Przejdz do tresci glownej

Zobaczył, że ambona spada. Tak pomógł ocalić polskie sanktuarium na Kahlenbergu

3 min czytania
Dobling_Wien_-_Kahlenbergkirche.jpg

Autor: C.Stadler/Bwag, CC BY-SA 4.0

Dziś, 12 września, przypada 343. rocznica Wiktorii Wiedeńskiej. Na wzgórzu, z którego wojska Jana III Sobieskiego wyruszyły do bitwy, stoi dziś Polskie Sanktuarium Narodowe – odnowione dzięki ludziom, którzy nie poprzestali na zapewnieniach o pamięci. Jednym z nich jest Marek Małecki, prezes Grupy Kapitałowej SOLBET.

TODO MESSAGE :

12 września 1683 roku na Kahlenbergu odprawiono Mszę świętą, w której uczestniczył król Jan III Sobieski. Liturgii przewodniczył kapucyn Marco d’Aviano, legat papieski i jeden z duchowych przywódców obrony Wiednia.

Jeszcze tego samego dnia wojska sprzymierzone pod dowództwem polskiego króla rozbiły armię Imperium Osmańskiego oblegającą miasto. Zwycięstwo przeszło do historii jako Wiktoria Wiedeńska.

Dziś na Kahlenbergu stoi kościół św. Józefa, będący Polskim Sanktuarium Narodowym. Nie jest to wyłącznie pomnik dawnej chwały. W świątyni nadal sprawowana jest liturgia, przybywają tu pielgrzymi, a opiekujący się nią zmartwychwstańcy strzegą pamiątek związanych z Janem III Sobieskim i jego żołnierzami.

Kaplica Sobieskiego i polskie pamiątki

Od 1906 roku pieczę nad kościołem sprawuje polskie Zgromadzenie Zmartwychwstańców. W latach 1929–1930 Jan Henryk Rosen ozdobił freskami Kaplicę Sobieskiego. Na jej ścianach umieścił między innymi 102 herby polskiego rycerstwa uczestniczącego w wyprawie wiedeńskiej.

W sanktuarium można zobaczyć również kopię obrazu Jana Matejki „Sobieski pod Wiedniem”, fragment zbroi husarskiej, dokumenty opisujące przebieg bitwy oraz inne pamiątki związane z królem i jego wojskiem.

Przez wiele lat świątynia wymagała jednak gruntownego remontu. To, że dzisiaj można oglądać ją w odnowionej postaci, jest zasługą zmartwychwstańców oraz ludzi, którzy postanowili wesprzeć ratowanie tego miejsca. Jednym z głównych darczyńców był Marek Małecki.

„Zobaczyłem, że ambona spada”

Impulsem do działania stał się widok niszczejącej ambony. Małecki wspominał o tym w rozmowie z telewizją wPolsce24:

Za czwartym razem zobaczyłem, że ambona spada. Powiedziałem: „Ojcze, ja może tę ambonę wyremontuję?”. Usłyszałem, że wcześniej byli tu wojewodowie, ministrowie, wszyscy obiecywali. Po dłuższym czasie odnalazłem go ponownie. Uwierzył i robiliśmy.

Na jednej ambonie się nie skończyło. Prace objęły znacznie większą część sanktuarium i trwały ponad rok. Małecki tłumaczył, że zdecydował się na pomoc ze względu na znaczenie Kahlenbergu dla polskiej historii.

Kahlenberg jest jednym z najważniejszych miejsc dla Polski. Dla naszej ojczyzny, naszego oręża, naszego patriotyzmu – mówił.

Szczególnie poruszała go pamięć o żołnierzach poległych podczas walk. W czasie prowadzonych prac udało się odnaleźć miejsce, w którym pochowano Polaków zmarłych po bitwie. Teren dawnego cmentarza jest obecnie odnawiany.

„To mnie kosztowało prawie całe moje serce”

Zapytany o koszty całego przedsięwzięcia, prezes SOLBETU nie podał konkretnej kwoty.

To mnie kosztowało prawie całe moje serce – odpowiedział.

Dodał, że zaangażowanie w ochronę polskiego dziedzictwa traktuje inaczej niż działalność zawodową:

Serce do przemysłu jest inne i inne jest dla ojczyzny.

W rocznicę Wiktorii Wiedeńskiej warto więc pamiętać nie tylko o królu i jego żołnierzach. Także o tych, którzy po 343 latach pilnują, aby miejsce ich modlitwy, walki i ofiary nie zamieniło się w pusty punkt na turystycznej mapie Wiednia.