
Najczęstsze pokusy podczas modlitwy
Jeżeli będziemy modlić się tylko wtedy, kiedy przyjdzie nam tzw. natchnienie, to w istocie prawie nigdy się nie będziemy modlili.
Newsletter
Otrzymuj Aleteia codziennie w swojej skrzynce e-mail.


O.

Jeżeli będziemy modlić się tylko wtedy, kiedy przyjdzie nam tzw. natchnienie, to w istocie prawie nigdy się nie będziemy modlili.

Sam temat rozproszenia jest drugorzędny, celem kusiciela jest to „by odwrócić człowieka od modlitwy, od zjednoczenia z Bogiem".

Pewna Żydówka przyszła ze swoim synkiem do rabbiego, aby go oddać na nauki. Mistrz zaraz na wstępie zagadnął malca: „Dam ci, chłopcze, złotego guldena, jeżeli mi powiesz, gdzie mieszka Bóg”. „A ja dam ci dwa – odpowiedział malec – jeżeli mi powiesz, gdzie On nie mieszka”.

Codziennie modlimy się słowami: „Przyjdź królestwo Twoje”. Ale o co się tak naprawdę modlimy? Czy sobie z tego zdajemy sprawę?

Jeżeli nasze pragnienie jest zdominowane innymi motywami, takim jak np. chęć bycia „porządnym”, uchodzenie za „sprawiedliwego”, to one bardzo mocno przeszkadzają nam w autentycznym spotkaniu się z Bogiem.

Zobaczmy – dzisiaj jest niedziela, dzień Pański. Czy poświęcamy go Panu Bogu? Oczywiście jesteśmy na mszy świętej, ale czy to wystarczy, aby dzień był poświęcony Panu?

Istnieje piękne przysłowie afrykańskie mówiące, że najlepszym lekarstwem dla człowieka jest drugi człowiek. Otóż dla nas najlepszym lekarstwem na nasze zranienia jest osoba Jezusa Chrystusa, prawdziwego lekarza.

Czy można winić człowieka zranionego, że nie dorasta do pełnego zawierzenia Bogu, do prawdziwej wiary?

Krzyża nie należy mylić ze zwykłymi trudnościami związanymi z życiem, co bardzo często się jednak zdarza.

Można doświadczyć tego paradoksu wówczas, gdy mamy zamiar zrobić coś moralnie wątpliwego albo już to zrobiliśmy. Wtedy rozpoczyna się w nas wewnętrzny dialog…

Wniebowstąpienie Pana Jezusa to nie „uniesienie Go ponad chmury”.

Ta zasada mówi, że lepiej zostać nawet zranionym w miłości niż być duchowo martwym.

On zna jedynie to „ja”, jakie w nas stworzył i oczekuje na jego odpowiedź.

Problem polega na tym, że nie umiemy Go rozpoznać, bo można to osiągnąć jedynie przez przemianę serca.

Jaka jest tak naprawdę różnica między pannami mądrymi a głupimi?Tu chodzi o to, byśmy nie utracili z Bogiem „gorącej linii”…

Człowiek jest jedyną istotą, którą Bóg stworzył dla niej samej i człowiek może się zrealizować w pełni tylko przez szczery dar z siebie.

Duchowość zazwyczaj kojarzymy z pytaniem o to, co należy robić, by się zbawić. Ale nie o to tu tak naprawdę chodzi.

Jeden z apoftegmatów mówi wprost: „Nikt nie może wejść do królestwa niebieskiego niewypróbowany. Zabierz pokusy, a nikt nie będzie zbawiony”.

Zaskakujące jest dla nas stwierdzenie, że modlitwa powinna być „krótka”. Zawsze wydawało się nam, że powinniśmy się modlić jak najdłużej, a tu św. Benedykt wzywa do krótkiej modlitwy…

Potrafimy wszystko w sobie usprawiedliwić i tak zinterpretować, żeby było zgodne z naszymi pragnieniami. Z tej racji ojcowie pustyni ostrzegali przed ufaniem sobie. Doroteusz z Gazy mówi to jednoznacznie: „Nic gorszego i nic zgubniejszego, niż sobie zaufać”.