Przejdz do tresci glownej

On poszedł do Loreto, ja – na Jasną Górę

5 min czytania
IMG_2989.jpeg

Autor: Arch. prywatne o. Roberta Koska

Cztery wieki temu o. Błażej Palma wyruszył pieszo do Loreto, prosząc Maryję o pomoc w ukończeniu budowy rzymskiego kościoła. W sierpniu 2026 roku jego historia zainspirowała mnie do pielgrzymki na Jasną Górę. Niosłem intencję związaną z tym samym miejscem: odnowieniem kaplicy Matki Bożej Opatrzności.

TODO MESSAGE :

Do Częstochowy szedłem z myślą o Rzymie. Najważniejszą intencją mojej pielgrzymki była modlitwa o pomyślne rozpoczęcie, przebieg i zakończenie renowacji kaplicy ojców barnabitów przy kościele świętych Błażeja i Karola ai Catinari. To tam Maryja odbiera cześć jako Matka Bożej Opatrzności. Właśnie Jej chciałem powierzyć przyszłość tego miejsca.

Starałem się ofiarować w tej intencji każdy krok, każdą modlitwę i trud drogi. Towarzyszyła mi historia zakonnika, który przed wiekami zaniósł do Maryi podobną troskę.

190 osób, 18 krajów, jedna droga

Od 17 do 25 sierpnia 2026 roku uczestniczyłem w 44. Pieszej Pielgrzymce Tarnowskiej, wędrującej pod hasłem „Posłani”. Przez dziewięć dni pokonaliśmy ponad 200 kilometrów. Jak podało Biuro Prasowe Jasnej Góry, w pielgrzymce szło 7200 osób, podzielonych na 25 grup. 

Moja grupa, oznaczona numerem 21 i nosząca imię błogosławionej Karoliny Kózkówny, liczyła 190 osób z 18 krajów. Różniły nas języki, miejsca pochodzenia i życiowe doświadczenia. Łączyły wiara, modlitwa i droga do Jasnogórskiej Matki.

W tej wspólnocie powszechność Kościoła nabierała dla mnie konkretnego znaczenia. Miała twarze ludzi, z którymi szedłem. Tak wiele różnych historii mogło spotkać się na jednym szlaku.

Więcej niż pokonane kilometry

Pielgrzymowanie od stuleci należy do polskiego doświadczenia wiary. Do sanktuariów przybywamy z wdzięcznością, prośbą o pomoc, pragnieniem pojednania. O skali tej tradycji świadczą dane jasnogórskie: w 2025 roku sanktuarium odwiedziło ponad 4,2 miliona osób, a około 97,5 tysiąca dotarło tam w pielgrzymkach pieszych. 

Liczby mówią jednak tylko część prawdy o pielgrzymce. Jej sens odsłaniają intencje niesione przez ludzi i przemiana, która może dokonywać się w drodze. Wysiłek, niewygoda i zmęczenie zyskują wymiar pokutny, gdy stają się dobrowolną ofiarą, połączoną z modlitwą.

Eucharystia, różaniec, śpiew, konferencje i chwile ciszy nadają wędrówce rytm rekolekcji. Wśród codziennych zajęć trudno nieraz znaleźć czas na pytania o to, co najważniejsze. Na pielgrzymim szlaku jest dla nich miejsce. Droga do sanktuarium może stać się drogą ku pojednaniu z Bogiem, z drugim człowiekiem i z samym sobą.

Gdy zabrakło pieniędzy, wyruszył do Loreto

O. Błażej Palma był barnabitą, duszpasterzem i autorem pism duchowych. Do zgromadzenia wstąpił w Rzymie w 1599 roku. Troskę o życie religijne łączył z pomocą potrzebującym: założył sodalicję „Pokora św. Karola”, której członkinie odwiedzały chorych w szpitalach, niosąc im pocieszenie i wsparcie. Angażował się także w katechizację.

O. Błażej Palma

W jego życiu szczególnie poruszyła mnie historia budowy kościoła św. Karola ai Catinari. Gdy zabrakło środków na dokończenie prac, o. Palma wyruszył pieszo do sanktuarium Matki Bożej w Loreto. Tam prosił o Jej wstawiennictwo.

Według przekazu zachowanego przez barnabitów po powrocie z pielgrzymki otrzymał zapis testamentowy kardynała Leniego, który pozwolił doprowadzić budowę do końca. Zakonnik odczytał to wydarzenie jako pomoc Bożej Opatrzności za przyczyną Maryi i opisał je w aktach wspólnoty. Jego świadectwo stało się później jednym ze źródeł rozwijającego się nabożeństwa do Matki Bożej Opatrzności.

Cztery wieki później

Historia o. Palmy przestała być dla mnie jedynie opowieścią z przeszłości. Odnalazłem w niej zachętę, by także powierzyć Maryi własne troski i nadzieje.

On prosił w Loreto o pomoc w ukończeniu kościoła. Ja zaniosłem na Jasną Górę modlitwę o odnowienie związanej z nim kaplicy. Dzieliły nas stulecia, inne okoliczności i inne szlaki. Łączyła ufność w Bożą Opatrzność i wstawiennictwo Matki Bożej.

Nie chodzi o oczekiwanie, że dawna historia powtórzy się dokładnie w ten sam sposób. Zawierzenie nie daje gotowego scenariusza przyszłości. Pozwala jednak podejmować potrzebne działania z nadzieją, że człowiek nie pozostaje w swoich staraniach sam.

Tak rozumiem również moją pielgrzymkę. Modlitwa o renowację kaplicy obejmuje konkretne sprawy: ludzi, którzy podejmą się pracy, potrzebne środki i właściwe decyzje. Powierzyć je Maryi to prosić, by towarzyszyła temu dziełu od pierwszych przygotowań aż po jego ukończenie.

W drodze z Tarnowa do Częstochowy łączyłem więc w sercu trzy miejsca: Jasną Górę, Loreto i Rzym. Ufam, że ofiarowany trud przyniesie owoce, a Boża Opatrzność wskaże drogę do szczęśliwego zakończenia renowacji. Na Jasną Górę doszedłem 25 sierpnia. Moja modlitwa o rzymską kaplicę trwa nadal.