Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Co zrobić, żeby mój mąż schudł? Kilka praktycznych porad

Man - Belly - Diet
© Ljupco Smokovski
Udostępnij

Chciałabyś zobaczyć, jak znikają fałdki tłuszczu i mięsień piwny twojego męża? A gdyby tak namówić go na dietę? Spróbuj pokazać mu kilka zdjęć z ostatnich wakacji, aby sam odkrył swoje krągłości i zastosuj kilka naszych rad, by dieta przyniosła pożądany skutek.

Aby twój mąż zaczął stosować dietę i by przyniosła ona efekty, niezbędne do tego będzie zaangażowanie samego zainteresowanego. Jeśli on sam nie będzie zmotywowany i jeśli ograniczenia żywieniowe będą mu narzucone, skończy się to porażką. Skorzysta z okazji, aby najeść się na zapas w trakcie obiadu na mieście, będzie podjadać za plecami (zwłaszcza nocą) albo co gorsza, nagle polubi służbowe kolacje. Jeśli jednak uda ci się przekonać go do tego, by zrzucić kilka kilogramów, możesz ustalić plan działania obejmujący kwestie żywieniowe i duchowe.

 

Skąd się wzięło tych kilka zbędnych kilogramów?

Niewątpliwie wzrost wagi jest spowodowany nadmierną ilością jedzenia, aperitifów (i przekąsek, jakie im towarzyszą), lampką wina tu, szklaneczką piwa tam, które zwiększają ilość spożytych kalorii. W niektórych przypadkach jest to nawet wliczone w „ryzyko zawodowe”, gdy wiąże się ze służbowymi kolacjami, brakiem możliwości zjedzenia obiadu, co prowadzi do późniejszego podjadania, nieregularnych posiłków, jedzenia w pośpiechu czy też do spożywania, naprzemiennie, posiłków zbyt obfitych i mało sycących.

Typowy obrazek: mężczyzna, który rano wypija w progu czarną kawę, zakładając jednocześnie marynarkę, w biegu je coś na obiad, a potem wieczorem, żeby w końcu się najeść – obfitą kolację. A ponieważ jesteś wyśmienitą kucharką, niecierpliwie wyczekuje przy tym weekendów, żeby nacieszyć się twoimi pysznościami.

 

Kochanie, pracujemy nad twoim brzuszkiem!

Jak się do tego zabrać? Przede wszystkim trzeba zacząć od ograniczenia ilości spożywanego jedzenia. Powinna ona odpowiadać potrzebom organizmu. Tymczasem większość mężczyzn przybiera na wadze, pochłaniając zbyt duże porcje. Jeśli twój ukochany nie pracuje fizycznie, naprawdę nie potrzebuje dokładki czy dwóch deserów. Ale powiedzmy, że w dniu, gdy poświęcił czas na sport, może zjeść więcej chleba lub makaronu w porównaniu do innych posiłków.

Niech twoim celem będą trzy przemyślane i regularne posiłki. Dzień powinien rozpoczynać się od śniadania, na tyle energetycznego, by wystarczyło na cały poranek (napój, chleb, masło, mleko, ser, owoc). Jeśli twój mąż twierdzi, że nie ma na to czasu, przygotuj jednocześnie swoje i jego śniadanie, i obudź go kwadrans wcześniej. Chodzi też o to, by złapać równowagę między obiadem, którego nie ma, a tym zbyt obfitym. Posiłek popołudniowy powinien zawierać surowe warzywa i/lub owoce (by dostarczyć witamin i błonnika), mięso, rybę lub jajka (by dostarczyć białko) bez sosu, ziemniaki lub makaron, ryż lub chleb (by dostarczyć węglowodanów i energii), kawałek sera lub inny nabiał (z uwagi na wapno i białko), a wszystko to okraszone… wodą (naturalną lub gazowaną). Jeśli np. zwyczajem twojego męża są frytki trzy razy w tygodniu, a nawet codziennie (tak, są i takie przypadki), zaproponuj mu, aby ograniczył ich spożycie i jadł je np. raz na dziesięć dni.

Jeśli chodzi o kolację, pozwoli ona na uzupełnienie tego, czego zabrakło w czasie obiadu. Jeśli twój ukochany nie zjadł ani nabiału, ani warzyw, ani owoców przy okazji obiadu, powinien zrobić to wieczorem. Kolacja nie powinna być zbyt ciężkostrawna, ale też nie zbyt lekka (pod pretekstem, że w ten sposób szybciej się chudnie), bo skończy się to pobudką w środku nocy, gdy twój mąż, głodny jak wilk, skieruje się prościutko do lodówki lub do szafki z zapasami. Jednym słowem – katastrofą!

 

A co z wieczornym piwkiem?

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile kalorii zawierają niektóre napoje. Aperitif w południe, piwo po pracy czy whisky wieczorem po powrocie do domu działają jak bomby z opóźnionym zapłonem. Sprawa nie wygląda wcale lepiej, jeśli pomyślimy o kolejnych słodzonych kawach, które pijemy w ciągu dnia.

Więc może warto zaproponować swojemu mężowi sok pomidorowy, podjęcie próby przyzwyczajenia się do kawy bez cukru lub zastąpienie go słodzikiem? Najlepszym napojem pozostaje niezmiennie woda – kranówka, gazowana i niegazowana, obojętnie jakiej firmy.

A jeśli chodzi o posiłki związane ze służbowymi wyjściami, jedna lampka wina powinna „załatwić sprawę”, pamiętając o tym, że wodę pijemy bez ograniczeń.

 

Módl się za wstawiennictwem świętego Isnarda!

W czasie diety twojego męża możecie wspólnie prosić o wstawiennictwo św. Isnarda. Ten pochodzący z Chiampo w pobliżu Wenecji święty przyjął habit dominikański w 1219 r. z rąk św. Dominika, który powierzył mu misję założenia klasztoru w Pawii. Prowadził życie głębokiej pokuty, był jednak tak otyły, że pod koniec życia nie był w stanie opuścić swojej celi. Bardzo cierpiał, zarówno fizycznie, jak i moralnie, z powodu swojej wagi. Był to dla niego jeden z najtrudniejszych do zniesienia krzyży.

Jeśli twój mąż jest skłonny zastosować się do tych porad, możesz mu w tej diecie towarzyszyć, jedząc tak jak on – poczuje twoje wsparcie. Gdy już pożegnacie zbędne kilogramy, warto utrzymać dobre zwyczaje żywieniowe. Jeśli jednak Pan Mąż nie potrafi zdecydować się na dietę, zawsze możesz zmniejszyć ilość tłuszczu w twoich potrawach czy ilość cukru użytą do deserów (a on nie musi o tym wiedzieć), ale też powstrzymać się od zapełniania lodówki i kuchennych szafek wędlinami, ciastkami i czekoladą.

Reasumując, należy ograniczyć do minimum spożycie chleba (poza śniadaniami), alkoholu (maksymalnie lampka wina wieczorem), cukrów dodanych w ilości większej niż dwie/trzy łyżeczki (a co dopiero większe ilości). To powinno sprawić, że kilka kilo zniknie niepostrzeżenie. Jednak początkowo twój mąż może zachowywać się jak drapieżnik, który nie ma pod dostatkiem świeżego mięsa. Twoim zadaniem będzie więc odwrócić jego uwagę od głodu przy pomocy kobiecego uroku.

Bénédicte Drouin

Czytaj także: Na zdrowie czy wręcz przeciwnie? Suplementy diety

Czytaj także: Dieta na płodność – prawda czy mit?

Czytaj także: Dieta bezglutenowa – czy naprawdę pomaga?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail