za wcześnie. Przełomem była lektura jej dwutomowego dziennika, który ukazał się w 2016 roku. Kiedy trafiłam na ten tekst w księgarni i go przeczytałam, byłam pod ogromnym wrażeniem. To słowo w głęboki sposób do mnie przemówiło. Obecnie wydana książka „Alicja Lenczewska. Mistyczka naszych czasów” to poszerzone wydanie tamtych moich pierwszych badań i przemyśleń.

Wspólne orędzie mistyczek
Objawienia prywatne dawane kobietom w historii Kościoła łączą się w spójny ciąg – od św. Małgorzaty Marii Alacoque, przez św. Faustynę Kowalską, po Alicję Lenczewską. Czy ma pani podobną refleksję, że to ten sam przekaz miłości Boga, tylko wyrażony innym językiem?
Tak, w pełni się z tym zgadzam. Gdy porównamy orędzie Alicji z „Dzienniczkiem” siostry Faustyny czy pismami Józefy Menéndez, widzimy dokładnie ten sam duch: tajemnicę Serca Jezusowego i Bożego Miłosierdzia. Zbiega się to do prawdy o ogromnej miłości Boga do człowieka – miłości, która sprawia, że wszyscy jesteśmy w Sercu Boga, choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bóg pozostaje ten sam, zmienia się jedynie język przekazu i akcenty dostosowane do czasów, w których żyjemy.
Język Alicji jest niezwykle współczesny i przystępny.
Język Alicji jest bardzo ładną, poprawną polszczyzną – w końcu była nauczycielką. Co kluczowe, nie jest to język egzaltowany. Tradycyjny język mistyczny bywa językiem uniesień i miłosnych metafor, przez co bywa trudny w odbiorze, zwłaszcza dla mężczyzn. U Lenczewskiej wygląda to inaczej: jest bardziej stonowana i powściągliwa nawet chłodna w swoich obserwacjach.
To wyważenie bardzo pomaga w odbiorze treści. Spotkania z Bogiem często wydają się ludziom czymś nierealnym czy wręcz niestosownym. Tymczasem – jak zauważał papież Benedykt XVI – miłość Boga to nie tylko agape (miłość duchowa), ale również eros – miłość, która pociąga, przyciąga i pragnie bliskości. U Alicji ta prawda uderza w bezpośrednich słowach Jezusa: „Kocham Cię”.
Dwa nawrócenia i zapłata dla późno przybyłych
Słowa „kocham Cię” musiały być dla niej wstrząsające, zważywszy na jej poczucie własnej małości.
Alicja miała głębokie poczucie swojej niedoskonałości i grzeszności, pamiętając, jak późno powróciła do Boga. Przez wiele lat żyła z dala od Kościoła, była członkinią partii, a w 1956 roku spontanicznie pojechała na pogrzeb Bieruta. Bóg jednak pokazał na jej przykładzie, że nawrócić można się w każdym momencie życia.
Jej pierwsze nawrócenie nastąpiło w 1984 roku po śmierci mamy, a w 1985 roku, podczas spotkania animatorów Odnowy w Duchu Świętym, doświadczyła pierwszego mistycznego spotkania z Jezusem. Miała wtedy 51 lat. To żywy dowód na ewangeliczną prawdę: nawet jeśli przyjdzie się do winnicy o trzeciej po południu, otrzyma się swojego denara.
Fenomen dziennika duchowego i tajemnica jej życia
Co podczas pracy nad biografią było dla pani najbardziej odkrywcze lub najtrudniejsze?
Jako historyk chciałabym wiedzieć jak najwięcej. Mimo że miałam dostęp do dokumentów rodzinnych, licznych listów i rozmawiałam ze świadkami – jak chociażby z jej bratową, panią Dorotą Lenczewską – pewne kwestie pozostaną tajemnicą.
Przed śmiercią Alicja, na polecenie Jezusa, przepisywała swój dziennik. Zostawiła tylko trzy zeszyty oryginalnych rękopisów, a resztę przepisała ręcznie. Prawdopodobnie pominęła tam najbardziej intymne szczegóły relacji z Bogiem, np. codzienne ustalanie z Jezusem planu dnia. Jednak to, co najistotniejsze dla naszej wiary, zostało zachowane.
Najważniejsze w jej przekazie jest to, że Jezus powiedział jej wprost: „Ty nie jesteś wyjątkowa. Ja chcę rozmawiać z każdym tak, jak rozmawiam z tobą”. Jej Dziennik pokazuje krok po kroku, jak Bóg wychowuje duszę człowieka od poziomu zerowego, prowadząc do duchowych wyżyn, ale potrzebuje w tym współpracy człowieka.
Czy ruszy proces beatyfikacyjny Alicji Lenczewskiej?
Czy myśli Pani, że w przyszłości ruszy oficjalny proces beatyfikacyjny?
Uważam, że jest to bardzo prawdopodobne. W lipcu 2026 r. arcybiskup szczecińsko-kamieński powołał specjalną komisję (złożoną z teologów, historyków i psychologów), której zadaniem jest ponowne i szczegółowe przebadanie pism oraz życia Alicji. Choć jej dzienniki posiadają już imprimatur, ostateczny werdykt tej komisji będzie niezwykle ważny dla wiernych. W archidiecezji składane są już postulaty od grup wiernych i myślę, że otwarcie procesu beatyfikacyjnego to kwestia czasu
Książkę Ewy K. Czaczkowskiej „Alicja Lenczewska. Mistyczka naszych czasów” możesz nabyć TUTAJ.




![{"rendered":"[GALERIA] W tym ko\u015bciele Alicja Lenczewska rozmawia\u0142a z Jezusem"}](https://img.aleteia.org/tr:w-1200,h-600,q-75/uploads/2022/07/lenczewska_kosciol_szczecin_05.jpg)


![Księdzem jest człowiek. W depresji potrzebny jest terapeuta [WYWIAD]](https://img.aleteia.org/tr:w-150,h-150,q-75/uploads/2026/06/shutterstock_1445299580.jpg)





