Projektował kościoły, szkoły, fabryki i gmachy publiczne, współtworzył nowoczesny Poznań, ratował zabytki i pracował dla odradzającego się państwa. Stefan Cybichowski należał do pokolenia, które po 1918 roku dosłownie budowało Polskę. Jego historia pokazuje też, jak w II Rzeczypospolitej zmieniało się myślenie o architekturze kościelnej — od poszukiwania stylu narodowego po śmiały modernizm.
Latem 1939 roku w Zdziechowie pod Gnieznem kończyła się budowa nowego kościoła. Nie miał być tylko kolejną świątynią dla miejscowej parafii. Powstawał jako wotum wdzięczności za zwycięskie powstanie wielkopolskie i odzyskanie przez Polskę niepodległości.
Inicjatorem budowy był ks. Mateusz Zabłocki, kapłan i uczestnik powstania, który podczas walk pod Zdziechową dostał się do niemieckiej niewoli i został skazany na śmierć. Ocalał dzięki wymianie jeńców. Dwadzieścia lat później budował w miejscu tych wydarzeń kościół. Projektantem był Stefan Cybichowski.
Świątynię poświęcono 2 lipca 1939 roku. Dwa miesiące później Niemcy napadły na Polskę. Kościół zamienili w magazyn. Cybichowskiego aresztowało Gestapo. 6 stycznia 1940 roku został rozstrzelany w Forcie VII w Poznaniu.
Ta krótka sekwencja wydarzeń mogłaby wystarczyć za symboliczne streszczenie jego życia. Cybichowski należał bowiem do ludzi, którzy po 1918 roku dosłownie budowali odrodzoną Polskę. Budował jej instytucje, jej miasta i jej kościoły.
Z Inowrocławia do Charlottenburga
Urodził się w 1881 roku w Poznaniu, ale młodość spędził w Inowrocławiu. Tam ukończył gimnazjum, a następnie wyjechał na studia architektoniczne do Charlottenburga. Była to znakomita szkoła. Po uzyskaniu dyplomu pracował w Berlinie, uczestnicząc między innymi w realizacji obiektów publicznych.
W 1910 roku wrócił do Poznania i otworzył własną pracownię. Kiedy osiem lat później Polska odzyskała niepodległość, niemieckie wykształcenie i doświadczenie wykorzystał do budowania polskich instytucji.
Nie był przy tym jedynie architektem kościelnym. Kierował Wydziałem Budowlanym Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, był radnym miejskim i honorowym radcą magistratu, wykładał na Uniwersytecie Poznańskim. Uczestniczył w tworzeniu infrastruktury Targów Poznańskich. Projektował szkoły, zakłady przemysłowe, domy, wille i budynki użyteczności publicznej.
Poznań międzywojenny do dziś nosi ślady jego działalności. A jednak szczególne miejsce w jego dorobku zajmowały kościoły.
Polska potrzebowała kościołów
Po 1918 roku na ziemiach dawnego zaboru pruskiego trzeba było nie tylko organizować polską administrację, szkoły i instytucje. Zmieniały się miasta i struktura ich mieszkańców, powstawały nowe dzielnice, a wraz z nimi nowe parafie.
Dobrze widać to w Bydgoszczy. W mieście, w którym przed odzyskaniem niepodległości dominowali protestanci, w ciągu kilkunastu lat zdecydowaną większość mieszkańców zaczęli stanowić polscy katolicy. Istniejące świątynie nie były w stanie ich pomieścić.
Podobne potrzeby występowały w innych częściach Wielkopolski, Kujaw i Pomorza. I właśnie wtedy nazwisko Cybichowskiego zaczyna pojawiać się przy kolejnych przedsięwzięciach kościelnych.
Projektował nowe świątynie, przebudowywał stare, ratował zabytki. W jego dorobku znajdują się dziesiątki realizacji sakralnych. W literaturze poświęconej architekturze tego okresu nazwano go wręcz rekordzistą pod względem liczby projektowanych kościołów.
Nie wypracował przy tym jednego rozpoznawalnego „stylu Cybichowskiego”. Przeciwnie. Jego kościoły pokazują, jak bardzo zmieniała się polska architektura sakralna między odzyskaniem niepodległości a wybuchem II wojny światowej.
Przywracał Bydgoszczy jej stare kościoły
Zanim zaczął budować w Bydgoszczy nowe świątynie, powierzono mu opiekę nad najważniejszymi zabytkami sakralnymi miasta. W 1922 roku rozpoczął prace przy kościele Klarysek. Po pruskiej kasacie klasztoru świątynia przez dziesięciolecia służyła celom świeckim. Mieściły się w niej między innymi magazyny, a część budynku wykorzystywała straż pożarna. Po powrocie Bydgoszczy do Polski kościół miał znów stać się kościołem.
Cybichowski usunął późniejsze przybudówki i wtórne podziały wnętrza, odtworzył dawne elementy architektoniczne. Zaprojektował również piękny neorenesansowy kamienny portal od strony ulicy Gdańskiej, wykonany przez rzeźbiarza Jakuba Joba. Wygląda dziś tak naturalnie, że niewtajemniczony przechodzień może być przekonany, iż znajduje się tam od XVI czy XVII wieku. Tymczasem jest dziełem sprzed zaledwie stu lat.

Równocześnie Cybichowski pracował przy bydgoskiej farze, dzisiejszej katedrze, oraz przy dawnym kościele bernardynów.
Stwierdzenie, spotykane czasem w jego biografiach, że „odnowił bydgoską starówkę”, jest zbyt szerokie. Prawdą jest jednak coś bardziej konkretnego i chyba ciekawszego: po powrocie Bydgoszczy do Polski powierzono mu odnowienie trzech najważniejszych zachowanych staropolskich świątyń miasta.
Kilka lat później w samym sercu starej Bydgoszczy stanął jeszcze zaprojektowany przez niego Dom Katolicki.
Jak powinien wyglądać polski kościół?
Nowe świątynie stawiały przed architektami inne pytanie. Jak powinien wyglądać kościół budowany w państwie, które po ponad stu latach niewoli odzyskało niepodległość?
Jedną z odpowiedzi było poszukiwanie tak zwanego stylu narodowego.
Widać to w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na bydgoskim Szwederowie, zaprojektowanym przez Cybichowskiego w latach 20. Parafia była młoda, a warunki początkowo wręcz prowizoryczne: wierni modlili się pod gołym niebem, później korzystali z pomieszczeń zastępczych.
Cybichowski zaprojektował dla nich dużą świątynię, której formy świadomie nawiązywały do polskiej tradycji. Można w niej odnaleźć inspiracje rodzimym budownictwem drewnianym, a we wnętrzu formy historyzujące.

Ale Cybichowski nie zatrzymał się w tym miejscu.
Nowoczesny kościół może być tańszy
Kiedy niespełna dziesięć lat później projektował kościół św. Antoniego na bydgoskim Czyżkówku, myślał już inaczej.
W 1935 roku biskup Antoni Laubitz pisał do władz Bydgoszczy, że ponad siedmiotysięczna parafia korzysta z budynku „niegodnego nazwy kaplicy”. Koszt projektu pokrył sam biskup. Cybichowski zaproponował świątynię „w stylu nowoczesnym”, która — jak podkreślał Laubitz — miała być o jedną czwartą tańsza od kościołów w stylach historycznych.
Kilka kilometrów dzieli Szwederowo od Czyżkówka. W historii architektury dzieli je niemal epoka.
Pierwszy kościół pokazuje poszukiwanie narodowej formy zakorzenionej w tradycji. Drugi jest znacznie prostszy, oszczędniejszy i nowocześniejszy.
Cybichowski nie traktował więc tradycji i nowoczesności jak dwóch obozów, pomiędzy którymi trzeba raz na zawsze dokonać wyboru.
Lubisz nasze artykuły?

Ratował kościół, który zawalił się nad kopalnią soli
Szczególne zadanie czekało go w mieście jego młodości.
Monumentalny kościół Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie w Inowrocławiu nie był jego dziełem. Zaprojektował go niemiecki architekt August Rincklake.
W 1909 roku wydarzyła się jednak katastrofa. Wskutek ruchów gruntu związanych z eksploatacją soli zawaliła się część ogromnej świątyni. Kościół zamknięto i przez blisko dwadzieścia lat pozostawał nieczynny.
W odrodzonej Polsce podjęto decyzję o jego odbudowie. W latach 1927–1929 pracami kierowali Stefan Cybichowski i wybitny historyk sztuki oraz konserwator Nikodem Pajzderski.
Cybichowski wracał więc do Inowrocławia, w którym chodził do gimnazjum, jako jeden z najważniejszych architektów Wielkopolski. Tym razem nie po to, aby zaprojektować nową świątynię, lecz żeby uratować istniejącą.
Później zaprojektował w Inowrocławiu również kościół św. Józefa.
Coraz bliżej modernizmu
Podobną ewolucję jego twórczości można obserwować w Poznaniu i całej Wielkopolsce.
Cybichowski projektował kościoły między innymi w Cielczy, Ryczywole, Gołańczy, Kruszewie, Sokolnikach, Chojnie czy Wszemborzu. Pracował przy świątyniach istniejących, między innymi w Górce Duchownej. W Poznaniu przebudował kościół św. Marcina, a dla nowej parafii na Winiarach zaprojektował kościół św. Stanisława Kostki.
Pod koniec lat 30. doszedł natomiast do projektu, który znakomicie pokazuje, dokąd zmierzała jego architektura.
Dominikanie, którzy wrócili do Poznania po ponad stu latach nieobecności, zamówili u niego projekt nowego kościoła i klasztoru. Cybichowski zaproponował monumentalny zespół modernistyczny: geometryczną bryłę świątyni z wysoką, wolnostojącą wieżą.
Budowę rozpoczęto w 1939 roku.
Wojna przerwała prace. Powstała część klasztorna, natomiast kościoła Cybichowskiego nigdy nie zbudowano. Dzisiejsza dominikańska świątynia jest już dziełem innego architekta, Marka Leykama.
To szczególnie wymowny niezrealizowany projekt. Architekt, który po odzyskaniu niepodległości poszukiwał polskiej formy kościoła w tradycji, u schyłku II Rzeczypospolitej projektował już zdecydowanie nowoczesną świątynię.

Kościół jako wotum za niepodległość
Bywało jednak, że znaczenie kościoła wykraczało daleko poza jego architekturę.
Tak było w Brzozie pod Bydgoszczą, gdzie świątynię NMP Królowej Polski wzniesiono w miejscu związanym z walkami powstania wielkopolskiego. Tak było również w Zdziechowie pod Gnieznem. Tam kościół był wprost wotum za odzyskaną niepodległość.
Projektował go Cybichowski. Budował ks. Mateusz Zabłocki, uczestnik powstania wielkopolskiego. Kamień węgielny poświęcił bp Antoni Laubitz. Kościół ukończono latem 1939 roku.
Historia zatoczyła koło szybciej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

6 stycznia 1940 roku
Po wkroczeniu Niemców Cybichowski został aresztowany przez Gestapo 28 października 1939 roku. Trafił do Fortu VII w Poznaniu, pierwszego niemieckiego obozu koncentracyjnego utworzonego na okupowanych ziemiach polskich.
6 stycznia 1940 roku został rozstrzelany.
Tego samego dnia Niemcy zamordowali również Nikodema Pajzderskiego — człowieka, z którym kilkanaście lat wcześniej Cybichowski odbudowywał zawalony kościół Zwiastowania NMP w Inowrocławiu.
Nie był to przypadkowy terror. Okupant od pierwszych miesięcy wojny systematycznie uderzał w wielkopolskie elity: naukowców, duchownych, nauczycieli, artystów, urzędników i ludzi zaangażowanych w życie publiczne.
Cybichowski należał właśnie do tej warstwy.
Kiedy wrócił z Berlina do Poznania, Polski nie było jeszcze na mapie. Kiedy Polska odzyskała niepodległość, pomagał tworzyć jej administrację i instytucje. Projektował nowoczesne miasto. Ratował jego zabytki. Budował kościoły dla nowych parafii.
Niektóre nawiązywały do dawnej polskiej architektury, inne były neoklasycystyczne, jeszcze inne zdecydowanie modernistyczne. Niektóre były zwyczajnie potrzebne, bo wierni nie mieścili się w istniejących świątyniach. Inne stawały się pomnikami odzyskanej wolności.
A gdy Niemcy ponownie odebrali Polsce niepodległość, jednym z pierwszych celów stał się człowiek, który przez dwadzieścia lat pomagał nadawać tej niepodległości materialny kształt.
Lubisz nasze artykuły?












