Zbliżająca się wizyta papieża Leona XIV we Francji zapowiada się inaczej, niż chciałby tego Pałac Elizejski. Jak wynika z dziennikarskiego śledztwa przeprowadzonego przez katolicki dziennik „La Croix”, Stolica Apostolska miała odmówić przyjęcia przez papieża Wielkiego Krzyża Legii Honorowej – najwyższego francuskiego odznaczenia państwowego.
Decyzja o rezygnacji z orderu to, jak się okazuje, tylko jeden z elementów domniemanej szerszej strategii Watykanu, który zdaje się celowo ograniczać państwowo-ceremonialny charakter papieskiej podróży. Zmniejszona ma być również oprawa wojskowa powitania – Watykan chciał uniknąć obecności Gwardii Republikańskiej wraz z jej doboszami.
Ograniczenia dotyczą też planu spotkań z prezydentem Francji. Według dziennika nie dojdzie do oficjalnego obiadu ani kolacji z Emmanuelem Macronem, co w przypadku wizyt głów państw i najważniejszych gości zagranicznych bywa standardem dyplomatycznego protokołu.
Podobna powściągliwość ma cechować wizytę w katedrze Notre-Dame. Prezydent Francji liczył podobno na dłuższe, kilkudziesięciominutowe spotkanie z papieżem, podczas którego mógłby osobiście zaprezentować mu efekty renowacji świątyni po pożarze z 2019 roku. Ostateczny program wizyty nie przewiduje jednak takiego scenariusza – papieskie nieszpory w Notre-Dame nie mają zostać przekształcone w prezydencką prezentację odbudowanego zabytku.
Religijny, nie państwowy charakter podróży
Odmowa przyjęcia orderu i pozostałe decyzje protokolarne według "La Croix" można odczytywać jako sygnał, że Leon XIV chce podkreślić przede wszystkim duszpasterski i religijny wymiar swojej podróży do Francji. Program wizyty koncentruje się na sprawowaniu liturgii, modlitwie w Notre-Dame, spotkaniach z duchowieństwem, osobami konsekrowanymi, katechumenami i młodzieżą, a także na wizycie w Lourdes.
Francja, jako państwo, odegrała istotną rolę w odbudowie paryskiej katedry po katastrofalnym pożarze – to państwo było właścicielem obiektu i wzięło na siebie odpowiedzialność za jego renowację. Niemniej z perspektywy Kościoła Notre-Dame pozostaje przede wszystkim miejscem kultu, a nie pomnikiem państwowych osiągnięć.
Emmanuel Macron przyjmie papieża w Pałacu Elizejskim zgodnie z dyplomatyczną kurtuazją, jednak – jak sugerują komentatorzy śledzący przygotowania do wizyty – nic ponad standardowy protokół nie jest planowane. Warto przypomnieć, że francuski prezydent, podobnie jak jego poprzednicy, z racji pełnionego urzędu jest jedynym honorowym kanonikiem bazyliki św. Jana na Lateranie, katedry biskupa Rzymu.
Podróż do kraju o silnej tradycji laickości
Wizyta Leona XIV we Francji będzie pierwszą papieską podróżą nad Sekwaną od 18 lat – poprzednio kraj ten odwiedził Benedykt XVI z okazji 150. rocznicy objawień w Lourdes. Relacje między Stolicą Apostolską a Republiką Francuską od dawna cechuje pewne napięcie wynikające z zasady laickości państwa, która wyklucza nadawanie religii oficjalnej roli w życiu publicznym.
Seria decyzji protokolarnych, o jakich na razie pisze prasa, podjętych przed wizytą Leona XIV – od odmowy przyjęcia Legii Honorowej, przez ograniczenie wojskowej oprawy powitania, po rezygnację z oficjalnych kolacji – może być odczytywana jako próba wyraźnego oddzielenia wymiaru duchowego podróży od jej ewentualnego wykorzystania w celach wizerunkowych przez francuskie władze.
Warto zwrócić uwagę, że zupełnie inna atmosfera towarzyszyła wizytom papieża Leona w dwóch niewielkich europejskich i katolickich, także w sensie ustrojowym, państwach, które odwiedził papież. W Monako i San Marino biskup Rzymu wprost nawiązywał i chwalił konsekwentne przywiązane tych państwo do zasad chrześcijańskich w życiu publicznym. Czy to znaczy, że pielgrzymka do Francji minie w złych nastrojach? Oczywiście, że nie. Papież przede wszystkim, wiele na to wskazuje, chce przyjechać do ludzi wierzących i dobrej woli, a nie do państwa, które uwikłane jest w tak wiele problemów etycznych i politycznych.
Trudno nie uśmiechnąć się na myśl, że Leon XIV chce wyraźnie pokazać jaki jest cel jego wizyty. Warto docenić tę zdolność amerykańskiego papieża do publicznych gestów dystansu, nie wobec ludzi przecież, ale establishmentu, który w zwykłym trybie swojego działania nie dostrzega Kościoła jako prawdziwego partnera społecznego.






![Księdzem jest człowiek. W depresji potrzebny jest terapeuta [WYWIAD]](https://img.aleteia.org/tr:w-150,h-150,q-75/uploads/2026/06/shutterstock_1445299580.jpg)





