
Odszedł jeden z ostatnich, którzy naprawdę chcieli rozumieć: i siebie, i świat, i innych
Pamiętam naszą jedną - dość dramatyczną – rozmowę. Zmagał się wtedy z własną słabością. Nie sądziłem, że się podniesie. Ale on się podniósł i nie zmarnował żadnego z dalszych miesięcy życia. Aż do 31 grudnia 2020.


