Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Dys-Cy-Pli-Na”: cztery sylaby, na które powinno reagować każde dziecko

Child; Mother; Scream; Obedience
© fizkes
Udostępnij

Nie chodzi o żaden tajny szyfr, ale o słowo, które tak często podkreślamy w rozmowach z naszymi dziećmi. Dlaczego aż tak bardzo zależy nam, by były posłuszne? Dlaczego to takie ważne w procesie wychowania w wierze?

W pierwszej kolejności uczymy dziecko posłuszeństwa z obiektywnie istniejących powodów praktycznych. To normalne, że nie pozwalamy mu bawić się niebezpiecznymi przedmiotami lub że wymagamy, by nas słuchało przy okazji przechodzenia przez ulicę. Ponadto, pewne minimum posłuszeństwa jest niezbędne do pokojowego życia rodzinnego. Czasem jednak słyszymy, że dziecko tyranizuje otoczenie. Wszyscy wiemy, ile w tym zdaniu może być prawdy.

Dzieci, które odmawiają wykonywania poleceń, czy to przy stole, przy sprzątaniu, w porze kąpieli czy snu, potrafią urządzić w domu prawdziwe piekło. Nieposłuszne dziecko wystawia na próbę cierpliwość rodziców, krzyczy na nich, bez względu na nieuchronną karę, wprowadzając zarówno rodziców, jak i siebie w stan frustracji i zdenerwowania. Zastanówmy się, na czym polega prawdziwe posłuszeństwo?

 

Posłuszeństwo warunkiem wolności

Wszyscy, siłą rzeczy, jesteśmy od kogoś lub czegoś zależni. Wyłącznie Bóg nie jest niczemu ani nikomu podległy. Nasza wolność wyraża się w posłuszeństwie Temu, kto nas przewyższa. Nasza wolność to być posłusznym Bogu. Im bardziej wypełnia się w nas wola Ojca, tym bardziej jesteśmy wolni i autentycznie szczęśliwi. Ale Bóg nie zwraca się do nas bezpośrednio, by oznajmić nam swoją wolę. Korzysta z pośredników, między innymi, rodziców. To od Boga posiadamy wszelki autorytet rodzicielski i właśnie dlatego musimy tę rolę wypełniać tak, jak należy. Nie wolno nam zapomnieć, iż powierzono nam konkretną misję.

Uważajmy jednak, by nie mylić autorytetu z władzą. Rozkaz, jaki wydajemy, jest sprawiedliwy i obowiązujący nie z racji władzy, jaką dysponujemy, by go wyegzekwować, ale ze względu na autorytet, który upoważnia nas do wydania go.

Autorytet może korzystać z pewnych oznak władzy, np. karania, przymusu z użyciem siły fizycznej (biorąc dziecko za rękę, nie pozwalamy mu przejść przez ulicę). Ale wszelkie te przejawy władzy wynikają z autorytetu, a nie odwrotnie. Jeżeli uznajemy, że dzieci powinny być posłuszne rodzicom, to nie dlatego, że ci są silniejsi, mądrzejsi czy sprawniejsi od nich, ale dlatego, że otrzymali oni od Boga autorytet. W ten sam sposób, jeżeli posiadamy pewną przewagę fizyczną bądź intelektualną, możemy z niej uczciwie korzystać tylko w służbie dobrze pojętego autorytetu.

 

Jak nauczyć dziecko posłuszeństwa?

Nie ma na to złotej recepty. Niemniej pogłębiona refleksja, a jeszcze bardziej doświadczenia wielu rodziców, pozwalają zaproponować kilka wskazówek. Ważne jest, by ograniczyć ilość poleceń i zakazów. Nie można wymagać wszystkiego na raz. Lepiej postawić dziecku kilka wymagań, co do których będziemy konsekwentni niż zasypywać je mnóstwem zasad i wytycznych, z reguły mało precyzyjnych, których, koniec końców, nie zdołamy wyegzekwować.

Trzeba również umiejętnie dostosować wymagania do możliwości dziecka. To zakłada, że dobrze je znamy i uważnie obserwujemy jakie jest, a także niewzruszoną cierpliwość z naszej strony. Czasem trudno nam zaakceptować ograniczenia naszego dziecka, chcielibyśmy, by było idealne. Ale to Bóg, który wzywa nas do doskonałości, czyni nas doskonałymi i dlatego nas nie popędza. Prosi nas o to, byśmy poruszali się krok po kroku, nie zważając na to, że czasami przystajemy, a nawet się cofamy. Nigdy nie przestaje w nas wierzyć. Bóg Ojciec uczy nas cierpliwości i opanowania.

Ten pokój, który rodzi się w sercu z przekonania, że jesteśmy jedynie narzędziami w ręku Boga, który widzi znacznie więcej i kocha bardziej od nas, nie ma nic wspólnego z lekkomyślnością ani z zamykaniem oczu na ograniczenia i problemy naszych dzieci.

Kiedy już wydamy jakieś polecenie, musimy pozostać stanowczy i konsekwentnie je wyegzekwować. Jeśli dziecko wie, że rodzice nigdy nie ustępują, prędzej czy później je wykona. Jeżeli jednak jest pewne, że zdoła dopiąć swego złością czy biernym oporem, użyje wszelkich środków, by wygrać. Dlatego tak ważne jest, byśmy formułowali nasze rozkazy roztropnie.

Czas do namysłu mamy przed wydaniem polecenia, potem jest już za późno. Inna ważna zasada brzmi : nie podważać polecenia wydanego przez drugiego rodzica, nawet jeżeli jest dyskusyjne. Dziecko nosi w sobie głęboką potrzebę spójności, i absolutnie nie może być mowy o tym, że będzie czuło się rozdarte między rodzicami. Można prowadzić ożywione dyskusje ze współmałżonkiem na temat wychowania dzieci, ale nigdy w ich obecności.

 

Uczyć posłuszeństwa własnym przykładem

Różnymi środkami można zmusić dziecko do posłuszeństwa, ale istnieje jedna metoda, po którą nigdy nie wolno nam sięgnąć. To kłamstwo. Głównym owocem tego posunięcia jest utrata zaufania dziecka, gdyż prędzej czy później zda ono sobie sprawę z oszustwa.

Idąc o krok dalej, widzimy, że zmuszanie do posłuszeństwa zakłada, iż my sami potrafimy być posłuszni, że potrafimy uznać naszą zależność od Boga (nie jako niewolnicy, ale jako dzieci) i że poszukujemy Jego woli, by za naszym przyzwoleniem się w nas wypełniała. I wcale nie trzeba daleko szukać: Bóg wzywa nas w każdym momencie, poprzez najdrobniejsze wydarzenia w naszej codzienności. Zaprasza nas do posłuszeństwa, które warunkuje naszą wolność i radość.

Christine Ponsard

Czytaj także: Rodzic powinien być twardy? #WychowanieOdKuchni zdradza przepis na dobrą dyscyplinę

Czytaj także: Pomóż mi to zrobić samemu, czyli jak mądrze uczyć dzieci dyscypliny?

Czytaj także: Kilka dowodów na to, że opieka nad dzieckiem to także praca

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail