Przejdz do tresci glownej

Niezwykłe świadectwo kapłańskiej służby. Zamordowany ksiądz zanotował każdą Mszę

4 min czytania
shutterstock_2631697015-1.jpg

Autor: Shutterstock

Wśród notatek ks. Stanisława Zbojnowicza dotyczących intencji mszalnych odnaleziono zeszyt, w którym zapisywał wszystkie odprawione przez siebie Msze święte. O odkryciu poinformowano na profilu jarosławskiego opactwa w mediach społecznościowych.

TODO MESSAGE :

To średnio niemal dwie Msze święte dziennie przez cztery dekady. Za liczbą 25 503 kryją się konkretne osoby i intencje: modlitwy za zmarłych i chorych, dziękczynienia i prośby. Ostatni wpis pochodzi z 24 września 2026 roku – dnia, w którym ks. Zbojnowicz został śmiertelnie zaatakowany.

Zeszyt odnaleziono dopiero po jego pogrzebie, wśród pozostawionych przez niego notatek. Obejmował niemal całe jego kapłaństwo. Nie był prowadzony jako kronika ani dokument przeznaczony do publikacji. Był prywatnym zapisem odprawianych Mszy i ich intencji.

Kapłan i konfesjonał

Ks. Stanisław Zbojnowicz urodził się 13 października 1958 roku. Święcenia kapłańskie przyjął w 1986 roku. Posługiwał w Woli Zarczyckiej, Rogach, Domostawie, Rzeszowie i Przeworsku. Był także kapelanem szpitala w Krośnie. Przez ostatnie szesnaście lat życia związany był z jarosławskim opactwem, gdzie zajmował się przede wszystkim posługą w konfesjonale.

Wspomnienia wiernych i kapłanów dotyczące jego posługi są podobne. Ks. Zbojnowicz spowiadał tak długo, aż wyspowiadał wszystkich, którzy czekali. Jeśli nie było penitentów, pozostawał w konfesjonale. Wierni nazywali go „męczennikiem konfesjonału”. Zapamiętali również jego punktualność. Na spowiedź przychodził zawsze o wyznaczonej porze.

Drugim ważnym elementem jego posługi była Eucharystia. Ks. Zbojnowicz przywiązywał dużą wagę do sposobu jej sprawowania. A zapisywanie każdej odprawionej Mszy pozwala nam teraz, po jego śmierci, uświadomić sobie skalę posługi tego kapłana.

Ostatni wpis

24 września ks. Zbojnowicz odprawił kolejną Mszę i dokonał ostatniego wpisu w zeszycie. Tego samego dnia na terenie jarosławskiego opactwa 31-letni obywatel Ukrainy, Ihor M., zaatakował nożem pięć osób, w tym trzech duchownych. Ks. Zbojnowicz zmarł w wyniku odniesionych ran. Cztery inne osoby zostały ranne.

Postępowanie w sprawie ataku nadal trwa. Biegli psychiatrzy stwierdzili u podejrzanego objawy ostrego zaburzenia psychotycznego. Prokuratura przygotowała postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów, jednak nie mogła ich dotąd ogłosić z powodu jego stanu zdrowia. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt w warunkach szpitalnych. Stan podejrzanego ma zostać ponownie oceniony przez biegłych.

Na obecnym etapie nie ma podstaw do przesądzania motywów ataku. Dotyczy to również jego ewentualnego podłoża religijnego czy politycznego.

Podczas uroczystości pogrzebowych zwracano uwagę na jeden szczegół związany z ostatnimi chwilami życia ks. Zbojnowicza. W miejscu ataku znaleziono klucz do tabernakulum. Ks. Marian Bocho mówił, że kapłan miał go w ręku w chwili napadu. Ks. Zbojnowicz szedł wówczas do kościoła.

Pogrzeb w Grzęsce

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 28 i 29 września. Pierwszego dnia w kościele św. Mikołaja przy jarosławskim opactwie przewodniczył im abp Adam Szal. W uroczystości uczestniczyli członkowie rodziny, wierni, kapłani oraz przedstawiciele Kościoła greckokatolickiego.

29 września pogrzeb odbył się w rodzinnej Grzęsce. Mszy przewodniczył bp Stanisław Jamrozek, a homilię wygłosił ks. Marian Bocho. W tej parafii ks. Zbojnowicz został ochrzczony. Tutaj również, przed czterdziestu laty, odprawił Mszę prymicyjną.

Został pochowany na miejscowym cmentarzu.

W homilii ks. Bocho nazwał ks. Zbojnowicza męczennikiem za wiarę, wskazując na jego śmierć po wyjściu z konfesjonału. Wezwał jednocześnie do przebaczenia i zwyciężania zła dobrem. O przebaczeniu mówili również przedstawiciele wspólnoty opactwa i duchowni, którzy przeżyli atak.

Podczas pogrzebu odczytano również list prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent podkreślił w nim, że przebaczenie nie oznacza rezygnacji ze sprawiedliwości ani zgody na zło. Wskazał również na dobro, które ks. Zbojnowicz pozostawił ludziom, którym służył.

25 503 Msze

Słowo „męczennik” padło podczas pogrzebu, ale nie oznacza to formalnego orzeczenia Kościoła w sprawie męczeństwa ks. Zbojnowicza. Takie rozstrzygnięcie wymaga osobnego postępowania i nie można go przesądzać na podstawie samego przebiegu śmierci.

Pozostaje natomiast to, co można policzyć. W ciągu czterdziestu lat kapłaństwa ks. Zbojnowicz odprawił 25 503 Msze. Zapisywał je jedna po drugiej, wraz z intencjami i osobami, za które się modlił. Ostatnią odnotował w dniu swojej śmierci.

Zeszyt pokazuje przede wszystkim sposób, w jaki wyglądała jego codzienna posługa. Nie ma w nim opisu wielkich wydarzeń ani wyjątkowych osiągnięć. Są daty, Msze i intencje. Przez czterdzieści lat powtarzał tę samą czynność, zapisując swoją liturgiczna i modlitewną posługę za konkretnych ludzi.