W Polsce święcono ziarno i rozpoczynano zasiewy, we Florencji do dziś niesie się kolorowe lampiony, a katolicy z indyjskiego Mangalore zasiadają do rodzinnego posiłku z nowych zbiorów. Święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny obrosło zwyczajami, w których wiara spotyka się z rytmem przyrody i historią całych miast.
Ewangelie nie podają ani daty, ani miejsca narodzin Matki Bożej. Nie znajdziemy w nich nawet imion Jej rodziców. Joachim i Anna pojawiają się w pochodzącej z II wieku apokryficznej Protoewangelii Jakuba. Skąd zatem wziął się 8 września?
Początków święta należy szukać w Jerozolimie. W miejscu, w którym według tradycji stał dom Joachima i Anny i przyszła na świat Maryja, wzniesiono w V lub VI wieku bazylikę. Rocznicę jej poświęcenia obchodzono prawdopodobnie 8 września.

Lokalna uroczystość stopniowo stała się na całym świecie świętem narodzin Matki Bożej. Najpierw przyjęło się ono na chrześcijańskim Wschodzie, a pod koniec VII wieku dotarło do Rzymu. Za pontyfikatu papieża Sergiusza I obchodom towarzyszyła już w Wiecznym Mieście uroczysta procesja.
Jedna data, przyjęta później w całym Kościele, w różnych krajach została jednak wypełniona miejscową treścią. Narody wpisały święto w rytm swojego życia, pracy i przyrody. Szczególnie wyraźnie widać to w Polsce, która przez stulecia była krajem rolniczym.
W Polsce: Matka Boża idzie przez zasiane pola
W polskiej tradycji ludowej częściej niż o Narodzeniu Najświętszej Maryi Panny mówiło się o Matce Bożej Siewnej. Początek września był bowiem na wsi chwilą graniczną. Kończył się jeden cykl gospodarski: zboże zostało zebrane, wymłócone i złożone w spichlerzach. Jednocześnie rozpoczynał się następny — trzeba było przygotować ziemię i zasiać oziminy, od których zależał chleb w kolejnym roku. Narodziny Maryi skojarzono więc z początkiem nowego życia ukrytego w ziarnie. Wierzono, że w dniu swojego święta Matka Boża przechodzi przez pola i błogosławi zasiewy. Przysłowia wyznaczały gospodarzom właściwą porę pracy:
Gdy o Matce Bożej zasiano,
to ani za późno, ani za rano.
Albo jeszcze konkretniej:
Na Siewną zacznij siać żyto,
będziesz miał chleb na siebie i na parobka myto.
Ziarno pobłogosławione w kościele
Rolnicy przynosili do kościoła ziarno przeznaczone na siew. Po pobłogosławieniu mieszali je niekiedy z ziarnami wyłuskanymi z bukietów poświęconych 15 sierpnia, w święto Matki Bożej Zielnej. Dodawano również ziarno z wieńca dożynkowego, kłosy przechowywane od Wigilii albo ziarna pobłogosławione w dzień św. Szczepana.
W ten sposób cały rok kościelny łączył się w jeden gospodarski cykl. Ziarno z zakończonych zbiorów miało zapoczątkować następne. W niektórych okolicach dodawano także kawałki wielkanocnej palmy lub rośliny poświęcone w oktawie Bożego Ciała.
Boso, z odkrytą głową i w milczeniu
Pierwszy siew nie był zwykłą pracą. Gospodarz wkładał czyste ubranie, zdejmował kapelusz, a czasem wychodził w pole boso, aby zachować bezpośrednią więź z ziemią. Ziarno skrapiał wodą święconą, kreślił nad nim znak krzyża, a pierwsze garście rzucał na krzyż, wypowiadając słowa: „W imię Boże”.
Siewcę obowiązywało milczenie. Rozmowa podczas pierwszego siewu miała sprawić, że ptaki wydziobią ziarno. W okolicach Birczy przeciwnie — pierwszą garść celowo rzucano ptakom. Etnografowie widzą w tym możliwy ślad znacznie starszych wyobrażeń, według których ptaki symbolizowały dusze zmarłych opiekujące się ziarnem. Niekiedy w pierwszą bruzdę wkładano kawałek chleba, aby ziarno przetrwało zimę i powróciło jako obfity plon. Po zakończeniu pracy na polu układano na krzyż słomę z wieńca dożynkowego.
Święto podpowiadało także, że lato dobiega końca: „Panna się rodzi — jaskółka odchodzi”. Z pogody 8 września wróżono przebieg jesieni, a gospodyniom przypominano o porze obróbki lnu:
Na Matkę Boską Siewną zła to gospodyni,
która lnu z wody nie wyczyni.
Mechanizacja rolnictwa i zmiana sposobu gospodarowania sprawiły, że większość tych obyczajów zanikła. Jednak w niektórych polskich parafiach nadal 8 września przynosi się do kościoła ziarno przeznaczone na zasiew. Pozostał więc najważniejszy sens dawnej tradycji: człowiek wykonuje swoją pracę, ale jej owoce powierza Bogu.

