
5 cech, które Faustynę doprowadziły do świętości. Subiektywny ranking od jej biografki
Która z cnót s. Faustyny była jej najmocniejszą stroną, a w której musiała się ćwiczyć, bo zachowywanie tej cechy wcale nie przychodziło jej łatwo?
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.




Która z cnót s. Faustyny była jej najmocniejszą stroną, a w której musiała się ćwiczyć, bo zachowywanie tej cechy wcale nie przychodziło jej łatwo?

Rodzajem prorockiego widzenia było wskazanie przez umierającego prymasa Hlonda na swojego następcę bp. Stefana Wyszyńskiego. Żył bardzo skromnie, nawet ascetycznie. Swoją pensję prymasowską oddawał ubogim.

Prymas nie tylko przebaczył swoim wrogom i prześladowcom – a miał ich wielu! – ale się za nich modlił. W Wigilię 1953 r., więziony w Stoczku Warmińskim, zanotował w dzienniku: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził”.

— Ja też się popłakałem – wspominał po latach wzruszony ks. Kalisiak — Jurek wyciągnął jeszcze zza pazuchy butelkę jakiegoś koniaku…

Są historie, których się nie zapomina. Jak ta, którą poznałam kilkanaście lat temu. Opowiadałam ją w gronie najbliższych, ale nigdy nie opisałam.

Papież Polak od początku swojego pontyfikatu zdawał sobie sprawę ze szczególnej misji, jaką powierza mu Bóg.

Łagiewniki, z daleka widoczną wieżą, która niczym latarnia morska wskazuje rozbitkom bezpieczną drogę, tętnią wszystkimi językami świata, a kult Bożego miłosierdzia jest najbardziej dynamicznie rozwijającym się kultem religijnym na świecie.