
Przeżyłam Adwent bez Facebooka. Może i ty wylogujesz się na święta?
Już pierwszego dnia okazało się, że nagle mam czas na modlitwę. Starcza go też na układanie puzzli z moim synem i słuchanie dobrej muzyki późnym wieczorem, gdy już wszyscy śpią.
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.




Już pierwszego dnia okazało się, że nagle mam czas na modlitwę. Starcza go też na układanie puzzli z moim synem i słuchanie dobrej muzyki późnym wieczorem, gdy już wszyscy śpią.

Nie znała takiego pojęcia jak „niemożliwe”. Dzięki jej determinacji do miasteczka wrócili również inni mężowie i ojcowie.

W głębi serca wciąż jestem chwilami przekonana, że On czeka nie na mnie, ale na laurkę z pobożnym wierszykiem. Że muszę ubrać się na galowo i jak najlepiej wypełnić wszystkie oczekiwania, które… zaraz, zaraz… które On ma wobec mnie? Czy które sama sobie stwarzam?

To czas, w którym mogę podzielić się tym, co ważne z moimi dziećmi. To chwile zadumy, opowieści o przeszłości i zapalane w kolejnych miejscach znicze. Zapał i przejęcie, jakie widzę w dziecięcych oczach, gdy opowiadam o odwadze ludzi walczących za wolność, której sami nie doświadczyli, a dzięki której my możemy cieszyć się spokojem codzienności.

A gdyby przez najbliższe dwa miesiące trenować inne spojrzenie na rzeczywistość? Nie dopatrywać się w niej tego, co mi nie pasuje i co odbiega od oczekiwań? Szukać tego, co pozytywne, a w ludziach - uczyć się dostrzegać dobro i wzmacniać je, wydobywać z innych, biorąc pod uwagę również to, że każdy z nas jest inny i u każdego to „dobro” może być nazwane inaczej?

Żadna z kobiet, które towarzyszyły Jezusowi, nie poszła za Nim z przypadku. Nie robiły tego z przymusu, obowiązku czy lęku. Ich działanie zdaje się być tylko efektem ubocznym tego, co wydarzyło się w ich sercach.

To właśnie dlatego potrzebna jest nam cisza - byśmy mogły usłyszeć nie tylko swoje lęki, ale zapewnienie o Jego miłości. Potrzebujemy jej, by w naszej głowie mogło zabrzmieć coś więcej niż tylko (powtarzane czasem przez nas bezustannie) opinie innych ludzi o nas.

Wierzę, że choć przed Kościołem jeszcze dużo zmian, już teraz wiele z nas - osób świeckich, kobiet, żon, matek - czuje, że ma w nim swoje miejsce. Czuje się spełnionych. I że rodzi się z tego bardzo konkretne dobro.