Poza Polską: od pierwszego ryżu do kolorowych lampionów
Zaskakująco bliskie polskiej tradycji są obchody wśród katolików mówiących językiem konkani na południowo-zachodnim wybrzeżu Indii. W Mangalore i okolicach Narodzenie Maryi nazywane jest Monthi Fest i ma jednocześnie charakter święta nowych zbiorów.
Uroczystość poprzedza dziewięciodniowa nowenna. Dzieci przynoszą wtedy kwiaty i składają je przed figurą Maryi. Ósmego września w kościołach błogosławi się kłosy świeżo zebranego ryżu. Rodziny zabierają je do domów i umieszczają przy domowym ołtarzyku, a później dodają kilka ziaren do mleka, słodkiego deseru albo pierwszego dania przygotowanego z nowych zbiorów.
Bliscy zasiadają następnie do uroczystego, tradycyjnie bezmięsnego posiłku. Na stole pojawia się kilka rodzajów warzyw, ryż i potrawy z kokosem. Dzieci otrzymują słodycze oraz kawałki trzciny cukrowej. Jest to zarazem święto Maryi, ziemi i rodziny.
Podobieństwo do polskiego zwyczaju jest niezwykłe. Nad Wisłą błogosławi się ziarno, które dopiero zostanie wrzucone w ziemię. W Indiach — pierwszy ryż, który ziemia już wydała. Dwie kultury rolnicze umieściły to samo święto na przeciwnych krańcach pracy gospodarza: przy siewie i przy zbiorze.
Florencja: noc kolorowych lampionów
Wieczorem 7 września ulice Florencji wypełniają dzieci niosące kolorowe papierowe lampiony, nazywane rificolone. Zwyczaj wyrósł z dawnych nocnych pielgrzymek mieszkańców okolicznych wsi. Przybywali oni na święto Narodzenia Maryi do bazyliki Santissima Annunziata, a zarazem przynosili swoje produkty na odbywający się przy kościele targ.
Ponieważ wyruszali jeszcze nocą, oświetlali sobie drogę lampionami umieszczonymi na długich kijach. Dzisiejsze latarnie mają fantazyjne kształty, a ich pochód kończy się na placu przed bazyliką, gdzie zostają pobłogosławione. Dzieci śpiewają przy tym starą florencką piosenkę, wychwalając własny lampion i żartując z latarni kolegów. Pobożność pobożnością, ale dziecięce prawa pozostają niezmienne.
Prato: trzy klucze do skarbca Maryi
Niedaleko Florencji, w Prato, 8 września odbywa się historyczny pochód, którego zwieńczeniem jest publiczne ukazanie Świętego Paska. Miejscowa tradycja uznaje przechowywaną w katedrze relikwię za pasek należący do Maryi, przekazany św. Tomaszowi podczas Jej Wniebowzięcia.
Skarbiec można otworzyć dopiero za pomocą trzech kluczy używanych jednocześnie. Dwa znajdują się w rękach władz miejskich, a jeden należy do diecezji. Ten średniowieczny system przypomina, że relikwię uważano nie tylko za własność katedry, lecz za wspólny skarb całego miasta. Po przejściu barwnego pochodu biskup ukazuje ją wiernym z zewnętrznej ambony katedry.
Lyon: złota moneta, świeca i trzy salwy
W 1643 roku, gdy Lyonowi zagrażała epidemia, miejscy rajcy złożyli ślub: jeśli miasto zostanie oszczędzone, każdego 8 września udadzą się na Fourvière, wezmą udział we mszy i ofiarują Maryi świecę wykonaną z siedmiu funtów białego wosku oraz złotą monetę.
Lyon uniknął zarazy, a zobowiązanie jest ponawiane do dziś. Po mszy arcybiskup błogosławi miasto Najświętszym Sakramentem z balkonu bazyliki, czemu towarzyszą trzy salwy armatnie. W uroczystości uczestniczą przedstawiciele władz miejskich i regionalnych. Dawny ślub religijny stał się więc również częścią obywatelskiej pamięci Lyonu.
Malta: Dzieciątko Maryja i dzień zwycięstwa
Na Malcie Narodzenie Matki Bożej nazywane jest także Il-Bambina — świętem Dzieciątka Maryi. Szczególnie uroczyście obchodzi się je w Senglei, Naxxar, Mellieħa oraz w Xagħra na wyspie Gozo. Ulicami przechodzą procesje z figurami Maryi, grają orkiestry, fasady kościołów i domów pokrywają dekoracje, a wieczorem niebo rozświetlają fajerwerki.
Ósmy września jest zarazem maltańskim Dniem Zwycięstwa. Upamiętnia zakończenie wielkiego oblężenia wyspy przez wojska osmańskie w 1565 roku, kapitulację okupujących Maltę Francuzów w 1800 roku oraz kapitulację Włoch podczas II wojny światowej w 1943 roku. W Wielkim Porcie odbywają się tego dnia tradycyjne regaty. Święto maryjne i pamięć narodowa zrosły się w jedną uroczystość, nazywaną zarówno świętem Dzieciątka Maryi, jak i dniem zwycięstwa.

Ziarno nowego życia
Narodzenie Maryi nie bez powodu tak łatwo łączono z ziemią rodzącą nowe życie. Polski gospodarz powierzał Jej ziarno, które znikało pod jesienną skibą. Indyjska rodzina dziękowała za pierwsze ziarna wydobyte z dojrzałego kłosa. Florentyńczycy rozświetlali nocną drogę prowadzącą do sanktuarium, a mieszkańcy Lyonu powierzali Maryi całe miasto.
Wspólne święto Kościoła nie zatarło odmienności poszczególnych kultur. Przeciwnie — pozwoliło im własnymi gestami opowiedzieć o tej samej nadziei. Narodziny Maryi zapowiadają przecież przyjście Chrystusa, podobnie jak ziarno ukryte w ziemi zapowiada przyszły chleb.











