Dlaczego pychę mylimy z pokorą? Dlaczego to z niej bierze się każdy grzech? Odpowiada o. Tytus Boguszyński.
W książce „Kochaj siebie. Nietypowe Słowo o siedmiu grzechach głównych” Katarzyna Szkarpetowska oraz o. Tytus M. Boguszyński rozmawiają m.in. o pysze.
Ześwinione anioły
Katarzyna Szkarpetowska: Ksiądz Piotr Pawlukiewicz powiedział kiedyś w jednej z audycji „Katechizmu poręcznego”: „Demony to anioły, które się zeświniły z pychy”. Czemu Pan Bóg pozwolił aniołom, które kochał, aby się zeświniły?
Tytus M. Boguszyński OFM*: Pan Bóg szanuje naszą wolność, także aniołów, które się zbuntowały. I dlatego pozwolił im zgnoić się. To ześwinienie się jest konsekwencją ich wyboru.
Czy w momencie, gdy anioły zeświniły się i stały demonami, Bóg przestał je kochać?
Nie! Bóg, który jest czystą Miłością, nigdy nie przestaje kochać. Miłość, kochanie polega też na szacunku wobec wyborów, jakich dokonuje druga strona. Miłość rodzi się w wolności i ma doprowadzić do wolności. Bóg, szanując naszą wolność, także tę złą, niewłaściwie wybieraną, nie przestaje nas nigdy kochać. Każdy jest przez Pana chciany. Dla mnie takim obrazem jest chociażby scena zaparcia się Jezusa przez Piotra. W momencie, kiedy Piotr zrozumiał swój błąd, zauważył tęsknotę Jezusa, Jego spojrzenie w swoim kierunku. To jest prawdziwa miłość, która nigdy nie odrzuca, ale tęskni.
Według mnie Pan Bóg tęskni nawet za tymi, którzy są w piekle. Jednocześnie uszanował ich wybór; to, że Go odrzucili. Pozwolić komuś odejść od siebie – to jest dopiero miłość.
Pycha
W Piśmie Świętym jest napisane, że „Bóg sprzeciwia się pysznym” (Jk 4,6)1 . Bóg sprzeciwia się pysznym, bo oni sprzeciwiają się Jemu?
To nie jest tak, że wet za wet, bo wtedy to by wyglądało, jakby Bóg się mścił. A On nie umie się mścić.
Gdy człowiek buntuje się przeciwko Bogu, zawsze stoi za tym pycha?
Zawsze. Zawsze pojawia się to pierwsze „będziecie jak bogowie”. Potrzeba wielkiej roztropności i czujności, aby szatanowi, jako źródłu pychy, nie ulec. Zobacz, że szatan nie odpuścił nawet Jezusowi. Chciał Go sprawdzić jako Człowieka w Getsemani, a wcześniej na pustyni. Wiemy, jak to się skończyło. Szatan przegrał. Dlatego my wszyscy potrzebujemy nieustannego upodabniania się do Chrystusa, aby mieć tarczę przed złem.
Pycha, czyli samouwielbienie, zapatrzenie w siebie?
Tak. Dla mnie pycha to niedostrzeganie innego człowieka czy nawet pogardzanie i poniżanie drugiej osoby. Jest to według mojej oceny przykrywanie swoich niedociągnięć czyimś kosztem. Może to wynikać z niedostrzegania dobra w sobie, jakie już mamy, a także braku chęci rozwijania go dla dobra wspólnoty. Pycha to zamknięcie się na dobro swoje i drugiego człowieka. W Mądrości Syracha czytamy, że pycha jest początkiem wszelkiego grzechu (zob. Syr 10,13). Jest takie powiedzenie, że „pycha z nieba spycha”. Człowiek pyszny nie chce autentycznego dobra dla samego siebie. Jest tak zakochany sam w sobie, że nie dostrzega większego Dobra.
Czy pycha zawsze jest grzechem?
Człowiek często chowa się za maską pychy – o czym mówił ksiądz Pawlukiewicz – aby ukryć swój lęk, swoją bezradność. Czy wtedy to też jest grzech? Przecież założyć maskę pychy to nie to samo, co być pysznym. Jedno jest grą pozorów, a drugie smutnym faktem.
Pycha jest grzechem, kiedy działamy z wyrachowaniem, z pełną świadomością. Natomiast zakładanie maski to już konsekwencja braku pracy nad sobą, aby tej wady pozbyć się ze swojego życia. Zgodzę się ze słowami księdza Pawlukiewicza, że pycha to ucieczka od samego siebie. Pycha to oszukiwanie siebie, ale też tych, pośród których funkcjonujemy.
Różne są sytuacje w życiu. A co, jeśli człowiek nie może postąpić inaczej, jak tylko schować się za maską pychy?
Pamiętam, jak na początku kapłaństwa prowadziłem rekolekcje w jednym z bogatszych miast w Polsce. Młodzi ludzie, którzy na nie przyszli, mieli najnowsze telefony, ubrani byli w drogą, markową odzież. Pierwszego dnia rekolekcji sprawdzali, na ile im pozwolę, czy dam im się sprowokować. Szybko zauważyli, że ze mną naprawdę można się dogadać, dlatego otworzyli się przede mną. Zdjęli maski i zaczęli zadawać mi głębokie pytania, ukazując przy tym swój ból z powodu braku relacji z rodzicami. Rodzice relacje ze swoimi dziećmi zastąpili drogimi gadżetami, a ci młodzi potrzebowali obecności. Stwierdzam, że dzisiaj za pychą często stoi brak miłości.
Dlaczego „człowieka poniża jego pycha” (Prz 29,23)?
Pycha jest przeciwieństwem prawdy, a jak wiemy, Jezus-Prawda nas wyzwoli. Pycha nas nie tylko poniża, ale zabija. W tym zabijaniu nie chodzi jedynie o fizyczność, ale przede wszystkim o wnętrze. Ludzie zakładają różne maski. Jedną z nich jest właśnie pycha. Ona sprawia, że człowiek gra kogoś, kim tak naprawdę nie jest. Tak nie da się żyć. Chyba że jesteśmy już jako ludzie wyzuci z jakichkolwiek elementów etyki.
Z lęku przed czym uciekamy w pychę?
Pycha jest przeciwieństwem pokory, z kolei pokora to prawda o sobie. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że pycha jest ucieczką przed samym sobą. Brakiem akceptacji, przyjęcia prawdy o sobie. Akceptacja nie musi oznaczać pogodzenia się ze stanem faktycznym w nas. Może być okazją do poprawy, zmiany stylu życia lub dalszego umacniania tego, co jest w nas dobre.
Pycha przebiera się w pokorę
Pycha może być przebrana za pokorę?
Tak. Sam tego doświadczyłem na początku życia zakonnego. Jestem samoukiem organowym. I taka sytuacja.
Kiedyś, po Mszy Świętej – to było w Chorzowie, w naszym dawnym domu postulanckim – do zakrystii weszła kobieta.
– Ależ brat pięknie grał! – pochwaliła mnie.
– Nie, to nie ja. Ja nie umiem – odparłem w swojej chorej skromności, za którą tak naprawdę kryło się niskie poczucie wartości.
Obok mnie stał jeden z moich współbraci kapłanów.
Gdy kobieta wyszła, po bratersku i męsku napomniał mnie, stawiając do pionu.
– Kto grał? Ty? – zapytał.
– Tak.
– To umiej powiedzieć: „dziękuję”.
Tego pozbywania się niskiego poczucia wartości nauczył mnie i dalej to robi ksiądz Piotr Pawlukiewicz, między innymi poprzez swoje konferencje.
Wielu ludzi uważa, że bycie pokornym to bycie uległym, nieszukającym swojej racji. Ale tak przecież nie jest.
Dokładnie. Czym jest pokora, uczy nas Jezus. Zobacz, że z jednej strony mówi On: „jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5,39), a z drugiej, gdy stoi przed Piłatem, zadaje pytanie: „dlaczego mnie bijesz?” (J 18,23). Pokora to nie zgoda na poniżanie własnej osoby.
Kiedy nadstawienie drugiego policzka będzie przejawem pokory, a kiedy naiwnością?
Wystarczy popatrzeć na Drogę Krzyżową Chrystusa. Dla mnie ona doskonale pokazuje nadstawienie drugiego policzka w imię miłości do człowieka. Do ciebie i do mnie. Pokora to prawda o sobie, ale też odpowiedzialność za drugiego człowieka. Dla mnie przykładem współczesnego życia w pokorze jest postawa świętego Carla Acutisa, który przyjął i ofiarował swoje cierpienie z powodu choroby nowotworowej za tych, którzy – ogólnie rzecz ujmując – zgubili drogę do Jezusa.
Na podstawie fragmentu książki „Kochaj siebie. Nietypowe Słowo o siedmiu grzechach głównych”, autorstwa o. Tytusa M. Boguszyńskiego i Katarzyny Szkarpetowskiej, Wydawnictwo Dobro i Piękno.

*o. Tytus M. Boguszański – franciszkanin, duszpasterz, rekolekcjonista, proboszcz parafii Stygmatów św. Franciszka z Asyżu w Koszarawie Bystrej.







![Księdzem jest człowiek. W depresji potrzebny jest terapeuta [WYWIAD]](https://img.aleteia.org/tr:w-150,h-150,q-75/uploads/2026/06/shutterstock_1445299580.jpg)




![Nabożeństwo transitus. Wspomnienie śmierci św. Franciszka z Asyżu [ZDJĘCIA]](https://img.aleteia.org/tr:w-150,h-150,q-75/2026/10/transitus-7-scaled-1.jpg)
