Przejdz do tresci glownej

83-letnia chrześcijanka zmarła po eutanazji. Rodzina mówi, że wbrew swojej woli

4 min czytania
shutterstock_2155466453.jpg

Autor: Shutterstock

W Ontario zmarła po zastosowaniu procedury MAID (Medical Assistance in Dying) Brigitte Stegemann, chora na raka żołądka w IV stadium. Jej bliscy twierdzą, że nie wyraziła ważnej zgody. Sprawę bada policja z Belleville.

TODO MESSAGE :

Do śmierci doszło 10 lipca w domu opieki The Pearl w Cannifton. Wnuczka, Brigitte Kranendonk, od sześciu lat pełniąca funkcję pełnomocniczki babci, opowiedziała mediom, że pani Stegemann kilkakrotnie odrzucała eutanazję, powołując się na wiarę i lęk przed sprzeciwem wobec Boga. Podczas rozmów z personelem rodzina czuła, że jest traktowana jak przeszkoda.

Według wnuczki seniorka miała poważny niedosłuch i zaburzenia poznawcze. Podczas oceny zdolności do wyrażenia zgody udzielała błędnych odpowiedzi, m.in. twierdziła, że nie ma rodzeństwa, choć miała trzynaścioro. Kranendonk mówi też, że nigdy nie zobaczyła podpisanych dokumentów, mimo że była pełnomocniczką. Nie wie, kto był świadkiem rzekomej zgody ani jak wyjaśniono babci treść formularzy.

Dwa dni przed śmiercią wnuczka wprost powiedziała babci, że w związku z wcześniejszą rozmową z lekarzami w piątek umrze w wyniku "zabiegu". Ta rozpłakała się i wielokrotnie powtarzała, że „popełniła błąd". Rankiem 10 lipca, gdy lekarka zapowiedziała podanie „leku", pani Stegemann milczała. Rodzina liczyła, że brak ustnej zgody zatrzyma zabieg, ale zespół medyczny miał go kontynuować. Według wnuczki kobieta zmarła w ciągu kilkunastu minut. Bliscy twierdzą, że miała złożone ręce, jakby się modliła. Ten szczegół, jak i niektóre inne relacje o przebiegu zabiegu, różnią się między doniesieniami medialnymi, jednak cała sprawa jest skandaliczna nawet z perspektywy kanadyjskiego prawa. To zaś nie stawia eutanazji znaczących przeszkód.

Co mówią przepisy

Kanadyjskie prawo wymaga, by tuż przed eutanazją pacjent mógł wycofać prośbę i potwierdzić zgodę. Wyjątek stanowi wcześniejsze pisemne zrzeczenie się tego potwierdzenia, ale traci ono moc, gdy osoba niezdolna do czynności prawnych sprzeciwi się słowem, dźwiękiem lub gestem. Rodzina podkreśla, że zaufała tym zabezpieczeniom i dlatego nie próbowała sądownie zatrzymać zabiegu. Policja potwierdziła prowadzenie śledztwa, ale nie podała szczegółów ani terminu jego zakończenia.

Sprawa nie jest odosobniona. Dr Ramona Coelho, lekarka rodzinna z Ontario, przekonuje, że tamtejszy komitet kontrolujacy zgony w wyniku MAID nie zgłasza podejrzeń nadużyć policji, i konieczny jest niezależny, ogólnokrajowy organu nadzoru.

Skala zjawiska

W 2024 roku w Kanadzie eutanazję przeprowadzono u 16 499 osób. To 5,1% wszystkich zgonów w kraju.

Wniosek: problemem nie są procedury

Kanadyjskie prawo teoretycznie zawiera pewną pulę zabezpieczeń: oceny zdolności poznawczych, świadków, wymóg ostatecznej zgody. Jeśli relacja rodziny jest prawdziwa, żadne z nich nie ochroniło pani Stegemann. Można z tego wyciągnąć wniosek, że trzeba je zaostrzyć. Ale sprawa pokazuje coś głębszego.

Eutanazja jest niedopuszczalna niezależnie od procedur. Zakłada, że lekarz może zadać śmierć, a życie człowieka schorowanego, starego i zależnego od innych staje się czymś, o czym można rozstrzygać w kategoriach opłacalności i wygody. Żadna lista kontrolna nie zabezpieczy przed tym, że system, który normalizuje odebranie życia, będzie działał pod presją czasu, kosztów i oczekiwań. Historia Brigitte Stegemann mogła się wydarzyć nie mimo procedur, lecz dlatego, że ich sensem jest umożliwianie śmierci.

Dla chrześcijan sprzeciw wobec eutanazji wynika z przekonania, że życie jest darem, którego nikt nie ma prawa odebrać, a cierpienie nie unieważnia ludzkiej godności. Odpowiedzią na chorobę i starość nie powinna być śmierć, lecz opieka paliatywna, obecność bliskich i troska. Sprawa z Ontario przypomina, że ci, którzy sprzeciwiają się eutanazji, nie muszą czekać na wyniki dochodzenia, by mówić o granicy, której nie wolno przekraczać.