Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Zrobiłem to niechcący”: nauczmy dzieci poczucia odpowiedzialności

PAINTING
By KayaMe | Shutterstock
Udostępnij

Dzieci często uciekają się do tego zdania, by usprawiedliwić w ten sposób swoją niezdarność lub niedbalstwo. Tymczasem określenie „niechcący” nie powinno wszystkiego usprawiedliwiać. Dzieci powinny uczyć się odpowiedzialności za swoje czyny nawet te niezawinione.

Oczywistym jest, że szkody spowodowane nieuwagą nie są tym samym, co te spowodowane umyślnie. Zwłaszcza jeśli rzeczone szkody są nieszczęśliwą konsekwencją działania wynikającego z dobrej woli. Tak bywa w przypadku talerza potłuczonego w czasie nakrywania do stołu, szczotki, która nieszczęśliwie zahaczyła o wiszący na ścianie obraz i zniszczyła jego ramę, czy karoserii samochodu zarysowanej w czasie mycia przez niewprawnego jeszcze pomocnika.

Gdy gniewamy się na autora wszystkich tych małych, domowych katastrof, nasze uwagi odbierane są jako głęboko niesprawiedliwe – „Przecież to niechcący! Ja tylko chciałem ci pomóc!”.

 

Dobre usprawiedliwienie?

Rzeczywiście, należy raczej przemilczeć nasz żal dotyczący tego, co właśnie zostało zniszczone, pocieszyć dziecko i podziękować mu za pomoc, niż podkreślać jego niezdarność. Jednak gdy to możliwe, zaznaczmy: „Nie zrobiłeś tego umyślnie, ale jednak to się stało”.

Określenie „niechcący” nie zawsze jest wystarczającym usprawiedliwieniem. Zło spowodowane nieumyślnie może być wynikiem niedbalstwa lub nieposłuszeństwa, a te z kolei są czymś całkowicie zamierzonym. Jeśli nasz mały pomocnik samochodowy ignoruje polecenia ojca i myje samochód według swojego uznania, można w zasadny sposób zwrócić mu uwagę z powodu zniszczonej karoserii. Podobnie w przypadku potłuczonego naczynia, o ile stłukło się ono z powodu gwałtownych ruchów dziecka rozzłoszczonego obowiązkiem nakrycia do stołu. Niemożliwym jest wówczas stwierdzić, że nic się nie stało, nawet jeśli konsekwencje nie były zamierzone. „Owszem, zrobiłeś to niechcący. Należało jednak postarać się, aby tego nie zrobić”.

 

Konsekwencje zaniedbania i braku dyscypliny

Poczucia odpowiedzialności uczymy się bardzo wcześnie. Zobowiązanie dziecka do ponoszenia konsekwencji swoich działań oznacza, że traktujemy je poważnie i w gruncie rzeczy jest przysługą, jaką mu wyświadczamy. Tym bardziej, że zwykłe niedbalstwo może uczynić wiele zła.

Brak dyscypliny i zaniedbanie mogą mieć prawdziwie dramatyczne konsekwencje. Jednym z najbardziej tragicznych, a jednocześnie banalnych przykładów są wypadki drogowe. Piraci drogowi nie chcą zabijać, a jednak zabijają. Najpierw to tylko „późne pomarańczowe”, o jeden kieliszek za dużo, albo pędzimy przez miasto na złamanie karku, bo przecież nam się spieszy. Dopiero potem okazuje się, że to czyjeś złamane życie. Gdy słyszymy o przypadkach zakażeń krwi czy zainfekowania hormonów wzrostu, możemy przypuszczać, że nikt z odpowiedzialnych za te procedury medyczne nie chciał śmierci chorych poddanych transfuzji krwi czy nastolatków marzących o wyższym wzroście. Tymczasem mamy setki ofiar, których śmierć lub kalectwo nie jest bynajmniej dziełem przypadku. Tego typu przykłady można mnożyć bez końca. Ilu ubogich umiera z powodu obojętności bogatych? Ilu maluczkich zostało niechcący zdeptanych przez wielkich tego świata?

Czy w dniu Sądu Ostatecznego będziemy mogli powiedzieć „nie zrobiłem tego umyślnie” tym, którzy cierpieli z powodu głodu, samotności, choroby i odrzucenia, gdy my nie przyszliśmy im z pomocą? „Panie, kochamy cię. Niechcący pozwoliliśmy tym ludziom umrzeć z rozpaczy. Nie widzieliśmy ich, nie mieliśmy czasu, nie pomyśleliśmy o nich”.

Przyjrzyjmy się przypowieści o pannach roztropnych i nierozsądnych (Mt 25, 1-13). Młode, niezapobiegliwe dziewczyny niechcący dopuściły do tego, że ich lampy zgasły. Jednak gdy nadszedł Oblubieniec, nie były gotowe i zostały wykluczone z uczty. Ich brak czujności okazał się dla nich fatalny. Lub jak w przypowieści o domu w czasie burzy (Mt 7,24-27). Ten, kto budował dom na piasku z pewnością nie chciał, by ten dom się zawalił. Tymczasem to właśnie się wydarzyło, ponieważ nie podjął on wysiłku zbudowania domu na skale.

 

Powierzajmy naszą ułomność Jego miłosierdziu

Jezus prosi nas o to, byśmy działali w sposób świadomy i celowy, wypełniając wolę Ojca (Mt 7, 21-22). Jezus chce widzieć nas wolnymi i odpowiedzialnymi, byśmy zakasując rękawy, wprowadzali Jego Słowo w życie. Biada, zarówno tym, którzy nie mieli odwagi pomnożyć swoich talentów (Mt 25, 30), jak i tchórzom, którzy nie potrafili uciec od pokusy. I choć z pewnością nie szukali umyślnie okazji do grzechu, Pan okazał się wobec nich bardzo surowy.

I na odwrót, jeśli pójdziemy w ślady Jezusa, posłuszni, jak On, woli Ojca, jeśli powierzymy naszą ułomność Jego miłosierdziu, „niechcący” będziemy czynić cuda, które nas przerastają.

Christine Ponsard

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail