Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

A gdyby spróbować oswoić samotność?

Shutterstock
Udostępnij

Choć czasami jest źródłem cierpienia, samotność skrywa w sobie wielkie bogactwo, którego nie można znaleźć nigdzie indziej. Dlatego musimy nauczyć się, jak przestać się jej bać.

Każdy z nas narażony jest na ryzyko bycia samemu na jakimś etapie życia. Ta samotność w niektórych okolicznościach doskwiera nam szczególnie mocno, na przykład po wakacjach, kiedy to nasz dom tętnił życiem, albo gdy po raz pierwszy rozstajemy się z bliskimi.

Doświadczenie samotności znane jest wszystkim, dotyka ono nawet dzieci. Pojawia się u nich wieczorem, jeżeli nie dzielą pokoju z bratem lub siostrą. Dzieci protestują na sygnał, że czas położyć się spać właśnie dlatego, że obawiają się zostać same. Dlatego taka lekcja jest potrzebna, jak i wszystkie inne stadia samotności, pod warunkiem, że następują stopniowo i są dostosowane do danej osoby pod kątem wieku i osobowości.

 

Dobrodziejstwa samotności

Na pewnym klasztornym murze widniał kiedyś napis: „nadmiar samotności zabija, odrobina samotności ożywia”. Z jednej strony dziecko koniecznie musi nauczyć się przebywać samo, ale z drugiej straszna jest sytuacja, kiedy wraca ono ze szkoły do pustego domu, przez długie godziny za jedynego towarzysza mając komputer. Oswajanie samotności musi przebiegać stopniowo, ponieważ samotność, czasem dotkliwa, jest jednocześnie dobroczynna. Potrzebujemy jej wszyscy, w różnym stopniu, nawet jeżeli nas ona przeraża, ponieważ nasze życie wewnętrzne nie może rozwijać się bez pewnej dozy samotności i ciszy.

Jeżeli natomiast nie będziemy pogłębiać w sobie życia wewnętrznego, jeżeli będziemy przez cały czas pozostawali na powierzchni, nie zdołamy być w pełni sobą, a co za tym idzie, nie będziemy mogli naprawdę porozumiewać się z innymi, i, siłą rzeczy, nie wyjdziemy poza powierzchowne kontakty. Oczywiście, nie zdołamy również nawiązać relacji z Bogiem. Pewne minimum samotności jest niezbędne, jeżeli chcemy zejść w głąb naszej duszy. To tam mieszka Bóg i jeżeli udamy się tam sami, to z całą pewnością Go spotykamy.

 

Samotność niejedno ma imię

Zatrważa nas samotność wyrzutka, który nie ma do kogo ust otworzyć, a świadomość, że nie jest kochany odbiera mu chęć do życia. Samotność mizantropa, spoglądającego z wysokości swojej wieży na ludzi, którymi gardzi, razi swoją wyniosłością, a ta wypełniona hałasem, pozostaje kompletnie bezużyteczna.

Nieskończenie owocna jest natomiast samotność pustelnika, sam na sam z Bogiem, ta, w której pogrąża się starsza pani, wypełniając swoje dni modlitwą, czy też samotność badacza bądź artysty, który trzyma się na uboczu, aby realizować to, co chce przekazać. Samotność jako taka nie jest ani dobra, ani zła, wszystko zależy od tego, co z nią robimy i gdzie ją znajdujemy.

 

Jak oswoić samotność ?

Aby oswoić samotność, najpierw trzeba jej doświadczyć. Nie zdołamy zaznajomić się z czymś, przed czym uciekamy. Wpadamy w błędne koło: jako że boimy się samotności, robimy wszystko, by nigdy nie zostawać sami, a im bardziej odrzucamy samotność, tym bardziej się jej obawiamy.

Aby pokochać samotność, trzeba wypełnić ją bogactwem zaczerpniętym z własnego wnętrza. By jednak odkryć w sobie istnienie wewnętrznych zasobów, musimy pozostać sami. Tak jak skacząc do wody, uczymy się pływać, tak doświadczając pewnego wymiaru samotności, uczymy się sobie z nią radzić.

Troszczmy się o to, aby z życia naszych dzieci nie wyeliminować tych „chwil nicnierobienia”, bez żadnych zajęć, bez telewizji, bez kolegów, kiedy z pozoru tracą czas, sprawiając wrażenie znudzonych czy też pogrążonych w świecie marzeń. W przeciwnym razie przywykną do życia w ciągłym biegu i prawdopodobnie w strachu przed samotnością, a także nigdy nie odkryją jej przyjaznego oblicza.

Christine Ponsard

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail