
„Cichy” daje poczucie bezpieczeństwa i budzi zaufanie
„Cichość” nie wymaga wielkich dzieł, potężnego kapitału czy spektakularnych aktywności.
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.




„Cichość” nie wymaga wielkich dzieł, potężnego kapitału czy spektakularnych aktywności.

Gniew ma niejedno oblicze. Czy mogę gniewać się na bliźniego? Sam Jezus czuł gniew.

W ten sposób, choć pozornie żyjemy blisko Boga, w rzeczywistości oddalamy się od Niego.

Czasami życie tak bardzo wikła nas w rozmaite trudności i tak głęboko deformuje nam obraz Boga, że nie potrafimy wykonać kroku w stronę nawrócenia, jeśli nie doświadczymy najpierw bezwarunkowej miłości niebiańskiego Ojca.

Z czego będziemy sądzeni, gdy przyjdzie koniec czasu? Jezus daje nam bardzo jasną odpowiedź.

Grożą nam skrajności. Jezus ma tego świadomość, dlatego chce, byśmy byli odświeżeni.

To, co sprawia, że Kościół się rozwija to autentyczna jedność i miłość panująca między chrześcijanami.

Potrafimy Boga o wiele prosić i czasami także za wiele przepraszać. Ale czy potrafimy Bogu dziękować?

„O korzeniu Jessego, który się wznosisz jako znak dla narodów. Przed tobą zamilkną królowie, a ludy modlić się będą do ciebie. Przyjdź nas wyzwolić, już dłużej nie zwlekaj”. To trzecia Antyfona Adwentowa, do której komentarz znajdziesz poniżej.

Jezus zdziwił się słowami setnika i jego wiarą. Jak to jednak możliwe, by wszechwiedzący Bóg dał się zaskoczyć przez człowieka?

A my? Przecież nie mamy tego przywileju oglądania Jezusa. Czy zatem przywilej „dotykania” w Nim Ojca jest dla nas niedostępny? Przeciwnie.

Sen jest konieczny dla naszego zdrowia. Czasami jednak może źle wpłynąć na zdrowie naszej duszy.

Przypowieść Jezusa kończy się zaskakującą konkluzją: „Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”. Co to znaczy?

Żal, który odzywa się w świecie ludzkich uczuć jest w procesie nawrócenia sygnałem, że dokonuje się w człowieku przemiana myślenia. Często wówczas zaczyna dostrzegać swoje błędy, lub orientuje się, że droga, którą wcześniej wybrał, prowadzi go na manowce.

Czy Jezus nie mógł poczekać? Mógł, jednak nie w tym rzecz…

Nie chodzi o proste wzruszenie, ale o głębokie wewnętrzne poruszenie – rodzaj tak silnego współodczuwania, że ból cierpiącej kobiety staje się jakby bólem Jezusa, przenika do samego wnętrza Jego ludzkiej natury.

Przechodzimy przez różne procesy, dlatego błędem byłoby od razu oczekiwać od naszego bliźniego krystalicznego dobra. Raczej trzeba zrozumieć, co w nim dominuje. Czy więcej jest tego ciążenia ku dobru, czy ku złu? I wreszcie – powstrzymać się z pochopną oceną, przyklejającą komuś łatkę zła.

Pozostaje w nas tęsknota za takimi odpowiedziami Boga, które wprost, niejako „jeden do jednego” zrealizują nasze oczekiwania. Czy to coś złego?

I znów powraca w tym kontekście pytanie o sprawiedliwość. Jak rozumieć dziwne zachowanie właściciela majątku? Przecież w przypowieści Jezusa jest on obrazem Boga.

Moglibyśmy na tym poprzestać, zadowalając się zwykłą moralną i religijną poprawnością opartą na tradycyjnych obyczajach i przestrzeganiu przykazań…