Po pierwszym w Holandii przypadku eutanazji dziecka w wieku od 1 do 12 lat kardynał Wim Eijk, ekspert w dziedzinie etyki medycznej, zakwestionował tę praktykę.
W czasie, gdy kolejne miejsca na świecie legalizują tak zwaną „pomoc medyczną w umieraniu” — zarówno eutanazję, jak i wspomagane samobójstwo — holenderski kardynał zabrał głos w sprawie niedawnego przypadku „pomocy w umieraniu”, który zakończył życie niemal dwuletniego dziecka.
Kardynał Wim Eijk, przewodniczący Konferencji Episkopatu Holandii, powiedział w rozmowie z Crux Now, że w kulturach zachodnich pojęcie miłosierdzia jest dziś niewłaściwie rozumiane i wykorzystywane. Kardynał Eijk, który przed wstąpieniem do stanu duchownego był lekarzem, a swoją pracę doktorską z medycyny poświęcił holenderskiej praktyce eutanazji i związanym z nią problemom etycznym, zakwestionował pogląd, że zakończenie życia dziecka może być aktem miłosierdzia. Powiedział:
Słowa „miłosierdzie” często używa się dziś do usprawiedliwiania działań budzących zastrzeżenia natury etycznej. Czy jednak można nazwać miłosierdziem naruszenie podstawowej godności osoby ludzkiej poprzez odebranie jej życia?
Tym, co rzeczywiście jest miłosierdziem, jest zapewnienie odpowiedniej opieki — w tym przypadku opieki paliatywnej. Jeśli standardowe formy opieki paliatywnej okażą się niewystarczające, by zmniejszyć cierpienie do poziomu możliwego do zniesienia, rozwiązaniem może być sedacja paliatywna.
Pełny wywiad można przeczytać w Crux Now.
W 2024 roku Holandia wprowadziła przepisy zezwalające na eutanazję dzieci poniżej 12. roku życia. Pod koniec 2025 roku w ten sposób zmarło pierwsze dziecko. Był to pierwszy w Holandii przypadek eutanazji dziecka w wieku od 1 do 12 lat. Wcześniej w Belgii w wyniku eutanazji zmarło dwoje dzieci.
Jak wynika z raportu, dziecko urodziło się przedwcześnie, w 26. tygodniu ciąży. W wyniku uszkodzenia mózgu cierpiało na mózgowe porażenie dziecięce oraz zaburzenia widzenia. Miało również napady padaczkowe, problemy z odkrztuszaniem wydzieliny oraz zaburzenia snu.
Rodzice i lekarz prowadzący zdecydowali o zakończeniu życia dziecka, jednak — jak wynika z raportu — część konsultujących lekarzy nie zgadzała się z tą decyzją.
Lekarz zwrócił się o niezależne opinie do lekarzy spoza swojego regionu. (…) Lekarze ci stwierdzili, że w tamtym czasie dziecko nie cierpiało w sposób ciągły i nie do zniesienia. (…) Uznali, że wciąż istniały racjonalne alternatywy, takie jak leczenie paliatywne i inne leki, które mogłyby zapewnić lepszą kontrolę napadów padaczkowych.
Mimo to rodzice zdecydowali się na eutanazję. Holenderska komisja dokonująca oceny przypadku uznała następnie, że „lekarz działał z zachowaniem należytej staranności”.
Podczas swojej niedawnej wizyty we Francji, która w lipcu zalegalizowała wspomagane samobójstwo i eutanazję, papież Leon XIV zdecydowanie potępił eutanazję. Swoje słowa skierował do audytorium, w którym znajdowało się wiele chorych i cierpiących dzieci. W przemówieniu wygłoszonym w sanktuarium w Lourdes powiedział:
Musimy odrzucić pokusę powodowania śmierci pod pozorem fałszywego współczucia. Nie sposób uznać powodowania śmierci za coś normalnego. To, co jest legalne, nie zawsze jest moralne.












