
Te same relikwie co w 1920 roku. Historyczna procesja w Czechowicach-Dziedzicach
6 sierpnia 2026 roku ulicami Czechowic-Dziedzic przejdzie historyczna procesja w intencji ojczyzny i pokoju.
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.



6 sierpnia 2026 roku ulicami Czechowic-Dziedzic przejdzie historyczna procesja w intencji ojczyzny i pokoju.

„Cuda eucharystyczne krzyczą. Pan Bóg łamie w nich prawa natury, żeby potwierdzić nam: Ja tu jestem” – mówi ks. Andrzej Ziombra, proboszcz kościoła św. Jacka w Legnicy i świadek cudu eucharystycznego. Co cud mówi nam dziś, w 10-lecie uznania go przez Kościół?

Niegdyś odrzucone przez potężnego króla Francji, dziś przyciąga niemal 60 tysięcy pielgrzymów rocznie do małych Milejczyc. Serce Jezusa na nowo staje się naszą tarczą!

Klaudia i Łukasz Janiccy przez dwa lata patrzyli na cierpienie Michała, którego nie potrafili uleczyć najlepsi specjaliści. Gdy medycyna rozkładała ręce, a codzienność przepełniał lęk o syna, odkryli jedyne schronienie: modlitwę. Dziś, z sercami pełnymi wdzięczności opowiadają o cudzie: Bóg całkowicie uzdrowił ich dziecko.

Podczas pierwszej ciąży usłyszała, że z powodu choroby genetycznej poród może zakończyć się dramatycznie dla niej i dla dziecka. Nie powinna też sobie pozwolić na kolejne ciąże. Z ufnością poprosiła o pomoc bł. Honorata Koźmińskiego. Dziś jest matką czwórki dzieci i wszystkie sprawy zawierza Bogu. Bez Niego nie wyobraża sobie życia.

Kiedy stracili dziecko jeszcze przed narodzinami, Aleksandra modliła się prostymi, pełnymi bólu słowami: by już nigdy nie musiała przeżywać takiej straty. „Mogę mieć nawet dziesięcioro dzieci, tylko nie karz mi jeszcze raz przez to przechodzić” — prosiła. A Bóg wysłuchał prośby w sposób, który przekroczył jej oczekiwania.

Pod opieką Matki Bożej Gidelskiej Karolina od dzieciństwa uczyła się ufać Bogu. Dziś mówi wprost: to właśnie w chwilach lęku i próby doświadczała Jej bliskości. Historia jej rodziny pokazuje, że wiara, modlitwa i zawierzenie potrafią przemieniać ból w nadzieję.

Był rok 1988. Szli w worach pokutnych w upale i deszczu, a każdy ich krok był modlitwą za Polskę.

Wygrała z rakiem na 13 lat i nauczyła się widzieć w tym nie tyle cud, co zaproszenie do coraz pełniejszej zgody na wolę Bożą. Dziś choroba wraca, przynosząc kolejny wstrząs i kolejną lekcję miłości.

Ks. Lucjan Bielas ze zdumieniem patrzył na pełną energii siostrę bernardynkę, która z wypiekami na twarzy opowiadała mu o cudach, uproszonych u stóp Dzieciątka Koletańskiego. „Trzeba wykorzystać wszystkie możliwości” – pomyślał, biorąc do ręki nowennę. Nowotwór o najwyższym stopniu agresywności, który zaatakował jego ciało na pewno nie będzie czekał.

Sama w niezwykły sposób doświadczyła Jego interwencji, gdy dwukrotnie ocalił dzieci w jej łonie. Wie również, co to znaczy, gdy upragnione cuda nie przychodzą, a serce uczy się zawierzenia mimo bólu.

Kasia i Przemek czekali osiem lat na dziecko – ufając i na przemian tracąc nadzieję. Modlili się, prosili i mocowali z milczeniem Boga. Gdy w końcu powiedzieli Mu: „bądź wola Twoja”, rozpoczął się niezwykły ciąg zdarzeń. To opowieść o tym, jak posłuszeństwo woli Bożej potrafi przemienić los człowieka.

W szpitalnych salach, między kroplówkami i modlitwą, dojrzewała ich wiara. Gosia – dziecko z wielkim sercem – nauczyła rodziców, że cud to nie zawsze uzdrowienie, ale obecność Boga w najtrudniejszym czasie.

Średniowieczne przewodniki dobrego umierania uczyły, że walka duchowa trwa także w godzinie śmierci. Pomagały przejść ten moment bez lęku, w jedności z Bogiem.

W sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Borku Starym, niedaleko Rzeszowa, znajduje się Dzwon Loretański zwany dzwonem dobrej śmierci. Jego dźwięk towarzyszy konającym, niosąc prośbę do Boga o skrócenie cierpienia i łaskę spokojnego przejścia. Tradycja, udokumentowana przez dominikanów, zachowała świadectwa wysłuchanych modlitw.

Gdy w trzeciej ciąży znów pojawiły się krwotoki, Amelia i Dominik bali się najgorszego. „Nie chcemy stracić kolejnego dziecka” – powtarzali z trwogą. Wtedy przypomnieli sobie o błogosławionych małżonkach, którym dziś dziękują za życie swojej Esterki.

„Jestem inna” – myślała z lękiem, odkrywając swój pociąg do kobiet. Z czasem odeszła od Kościoła, przekonana, że musi sobie z tym poradzić sama. Jednak Bóg nigdy jej nie zostawił. Historia Alicji Damazer to przejmujące świadectwo, że Boża miłość potrafi uleczyć najgłębsze rany serca.

W aktach Stolicy Apostolskiej z lat 1212–1716 opisano około 40 wielkich zwycięstw różańcowych. Jak poprzez różaniec zmieniano losy świata?

Ile czasu o. Pio chciał, a ile mógł przygotowywać się do Eucharystii? Co powiedziałby rodzicom, którzy przekładają na czas dorosłości chrzest swojego dziecka? I jak postrzegał dary Ducha Świętego i nadzwyczajne charyzmaty? W rozmowie z Aleteią o. Robert Krawiec, kapucyn i Krajowym Asystentem Grup Modlitwy Ojca Pio, mówi o znaczeniu sakramentów św. w życiu Świętego Stygmatyka.

We wrześniu serce Wrocławia bije w rytmie niezwykłej procesji. Z wojskową eskortą, przy dźwiękach orkiestry, z chorągwiami i w obecności duchowieństwa przez Rynek niesione są relikwie palca św. Stanisława Biskupa i czaszki św. Doroty. Ten młody zwyczaj narodził się po powodzi tysiąclecia w 1997 r. jako wdzięczność za ocalenie miasta i modlitwa o jego dalszą pomyślność.



![Święty Andrzej Bobola uratował mu życie. Dwa razy! [świadectwo]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/05/Projekt-bez-nazwy31.jpg?resize=150,150&q=75)
